43

241 16 1
                                        


Zanim zacznę chciałabym bardzo, ale to bardzo podziękować wszystkim czytelnikom za ponad 4k wyświetleń. To wiele dla mnie znaczy, kochani xx Wszelkie gwiazdki, komentarze motywują (: Dziękuję wam bardzo! x

W domu blondyna byliśmy godzinę później. Korki były okropne, a do tego chciało mi się siku i nie czułem się zbyt dobrze. Zwymiotowałem dwa razy w miejscu gdzie zatrzymaliśmy się po napój. Niall bardzo się martwił i nalegał, żeby pojechać ze mną do szpitala, ale odmówiałem, ponieważ nienawidzę tego miejsca.

Weszliśmy do środka, a ja od razu mogłem poczuć zapach naleśników. Niall opowiedział swojej mamie co się stało, ponieważ szkoła napisała jego mamie SMS, że jej syn nie pojawił się w szkole.

Oczywiście, pani Martha    zgodziła się, żebym u nich został. Nie zamierzam na długo, bo oni także mają swoje życie.

Usłyszałem kroki, a po chwili zobaczyłem uśmiechniętą blondwłosą kobietę. Jednak jej uśmiech znikł tak szybko, jak spojrzała na mnie. W jej oczach mogłem dostrzec smutek.

Podeszła do mnie i przytuliła. Na początku byłem zaskoczony, ale odwzajemniłem uścisk. Spojrzałem na blondyna, który stał i cicho chichotał.

- Harry, jeśli się nie mylę? - powiedziała miło. Skinąłem głową. - Chodź dziecko ze mną, opatrzymy twoje rany... Horan! - odwróciła się do syna. - Nałóż twojemu przyjacielowi i sobie naleśniki.

- Oh, pani Martho, nie jestem głod-

- Sh! Musisz zjeść, słabo wyglądasz, kochanie - chwyciła moją dłoń i zaprowadziła do łazienki - Poza tym mów na mnie Martha. Nie lubię pani, bo czuję się wtedy staro.

*

Usiadłem z Niallem przy stole, patrząc na leżącego naleśnika z czekoladą. Chłopak od razu zaczął konsumować swoje jedzenie, jednak ja nie czułem się na tyle dobrze, żeby cokolwiek przetrawić.

Przed posiłkiem wziąłem prysznic, by pozbawić się kurzu z mojego ciała. Martha także dała mi szczoteczkę, której jeszcze nikt nie używał abym umył zęby, lecz wciąż chciało mi się wymiotować, kiedy w mojej głowie znów pojawiło się obrzydliwe wspomnienie mnie i mojego ojca.

- Hazz, zjedz coś - powiedział Niall z pełną buzią. Westchnąłem i ugryzłem kawałek naleśnika.

Połknąłem go, a po chwili poczułem jak wszystko wraca mi z powrotem. Pobiegłem natychmiast do toalety i klęknąłem, wymiotując.

W mojej głowie ponownie pojawił się obraz mojego ojca. To było nie do zniesienia.

Pochyliłem się nad toaletą jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz... Chwilę później, spuściłem wodę i położyłem się na zimnych kafelkach. Schowałem twarz w dłonie, ciężko oddychając. Jak ja się pokażę Louisowi? Napewno nie będzie chciał rozmawiać z takim kimś jak ja. Jestem obrzydliwy.

Z moich oczu ponownie tego dnia poleciały łzy. Nie chcę tego pamiętać. Przez to wszystko odechciewa mi się żyć. Dlaczego w ogóle im powiedziałem? Mogłem się przymknąć. Nienawidzę siebie za to.

- Harry! - usłyszałem głos Nialla nad sobą. Proszę, chcę być sam. - Hazz, dobrze się czujesz? Chcesz się położyć? Mamo!

Przygryzłem wargę, zaczynając płakać jeszcze mocniej. Już nigdy nie będę miał mamy.

Martha pojawiła się po chwili. Kazała Niallowi wyjść i zamknąć drzwi.

Never Say Never (L.S) | ZakończoneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz