Tydzień później...
Tony
Minęły kilka długich dni. Codziennie rano odwiedzałem Steva w szpitalu, przynosiłem mu kwiaty i wkładałem do wazonu. Po szkole wracałem do szpitala i siedziałem tam do 21:30. Często spotykałem tam Barnes'a i siedzieliśmy w ciszy kilka godzin. Raz czy dwa zdarzyło się, że razem odrabialiśmy zadania domowe.
Rano poszedłem i jak zawsze przyniosłem mu kwiaty. Tym razem przyniosłem czerwone róże i włożyłem je do wazonu obok tulipanów, słoneczników, niezapominajek, konwalii i dalii. Usiadłem obok na swoim krześle i oparłem ręce na oparciu. Przypatrywałem się blondynowi ze smutkiem, zanim się spostrzegłem minęła godzina. Poszedłem do szkoły spóźniony i usiadłem obok Barnes'a bo tylko tam było wolne. Minęła pierwsza lekcja i zadzwonił dzwonek. Wyszedłem zamyślony, idąc po korytarzu nagle poczułem czyjąś rękę na ramieniu. Była zimna jak metal, więc się domyśliłem kim jest właściciel. Szarpnął mnie do tyłu i zatrzymał. Odwróciłem się szybko i spojrzałem na niego.
- Czekaj Stark...- patrzył na mnie poważnie.
- Co chcesz Barnes?- zapytałem odtrącając jego rękę z ramienia.
- Pogadać...- zaczął, ale nagle usłyszeliśmy za sobą głos Nataszy.
- Cześć wam!- powiedziała wpychając się miedzę nas.- Co ze Steve'm? Nie ma go od tygodnia...
- Steve...? Ten...no...- zmieszał się jednoręki.
- Jest chory.- wypaliłem szybko i uśmiechnąłem się nerwowo.
- Ale... przecież on nie choruje...?- zdziwiła się.
- Tak jakoś wyszło...- powiedział Barnes.
- Ta... a wracając...-powiedziała z podejrzanym uśmiechem- Jak tam wasze stosunki? Nadal walczycie o... Steva?
Spojrzeliśmy na siebie na wzajem zdziwieni.
- Nie...?- mruknął Barnes.
- Jasne...- powiedziała z niedowierzaniem.
- Nie masz nic lepszego do roboty niż wtrącanie się w prywatne sprawy?- zapytałem nieuprzejmie.
- Dobra już sobie idę...- odeszła z rękami w górze.
- Już myślałem że sobie nie pójdzie.- mruknął Barnes.
- O czym chciałeś pogadać?- wróciłem do tematu.
- Będziesz dzisiaj u Steva?- zapytał.
- Tak, a ty?- zapytałem.
- Też. - odpowiedział- Spotkamy się na miejscu.
Potem odszedł jakby nigdy nic. Po lekcjach spotkaliśmy się w szpitalu. Jak zwykle usiadłem na krześle, a Barnes oparty łokcjami o oparcie przypatrywał się mi.
- To o czym chciałeś gadać?- spytałem czując się trochę nie zręcznie.
- Spałeś Steve'm?- rzucił i spojrzał mi w oczy.
- Co?! Nie!- odpowiedziałem stanowczo.
- Wiem, że to nie było dobrowolne... Powinienem cię zabić. - powiedział i spojrzał na blondyna- Ale on by mi tego nie wybaczył...
- A tak w ogóle...- powiedział po chwili ciszy.- co tam się dokładnie stało?
- Przechodził przez ulicę, zza rogu wyjechało czarne auto i...- spojrzałem na blondyna.
- Rozumiem...- zamyślił się na chwilę.- To nie był przypadek.
- myślisz że ktoś chciał się go pozbyć? - zapytałem, a on kiwnął głową przytakując.
- Ale kto?- zdziwiłem się.
- Oto jest pytanie...- mruknął Barnes.
- czyli co? Teraz zaczniesz badać i węszyć?- zapytałem.
- W tym momencie tylko tyle mogę zrobić...- powiedział patrząc na Steve'a.
- W sumie racja...- przytaknąłem.
Brunet spojrzał na kwiaty i się uśmiechnął.
- Jeszcze nie umarł...- powiedział.
- Nie.- odpowiedziałem śmiejąc się.
- To po co mu kwiatki na grób?- zaśmiał się.
- Kwiatki na grób? Nie, chce żeby jak się obudzi wystraszył się.- zaczęliśmy się śmiać.
- Tak, wstanie, zobaczy kwiaty i pomyśli:
,, Kwiaty? Chwila... ile ja spałem?''
- Dokładnie taki mam plan.- śmialiśmy się pół godziny.
Potem, gdy minęła nam głupawka zapytałem.
- Jak się obudzi zrywamy rozejm.- spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- I nie mówimy nikomu, że w ogóle był, zgoda?- zapytał i podał mi rękę.
- Dobra.- uścisnęliśmy sobie dłonie.
- Będę spadać, jutro mamy test.- powiedział wstając- idę zakuwać.
- To do jutra.- powiedziałem kiedy wychodził.
- Do jutra.- odpowiedział zamykając za sobą drzwi.
Siedziałem na krześle jeszcze kilkanaście minut. Potem musiałem wracać do Tower, bo JARVIS poinformował mnie że ktoś chce ze mną pomówić odnośnie firmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jako iż trochę długo wam zajęło wbijanie tych 10 gwiazdek...
Ogłaszam...
8 gwiazdek = nowy rozdział
PS: Nie jestem pewny czy... Ta książka jest okey. W tym sensie czy jest dobrze napisana. Mam po prostu pewne wątpliwości...
Pisze ją z kilkoma innymi osobami... Więc trochę nieścisłości jest... i błędów... itp, itd.
Z góry za nie przepraszam wraz z ekipą!
Wybaczcie!
CZYTASZ
Uczucia [Stony]
FanfictionKażdy zna Steven'a Rogers'a jako osobę spokojną, miłą, jako wzór do naśladowania. Wiadomo, że Tony Stark jest jego przeciwieństwem. Ale czy to ich nie łączy? Rogers przez przypadek znajduje się w nieodpowiednim czasie i miejscu. Od tamtego dnia za...
![Uczucia [Stony]](https://img.wattpad.com/cover/125549967-64-k224041.jpg)