35

356 18 6
                                        


- Wygrałam!!! - krzyczała Emma, odkładając joystick na stolik. Wskoczyła na sofę i zaczęła skakać uradowana z wygranej. Oczywiście cała czwórka była już pod wpływem alkoholu. Niall zmarszczył brwi, krzyżując ręce na klatce piersiowej.

- To tylko głupia gra - burknął, na co dziewczyna wyszczerzyła się.

- Ta głupia gra nazywa się FIFA i właśnie ograłam Nialla Pieprzonego Horana - zeskoczyła, z powrotem siadając

- Ale nigdy nie wygrasz z Lou - puścił jej oczko, na co prychnęła.

- To się jeszcze okaże, ponieważ uczę się z dnia na dzień i wkrótce będę się śmiać z samego Louisa Tomlinsona.

Właśnie, Louis... Gdzie on teraz się podziewał? Siedział na fotelu obok. Lecz nie sam. Z Harrym.
Styles siedział na starszym chłopaku całując go namiętnie, ich usta poruszały się wolno, bez pośpiechu. Był to pocałunek pełen... miłości? Tęsknoty? Tak bardzo pragnęli teraz siebie. Czy to alkohol tak na nich działał?
Nie sądzę. Nie oszukujmy się, oboje bali się to zrobić, ale w końcu nadeszła ta długo wyczekiwana przez nich chwila. To co działo się później zostawmy dla siebie.

Następny dzień

Louis otworzył niepewnie powieki, przyzwyczajając się do światła. Przetarł oczy i podniósł się powoli, aby chwilę potem zauważyć, że jest... nagi. Uśmiechnął się na wspomnienie wczorajszych wydarzeń. Alkohol, pocałunek i... o matko, uprawiał seks z Harrym! Usłyszał ciche ziewnięcie, więc szybko odwrócił głowę. Jego oczom ukazał się lekko uśmiechnięty Harry, który ukazywał śliczne dołeczki w policzkach.

- Cześć Louis - powiedział swoją poranną chrypką, przez co przez ciało drugiego chłopaka przeszedł przyjemny prąd.

- Cześć Herrah - pochylił się lekko, aby musnąć wargi młodszego. Po kilku sekundach odsunęli się od siebie, patrząc sobie w oczy. Harry przeczesał swoje loki, następnie wstał rzucając Louis'owi jego bokserki. Ubrali jeszcze tylko koszulki i razem wyszli z pokoju, idąc do kuchni. Po drodze zerknęli do salonu. Tam, na sofie leżeli wtuleni w siebie Niall i Emma. Wymienili znaczące spojrzenie, po czym ruszyli dalej.

- Jesteś głodny, Louis? - zapytał Styles.

- Bardzo.

Młodszy chłopak zaczął przygotowywać śniadanie dla ich obu, a Louis wlepił w niego swój wzrok. Przyglądał się każdemu jego ruchowi. W końcu nie wytrzymał, podszedł do niego i przytulił. Harry odwrócił się do niego tak, że ich twarze dzieliły tylko milimetry. Przygryzł wargę, wpatrując się w niebieskie tęczówki.

- Jesteś taki piękny - wyszeptał Tommo, na co zielonooki zarumienił się. - I taki uroczy, gdy się rumienisz - przeniósł dłonie z bioder na szyję.
Harry już chciał odpowiedzieć, ale nagle przypomniał sobie o tostach.

- Cholera! - wykrzyknął wyrywając się z objęć. Podbiegł do tostera, szybko wyciągając z niego tosty. Wypuścił głośno powietrze. - Udało się - zachochotał. Nalał soku jabłkowego do szklanek i ruszył do stołu. Usiadł obok szatyna i oboje zaczęli konsumować swoje śniadanie.

- Niall! Oddaj mi telefon! - usłyszeli głos Emmy. - Harry będzie na ciebie zły!

- Nie, nie! To ty będziesz zła na mnie, a jeżeli chcesz żebym ci go oddał to poproszę buziaka - Larry zaśmiał się cicho na słowa blondyna. Chwilę później słychać było tylko cmoknięcie. - Trzymaj.

*

- Lottie! - pisnęła Emma podbiegając do przyjaciółki. Wtuliła się w nią i trwały by tak cały czas, gdyby nie chrząknięcie Niallera. Odsunęły się od siebie, Lottie przywitała się z pozostałymi i zaczęli iść wolnym krokiem do McDonald's w galerii.

- Louis, widzę, że mieliście całkiem sporo wypite - szepnęła Charlotte, idąc ze swoim bratem pod rękę.

- Dlaczego tak sądzisz? - podniósł brew.

- Widzę to po waszych minach, wyglądacie jak przez okno - parsknęła śmiechem, co po chwili pożałowała czując ukłucie w żebrach. Syknęła, oddając mu tym samym.

- Ej, dzieciaki! - krzyknęła Em do dwójki rodzeństwa, którzy pozostali już całkiem na tyłach. - To nie żaden plac zabaw! Spinajcie te swoje piękne tyłki i idziemy! - wskazała ruchem głowy na ruchome schody. Louis szybko podbiegł do nich, stając na jednym schodku. Poszedł o kilka schodków w górę, po czym odwrócił się i zaczął iść w dół. Emma, Lottie, Harry, i Niall mieli z niego niezły ubaw, ale ignorując ich robił to nadal. Po pewnym czasie znudziło mu się, więc postanowił wrócić do przyjaciół.

Louis' POV

- Stać! To jest napad! - krzyknął w moją stronę koleś w kominiarce, trzymający w jednej ręce pistolet, a na drugiej miał kastet.

Napad na McDonald? Co do kurwy?

Never Say Never (L.S) | ZakończoneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz