Odstawiłem talerz do zmywarki i poszedłem do pokoju Lou, stanąłem w progu i oparłem się o framugę.
- Jesteś świetnym kucharzem - zachichotałem.
Odwrócił się w moją stronę, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Nie miał koszulki, tylko szare szorty. Wygląda bosko.
- Dziękuję - uśmiechnął się. - Wejdź i zamknij drzwi.
Zrobiłem jak prosił i podszedłem do niego, przygryzając wargę. Dotknąłem dłonią jego policzka, ale chłopak ją odtrącił.
- Nie dotykaj mnie - warknął.
Spojrzałem w niebieskie tęczówki i wpiłem się w jego usta. Chcę go mieć teraz tylko dla siebie.
- Jesteś taki słodki gdy się złościsz - wyszeptałem i popchnąłem go na łóżko.
Usiadłem na nim okrakiem i zacząłem obdarowywać pocałunkami jego szyję.
- Ha-Harry przestań - wysapał.
Zaśmiałem się cicho i zjechałem pocałunkami na tors gdzie językiem kręciłem kółeczka wokół małego sutka.
- Harry, stop! - krzyknął i odepchnął mnie.
- Louis...
- Nie, nie ma Louis! Nie ma już tamtego Louisa! Myślisz, że możesz mnie mieć od tak na zawołanie? Wypierdalaj z mojego domu, a najlepiej z życia! - wrzasnął i wybuchnął płaczem. Było mi tak strasznie wstyd za to co zrobiłem. Zdaję sobie sprawę, że go skrzywdziłem kiedyś i teraz. Jestem pieprzonym egoistą.
- Przepraszam - wymamrotałem.
- Wiesz ile razy to słyszałem? I to od tej same osoby? Harry... - przytulił się do mnie nadal łkając.
W pewnym momencie do pokoju wpadła Lottie. Louis odskoczył ode mnie i zmarszczył brwi.
- Mówiłem ci tyle razy, żebyś pukała! - oburzył się.
- Przestań pieprzyć o pukaniu, Zayn jest w szpitalu!
---
CZYTASZ
Never Say Never (L.S) | Zakończone
FanfictionHistoria opowiada o 20-letnim Louisie oraz 18-latku Harrym. Louis Tomlinson, szkolny "zły chłopczyk", lubi pomiatać ludźmi i uczuciami dziewczyn. Ma swoją 'elitę'. Jednak odkąd do szkoły zapisał się młodszy o dwa lata Harry Styles, Louis zaczyna coś...
