Tony
Od tamtego wieczoru minęło kilka dni. Codziennie Rogers nosił mi plecak i odrabiał zadania domowe, których mi się nie chciało. Nat uważała, że wykorzystuje przyjaźń blondyna. Nikt nawet Steve nie mógł jej przekonać. Pewnego dnia Rogers przyszedł rozanielony do szkoły. Wręcz raził w oczy tym białym uśmiechem.
- Co ci tak wesoło?- zapytałem wysiadając z limuzyny i podając mu ciężki plecak.
- Zobaczysz...- uśmiechnął się tylko i poszedł.
Pierwsza lekcja, geografia. Oczywiście kartkówka na dzień dobry. Przecież jeśli nie ma nauczyciela bo pojedzie na jakiś zajebiste wakacje od nas to po 2 tygodniach chce się zemścić za ciepłe pożegnanie i chłodne przywitanie. Steve nadal się uśmiechał. Nauczyciel już zaczął pisać pytania na tablicy, gdy do sali wszedł Dyrektor Fiury z jakimś gościem.
Zaczął gadać coś tam, że jakiś tam Bucky, czy coś. Ja skupiłem się na nauczycielu. Jego mina bezcenna. Pytania przepisane, nic tylko wkuć na pamięć i piątka gwarantowana. Chwile później dzwonek. Nowy od razu podszedł do Steva i podał mu rękę
(ma metalową?! WoW).
- Cześć Steve!- przywitał się uprzejmie.
- Miło cię widzieć. Nie mogłem się doczekać twojego przyjazdu.- odpowiedział blondyn z uśmiechem.
- Bucky, to jest mój przyjaciel Anthony Stark.- powiedział wskazując na mnie.
-Tony Stark.- powiedziałem podając mu niechętnie dłoń.
- Bucky Barnes.- również niechętnie podał mi dłoń.
Minęło trochę czasu od naszego pierwszego spotkania... Ja i Barnes toczyliśmy ukrytą wojnę o Steva. Oczywiście ukrytą również przed Rogers'em. Miałem przewagę, bo kiedy Steve miał iść gdzieś z Bakim, to przypominałem umowę i zabierałem go jednorękiemu. Pewnego dnia Steve nie przyszedł do szkoły. Musiałem siedzieć w jednej ławce z Barnes'em. Niestety Pan dyrektor kazał mi zająć się Barnes'em cały dzień. Oczywiście powodu nie podał, tylko że skoro nie ma Rogersa to pada na mnie. Really?! Szliśmy w milczeniu przez korytarz.
- Skąd znasz Steva?- zapytał nieoczekiwanie.
- Chodzimy do jednej klasy... Tak się poznaliśmy- powiedziałem. Nagle jednoręki złapał mnie za bluzę i zaciągnął do łazienki. Rzucił na podłogę, potem podniósł i łapiąc za koszulę wbił w ścianę.
- Co ci odjebało?!- zapytałem patrząc na niego jak na debila i chorego psychicznie.
- Co mu zrobiłeś?- zapytał coraz mocniej wbijając mnie w ścianę.
- O co ci chodzi? Puść mnie!- próbowałem się mu wyrwać.
- Steve czasem mówi przez sen, od jakiegoś czasu powtarza tylko: Nie! Błagam przestań! Tony!- zacytował.
- Czekaj... Skąd wiesz co mówi przez sen...? Śpicie razem?!- zdziwiłem się ogromnie. Steve mnie okłamywał???
Brunet rzucił mną o drugą ścianę. Wszystko mnie bolało, on podszedł i chwytając mnie za gardło uniósł.
- Gadaj, albo cię zabiję!- powiedział.
Zaczęło mi brakować tchu.
- Okey! Dobra!- powiedziałem ledwo.
Baki puścił mnie, upadłem na ścianę i oparłem się plecami. Siedziałem na ziemi, brunet podszedł do mnie, pochylił się i złapał mnie za koszulę.
- Gadaj!- potrząsnął mną.
- Nie! Obiecałem Rogers'owi, że nie powiem!- krzyknąłem.
Jednoręki wziął zamach i już miał i przywalić, gdy nagle usłyszałem dzwonek. Barnes przeklął pod nosem i podniósł się.
- Tony?! Co ci się stało?!- do toalety weszła dziewczyna z mojego fanklubu.
- Źle się poczułem...- mruknąłem patrząc na bruneta.
- Barnes ci pomógł?- zapytała zauważając go.
- Tak...- mruknąłem- Nie tylko w tym...- pomyślałem.
Dziewczyna zaczęła mnie opatrywać bo pielęgniarka nadal była na urlopie. Brunet wyszedł jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Po kilkunastu minutach wszedłem do klasy i usiadłem obok niego.
Zadzwonił dzwonek. Koniec lekcji. Barnes wychodził z klasy i wtedy wpadłem na genialny pomysł.
- Te! Panie jedną ręka!- krzyknąłem za nim.
- Czego?- zapytał odwracając się.
- Ty, ja, boisko, za piętnaście minut, lepiej się przygotuj.- powiedziałem wychodząc triumfalnie.
To wyzwanie słyszało chyba dużo osób bo piętnaście minut później na boisku zebrało się dużo osób...
Oczywiście był tam też mój fanklub i... To mnie przeraziło. BYŁO TEŻ TAM WIELE OSÓB KTÓRE TRZYMAŁO PLAKATY Z NAPISEM:
STONY VS STUCKY?!
WTF?!
CZYTASZ
Uczucia [Stony]
FanfictionKażdy zna Steven'a Rogers'a jako osobę spokojną, miłą, jako wzór do naśladowania. Wiadomo, że Tony Stark jest jego przeciwieństwem. Ale czy to ich nie łączy? Rogers przez przypadek znajduje się w nieodpowiednim czasie i miejscu. Od tamtego dnia za...
![Uczucia [Stony]](https://img.wattpad.com/cover/125549967-64-k224041.jpg)