40

322 17 1
                                        


- Harry, lubisz koszykówkę - bardziej stwierdził niż zapytał Niall.

Leżeliśmy na dywanie w moim pokoju, po prostu patrząc się w ciszy w sufit. Nie powiedziałem mu ani słowa o wczorajszym wydarzeniu w pokoju siostry Louisa.

- Ta, i co w związku z tym? - podłożyłem ręce pod głowę.

- Mój znajomy, Peter, jest kapitanem drużyny koszykarskiej i zapytał mnie, czy mógłbym pomóc mu w szukaniu kogoś na miejsce Bradleya, kojarzysz go może? Był jednym z najlepszych, ale niestety odszedł ze szkoły w środę. To jak?

Wow, tego się nie spodziewałem. Mógłbym zostać członkiem zespołu, wyjeżdżać na turnieje, grać przeciwko innym szkołom. Nie mógłbym odmówić takiej okazji. Może nie jestem jak Bradley, ale chcę spróbować i spełniać moje marzenia.

- To kiedy możemy się spotkać z Peterem?

* * * *

- Przyjdź na salę gimnastyczną we wtorek po lekcjach. Zagramy mecz, a w nim będziemy oceniać twoje umiejętności. Co ty na to?

- Nie ma problemu, Peter - podałem mu rękę, a on uścisnął ją z uśmiechem.

- Widzimy się we wtorek, kolego. Narazie.

Obserwowałem jak szatyn znika za rogiem, po czym przytuliłem Nialla.

- Dziękuję, stary. Serio, tak się cieszę.

- Okej-uh, Harry, myślę, że możesz mnie już puścić. Du-usisz.

Odsunąłem się od niego i przeprosiłem, a następnie oboje udaliśmy się na łąkę, gdzie mieliśmy spotkać się z Louisem i Emmą.

Po wczorajszym wydarzeniu w pokoju Lottie, nie rozmawiałem o tym więcej z Lou. Omijałem to, ponieważ czułem się delikatnie zawstydzony tym wszystkim. Mam cichą nadzieję, że kiedyś to jeszcze powtórzymy, ale gdzieś, gdzie nie będziemy mieli obaw, że ktoś nam przeszkodzi i nie będę się czuł skrępowany siedząc później w tym samym miejscu, czując, że Lottie na tym śpi, a my robiliśmy coś za co ona najprawdopodobniej by nas zabiła.

Miejsce naszego spotkania nie było daleko, więc piętnaście minut później dołączyliśmy do Emmy i Louisa.

Oboje zabrali jakieś przekąski dla nas, dzięki czemu nie musieliśmy się martwić, że będziemy głodni.

Przywitaliśmy się z nimi, a następnie położyliśmy się na kocu. Ułożyłem głowę na brzuchu Louisa, a ten zaczął bawić się moimi lokami. Przymknąłem powieki, oddając się przyjemności. Mruczałem pod nosem, nie zwracając uwagi na moją siostrę, która chichotała z dźwięków jakich wydawałem. Nie mogłem nic poradzić na to, że to było takie dobre uczucie.

- Lou, dlaczego Lottie nie jest z nami? - zapytałem w pewnym momencie. Chłopak zatrzymał swoje ruchy, po chwili znowu je kontynuując.

- Coraz częściej rozmawia z Zaynem i myśli, że coś może z tego wyjść.

- Zayn nie jest dobrym materiałem na chłopaka - stwierdziłem. Słyszałem ostatnio jakieś dziewczyny rozmawiające o tym, jak bardzo uwielbiają czuć język mulata między swoimi nogami. Żałowały, że chłopak nie bawi się w związki. - Nie lubię go i dobrze o tym wiesz, ale jeśli on będzie ją szanował i kochał, to będę z tym w porządku.

Never Say Never (L.S) | ZakończoneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz