*38*

498 33 26
                                        

Tak jak wspominałam, dzięki kochanej Missy rozdziały będą częściej. Na razie dwa razy w tygodniu a później zobaczymy ^^ 

Miłego wieczoru. Mili :)

***


Yuuri nie wiedział, jakim cudem udało mu się dowlec do pokoju hotelowego z zalanym w trupa Victorem... Tym bardziej, że ten pozostał tylko w rozpiętych spodniach cudem utrzymujących się na tyłku, ukazujących materiał czarnych bokserek i rozpiętej koszuli, resztę musiał nieść w dłoni. Zdyszany oparł się o drzwi od pokoju, nie dane mu było jednak odpocząć, ledwo unormował oddech, a już poczuł napierające na niego ciało. Zanim Nikiforov wpił się w jego usta, zarejestrował tylko, że platynowłosy pozbył się już koszuli. Pocałunek zmierzał tylko do jednego...

- Vi...Vitya przestań - mruknął brunet. Bynajmniej nie chodziło o to, że nie miał ochoty na seks, owszem miał. Na sam aktualny widok Victora czuł, jak robi mu się ciasno w spodniach, jednak Nikiforov był przecież zalany w trzy dupy, a to nie mogło się dobrze skończyć dla jego tyłka...

- Yuuuuri - mruknął zmysłowo Nikiforov, przejeżdżając nosem po szyi bruneta, wywołując u niego przyjemne dreszcze.

- Vitya jesteś pijany.

- I co z tego? Sądzisz, że nie dam rady Cię zaspokoić? - przygryzł Katsukiego w zagłębieniu szyi, wywołując tym samym jęk z jego ust, uśmiechnął się triumfalnie. W jego mniemaniu Japończyk był już jego.

Katsuki zebrał w sobie pozostałości silnej woli i pchnął Nikiforova na łóżko, siadając na nim okrakiem. Dobrze wiedział, że w tym stanie upojenia Victor nie będzie potrzebował dużo czasu. Coś mu w głowie krzyczało, że ma wykorzystać szansę daną od losu, szybko jednak uciszył ten głos. Za bardzo kochał i szanował platynowłosego, żeby mu to zrobić po pijaku. Nekrofilia go zwyczajnie nie kręciła, poza tym nawet nie był pewny, czy Rosjanin będzie to pamiętał, a każde ich zbliżenie miało być niezapomnianym przeżyciem, a nie zwykłym przepieprzeniem pijanego mężczyzny... Dlatego też tylko przytulił się całym sobą do nagiego torsu i odliczał, mrucząc cicho pod nosem Vitya, Vityeńka. Tak, jak sądził nie minęło pięć minut, kiedy miarowy oddech podpowiedział mu, że platynowłosy zwyczajnie zasnął... Wstał, wzdychając ciężko. Pozbawił ukochanego spodni dla jego wygody oczywiście, rozwinął bandaże z jego rąk, i zostawiając go w samych bokserkach opatuchał szczelnie kołdrą. No może uległ małej pokusie i zanim naciągnął okrycie pozwolił sobie zostawić mały czerwony ślad na linii bioder, tuż nad czarnym materiałem. Chwilę napawał się uroczymi jękami, po czym zabierając kosmetyczkę udał się do łazienki pod długi, długi prysznic. Zdecydowanie tego teraz potrzebował...

***

Od razu po wejściu do budynku, w którym znajdowało się lodowisko Katsuki został osaczony, a od współzawodników dowiedział się o zdjęciach opublikowanych przez przyjaciela.

- Phichit jak mogłeś! - jęknął cierpiętniczo, zastanawiając się, co sobie teraz o nim wszyscy pomyślą. Do tego na stole stało pełno butelek po alkoholu. Jeśli teraz przegra, to wszyscy zapewne uznają to za efekt nocnych libacji... Nie pomijając afery, jaką wywołało zdjęcie roznegliżowanego Victora czule tulącego się do bruneta, a ich usta dzieliły od siebie o milimetry. Załamany przejechał dłonią po twarzy. Podskoczył i pisnął przerażony, kiedy poczuł na swoim tyłku dłoń, zdecydowanie nie była to dłoń jego ukochanego! Zawstydził się jeszcze bardziej, kiedy na uchu poczuł czyjś oddech i usłyszał zmysłowy szept:

- Dlaczego mnie nie zaprosiłeś na wspólną imprezę? Zagwarantowałbym Ci niezapomniane przeżycia.

- Ch...Chris - odwrócił nieznacznie głowę i otworzył szeroko oczy, twarz Giacomettiego znajdowała się zdecydowanie za blisko.

Make me feel something  //Victuuri\\Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz