Epilog

547 16 27
                                        


"Mówiłem "nigdy tego nie zrobię: nie opiję się, nie potnę się, nie spalę papierosa". Inni mówili "nigdy nie mów ,,nigdy"". Oni mieli rację"

Mój ojciec mnie prześladował, wykorzystywał, gwałcił. Ale właściwie... Dziękuje mu za to. Mogłem wtedy zobaczyć, komu
naprawdę mogłem ufać. I co się okazało? Nikomu. No, prawie. Niall zawsze był... Ale nie Louis.

Ubrałem czarną skórzaną kurtkę, w której miałem schowaną moją niespodziankę dla Louisa. Nie mogłem się doczekać. Zawiązałem na głowie czarną bandamę i ostatni raz uśmiechnąłem się do siebie.

Wyszedłem z domu i zbiegłem po schodach, po czym zacząłem jak najszybciej biec na miejsce naszego spotkania. Tak bardzo się cieszyłem, że go zobaczę. Oh, jestem tak podekscytowany.

Piętnaście minut później, dobiegłem na miejsce. Zdyszany, powoli podszedłem do chłopaka. Złapałem jego twarz w dłonie i wpiłem w usta, które tak bardzo kochałem.

W końcu odsunąłem się, oblizując wargi. Szatyna uniósł kąciki ust, a ja cofnąłem się o kilka kroków do tyłu.

- Harry? Wszystko gra? - zmarszczył brwi i powoli zaczął się zbliżać. Natychmiast wyciągnąłem z tylnej kieszeni broń i wycelowałem w niego.

- Nie zbliżaj się do mnie - warknąłem.

Otworzył usta i uniósł wysoko ręce w geście obronnym. To ci nic nie pomoże, skarbie.

- A-ale kochanie-

- Nie nazywaj mnie tak! - krzyknąłem. - Jak śmiesz? Myślisz, że nie wiedziałem o tobie i Zaynie?

- Nic m-mnie nie ł-łączy z Zay-

- Zamknij mordę i nie kłam! Nie jestem aż tak naiwny, skurwysynie.

- Hazz... Proszę, nie rób tego. Daj mi to wytłumaczyć - z jego oczu zaczęły wypływać łzy. Zaśmiałem się gorzko, przeładowując pistolet.

- Lou, oh, Lou... Za późno - posłałem mu uśmiech. Zaczął płakać jeszcze mocniej, ale uciszyłem go strzałem w górę.

- Jeszcze możemy to naprawić-

- Zobacz co mi zrobiłeś - podwinąłem rękaw, pokazując blizny. - Zdziwiony? Mam ich więcej, jeśli chcesz, mogę ci je pokazać.

- Nie!

- Nienawidzę cię - westchnąłem i wymierzyłem prosto w serce. - To mnie boli najbardziej - wskazałem ruchem głowy na mój cel, a kiedy chłopak pochylił się, aby zobaczyć o czym mówię, strzeliłem.

Upadł na ziemię, krwawiąc.

Odwróciłem się, idąc na przystanek, aby dorwać mój kolejny cel.

* * *

O dziwo, drzwi były otwarte. Przeszedłem przed dom, kierując się do garażu. Leżał pod samochodem, coś majstrując, a kiedy mnie zobaczył, zacisnął zęby.

- Oho! Moja dziwka się stęskni-

Nie dane mu było jednak dokończyć. Ponownie tego dnia strzeliłem, następnie uciekając jak najdalej.

Poczułem cholerną satysfakcję z tego, co zrobiłem. Jednocześnie było mi odrobinę szkoda Louisa, ale w końcu każdy ponosi konsekwencje za swoje czyny.

* * * * * * * * *

Usiadłem przy stoliku, upijając łyka kawy i biorąc gazetę do ręki.

Popełniono dwa morderstwa w jeden dzień!

Wczoraj, doszło do morderstwa w Londynie i Doncaster. Pierwszą ofiarą był Louis Tomlinson (20l.), chłopak trzeciej klasy gimnazjum, który miał zdawać egzaminy już trzeci raz w jego życiu. Rodzina, przyjaciele oraz chłopak Louisa są załamani.

Następną ofiarą był 49-letni mężczyzna, pan Robert Styles. Strzał w mózg nie dawał panu Robertowi żadnych szans na przeżycie. Żona i córka pana Stylesa są wstrząśnięte tym zdarzeniem.

Na następnej stronie poznacie całą prawdę o ustach Kylie Jenner!

Przewróciłem oczami i powróciłem do podziwiania panoramy miasta. Miałem po dziurki w nosie telefon, który przez cały czas dzwonił. Raz było to połączenie od siostry, raz od matki, a nawet raz od Nialla.

Wyciszyłem telefon i usunąłem kontakt "Lou x". Podarłem gazetę na kawałki i wyrzuciłem przez okno, po czym podszedłem do szuflady i wyciągnąłem z niej tabletki nasenne. Nasypałem na dłoń dwadzieścia, ale zanim je połknąłem, napisałem pożegnanie do blondyna. Nalałem wody do szklanki i po kolei zacząłem połykać tabletki, pragnąc się uwolnić od wszystkiego.








Dwie godziny później, Harry'ego już nie było.







No, to epilog x Łamało mi się serduszko, kiedy to pisałam, ale cóż... W każdym bądź razie, dziękuję wam za wszystko. To wszystko znaczy dla mnie tak dużo... Ugh, to drugi raz w moim życiu, kiedy piszę epilog xD Kompletnie nie wiem co mam napisać.

Dziękuję to za mało... Lecz nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć. Kocham was i to kurewsko. Tyle wyświetleń, gwiazdek... To cudowne, mimo, że te fanfiction nie jest jakieś niewiadomo jakie. Jeszcze raz bardzo bardzo bardzo dziękuję! xxx

Żegnam was i mam nadzieję, że do zobaczenia w następnym moim ff! :) Miłego/miłej dnia/nocy/dobranoc x

Btw. W ogóle miałam całkiem inny plan na zakończenie, ale dzięki nowej piosence Taylor wydaje mi się, że ten pomysł był lepszy x

Never Say Never (L.S) | ZakończoneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz