Steve
Jak mogłem być tak naiwny? Prawie się nabrałem na tą jego grę. Było blisko i znów by mnie wykorzystał. Tylko o to mu chodzi!
Nadęty, samolubny, bogaty i narcystyczny playboy.
Nic więcej!
Minęło kilka dni, a ja cały czas nie mogłem się otrząsnąć. Unikałem Stark'a jak tylko mogłem. Znowu leżałem na łóżku prawie płacząc. Było mi przykro, że ktoś, a raczej ta sama osoba co wcześnie, by mnie ponownie wykorzystała. Gniew prawie mnie rozsadzał w środku. Nie mogłem go opanować, więc postanowiłem się wyładować...
A co jest do tego lepsze niż worek treningowy?
Tony
Kilka minut później byłem już przed drzwiami. Wszedłem nie przebrany, blondyn stał przed workiem treningowym i w niego uderzał.
Ten widok, lekko spoconego, umięśnionego tego mężczyzny wywołał u mnie małą erekcję.
- Tutaj jesteś!- powiedziałem podchodząc do niego- Szukałem cię...
- Trenuje.- odpowiedział chłodno i ponownie uderzył w worek.
- Gniewasz się jeszcze?- zdziwiłem się.- Minęło już pięć dni...
- Nie! Skąd! Tylko mnie wykorzystujesz, bawisz się moim kosztem i ranisz przy każdej możliwej okazji!- za każdym razem uderzał mocniej w przedmiot.
Po ostatnim wyrazie uderzył na tyle mocno, że worek zerwał się ze sznurka i padł zepsuty na podłogę. Patrzyłem na niego przerażony i zdumiony. Blondyn odwrócił się do mnie i dziwnie poruszył jakby siłując z samym sobą przez sekundę. Otworzył oczy i spojrzał na mnie przerażającym wzrokiem.
- Steve...?- zaczął powoli się do mnie zbliżać. - Co ci jest?
Zacząłem się cofać do tyłu, w końcu brakło mi miejsca. Dotknąłem plecami zimnej ściany i spojrzałem wystraszony na śmiertelnie poważnego Rogers'a.
- Przestań...- powiedziałem kiedy przyszpilił mnie do ściany- Co robisz?
- Teraz wiesz jak to jest na czyimś miejscu...- powiedział niepokojącym głosem zbliżając się jeszcze bardziej.
- Co? - położył dłoń na moich spodniach. - O co ci chodzi? Zabierz tą rękę!
W jego oczach błysnęła jakaś dziwna iskra, zmieniły barwę na krwisty czerwień. Na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmiech. Bezceremonialnie wsunął dłoń w moje spodnie.
- Steve... Przestań...!
- Teraz ci się to nie podoba...?- zapytał wrednie i poruszył dłonią.
- Przestań!- powtórzyłem z trudeim powstrzymując jęk.
- Nie. Chyba, że przeprosisz...- spojrzałem na niego z lekką pogardą.
- Ja nie przepraszam...!- oburzyłem się, na co on złośliwie się zaśmiał.
- Jak chcesz...- mruknął i zaczął szybciej poruszać dłonią.
Po kilku sekundach poczułem cholerną przyjemność.
Mmm... Ah... Cholera... Jak dobrze...
- Jesteś za cicho...- szepnął mi do ucha.
Wykonał jakiś ruch i głośno jęknąłem.
- Steve... Agh!- blondyn uśmiechnął się szerzej.
Jak na niedoświadczonego jest w tym cholernie dobry.
- S- Steve...- wydyszałem i spojrzałem na niego.
CZYTASZ
Uczucia [Stony]
Fiksi PenggemarKażdy zna Steven'a Rogers'a jako osobę spokojną, miłą, jako wzór do naśladowania. Wiadomo, że Tony Stark jest jego przeciwieństwem. Ale czy to ich nie łączy? Rogers przez przypadek znajduje się w nieodpowiednim czasie i miejscu. Od tamtego dnia za...
![Uczucia [Stony]](https://img.wattpad.com/cover/125549967-64-k224041.jpg)