Przypadek?

985 105 5
                                        

Tony
-Och... Nie wiem co powiedzieć Tony...- powiedział.

Od wrócił się do mnie i spojrzałem podejrzliwie, miałem rozpiętą koszulkę. Szybko się zbliżyłem i przylegając zacząłem jeździć swoją rączką po jego torsie w dół.

- Możesz się mi odwdzięczyć później...- blondyn zarumienił się.

Szybko ominął i stojąc w drzwiach powiedział.

- To może ja zrobię śniadanie...- po czym szybko wyszedł z pokoju.

Wpadłem na genialny pomysł i wyjąłem z szafy strój japońskiej pokojówki. Jestem podły. Poszedłem do kuchni.

- Dobrze, ale musisz się odpowiednio ubrać.- powiedziałem i uśmiechnął się.

- W co?- zapytał i wyjąłem zza pleców strój.

Patrzyłem na jego jędrne pośladki bez końca. Obserwowałem każdy jego ruch i poczułem TO uczucie. Podszedłem i specjalnie otarłem się o jego nogi.

- Kiedy skończysz?- zapytałem celowo opierając się o niego.

- Za chwilę...- powiedział i westchnął kiedy delikatnie położyłem dłoń na jego pośladku

- Właściwie to już!- odwrócił się i podał mi talerz z nerwowym uśmiechem.

Niby przypadkiem upuściłem na podłogę widelec i ruchem dłoni kazałem mu go podnieść. Pochylił się i podniosł go. Poczułem że to moja szansa. Kiedy miał już wstać położyłem rękę na jego włosach i złapałem za nie.

- C- co robisz?- zapytał zdziwiony.

- Nic takiego...- odpowiedziałem.

Spojrzał ukratkiem na moje spodnie. Widać było, że stanął.

- Tony... A śniadanie?- próbował się wymigać.

- Może poczekać...- mruknąłem z ochotą.

- Ale...- przerwałem mu w połowie słowa.

- Żadnych ale! Mamy umowę...- drugą ręką pokazałem mu telefon.

- Proszę... Nie teraz...- poprosił że słodkimi oczami.

Ale... Ja chcę!.... Ale on nie... Czy on musi mieć takie słodkie, niebieskie patrzałki?!

- Ależ ty jesteś uparty!- przewróciłem oczami i puściłem jego włosy.

Wstał natychmiast.

- Jesteś kochany.- powiedział i... POCAŁOWAŁ MNIE W POLICZEK!
- idę się przebrać.
Zarumieniłem się i zamarłem bez słowa. Wyszedł z kuchni zadowolony.

Steve
Przebrałem się w dżinsy i zwykłą koszulkę. Kiedy wróciłem do kuchni Tony już siedział na kanapie oglądając telewizję.

- Choć tutaj!- wskazał mi miejsce obok siebie.

Usiadłem i zaczęliśmy oglądać, a raczej Tony zaczął, bo ja czytałem książkę. Tak minęło całe popołudnie. Nie, nie było obiadu. Stark zamówił pizzę, bo mu się zachciało. Cały czas siedzieliśmy na kanapie. A raczej ja siedziałem, bo Tony leżał na moich kolanach. W końcu zaczął się nudzić i przełanczać kanały.

- nnnnnuuuuddddyyy! - westchnął i spojrzał na mnie.

- Steve....?- mruknął.

- Nie Tony.- odpowiedziałem wiedząc jego kocią mordkę.

- Oj weź...- prosił dalej.

- Nie.- odpowiedziałem krótko.

Zaczął się wiercić na moich kolanach. Nagle otarł się o moje krocze i westchnąłem. Zauważył to odrazu. Odchylił mi książkę i uśmiechnął popychając do tyłu. Oparłem się plecami o oparcie i położyłem na plecach.

- Oj, no weź... Nie bądź taki święty...- mruknął i wśliznął się między moje nogi i kładąc się na torsie- Musisz się kiedyś przełamać...

- Tony...- jeknąłem kiedy zaczął wsuwać rękę pod moje spodnie.

- Oddaj się przyjemności...- szepnął mi do ucha.

- Ale...Ja...Nie chcę...- jeknąłem ponownie i zamknąłem oczy.

- Niech ci będzie... - mruknął i usiadł obok jawnie niezadowolony.

- Nie gniewaj się.- poprosiłem i usiadłem obok.

- Nie gniewam się...- mruknął krzyżując ręce na piersi.

- Przecież widzę...- pochyliłem się w jego stronę.

- Mówię prze...- nie skończył bo odwracając się trafił na moje usta.

Zamarłem bez ruchu. Otworzyłem szeroko oczy i zarumieniłem się. Tony powoli wślizgnął się na moje kolana i usiadł w rozkroku. Nagle zadzwonił telefon.

- Muszę odebrać...- powiedziałem odsuwając się od bruneta, który usiadł obok, ponownie oglądając telewizję.

- Cześć Steve! Przeszkadzam?- zapytała rozbawiona.

- Nie, o co chodzi?- zapytałem patrząc na Tony'ego.

- A tak dzwonię zapytać co robisz...- powiedziała dziwnym głosem.

- Natasza, siedzi obok ktoś jeszcze?

Nagle Tony położył się na moim ramieniu.

- Skąd... No dobra!

- Cześć Steve.

- Cześć Sharon, po co dzwonicie?

- Bo nam się nudzi...

- Uznam że tego nie słyszałem. Dobranoc dziewczyny. Słodkich snów.

Spojrzałem na bruneta, który usnął na moim torsie wtulony w moją koszulkę. Troszeczkę zaślinił mi ją, był uroczy. Chciałem powoli przenieść go do pokoju, ale kiedy spróbowałem mruknął niezadowolony. Z trudem zaniosłem go do jego pokoju.







Uwaga!

Jeśli będzie... em...może... 8 gwiazdek dodaję nowy rozdział!

Miłego gwiazdkowania!

Uczucia [Stony]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz