Multi jak i cały rodział dedykowane mojej Missy (Bluemiss_96)
***
Po zakończeniu Serii Grand Prix obaj zgodnie uznali, że należy im się odpoczynek. Tym bardziej po całej tej chorej sytuacji między nimi. Potrzebowali trochę spokoju i wytchnienia, no i jak najwięcej czasu dla siebie... Dlatego też postanowili zgodnie wrócić do Japonii, gdzie mogli dodatkowo bez ograniczeń relaksować się w onsenie.
Na lotnisku przywitał ich Misaki w nieco dziwnym nastroju...
- Yuuri! To był ostatni raz! Nigdy więcej nie proś mnie o takie rzeczy! – krzyczał, nie przejmując się, że są na lotnisku pełnym ludzi. Nikiforov przyglądał się temu, nie kryjąc zaskoczenia, tak właściwie był kompletnie zdezorientowany... Jego natura zaczynała mu już podsuwać ponure myśli.
- Ale Misaki...! – Nie dane mu było dokończyć.
- Nie! I koniec! Nigdy więcej! Toż to diabeł wcielony!
- No ale...
- Powiedziałem nie!
- Przepraszam, ale o co chodzi? – nie wytrzymał platynowłosy, przyciągając do siebie ukochanego, który momentalnie się spiął i zaczął intensywnie gestykulować.
- O...o nic Victor, zupełnie o nic – Nikiforov zmarszczył brwi, mierząc wzrokiem ich obu.
- Co przede mną ukrywasz? – zapytał nieco chłodno, przez co Katsuki się zarumienił i zaczął jeszcze intensywniej zaprzeczać i wymachiwać rękoma.
- O...o nic n...naprawdę! – Misaki teatralnie westchnął.
- Chyba skopałem. Wybacz Yuuri, ale naprawdę mam go już dosyć.
- Go? – zapytał pozornie spokojnie Rosjanin, chociaż w środku wszystko mu się skręcało. Przecież dopiero, co wyszli na prostą, a tu już jakiś ON na horyzoncie? Przecież to było niemożliwe, żeby Katsuki go zdradzał, prawda? Przecież byli zaręczeni... Chociaż z drugiej strony, może właśnie dlatego go zostawił? Może te całe oświadczyny były tylko rzeczywiście podziękowaniem i to definitywnym podziękowaniem za współpracę? No, ale z drugiej strony przecież wtedy w hotelu brunet wręcz błagał go, żeby za niego wyszedł najlepiej teraz, zaraz... W głowie platynowłosego narastał coraz większy chaos...
- Em... ekhm... - zmieszał się Japończyk.
- Dobra zapomnijmy o tym – Misaki próbował naprawić swój błąd.
- Nie! – zaprzeczył platynowłosy, a w jego głosie było słychać nutkę paniki – Nie, dopóki nie dowiem się, o co tu chodzi.
- Czekam w samochodzie – rzucił przyszły szwagier Katsukiego, ulatniając się szybkim krokiem, za co został niemalże zamordowany wzrokiem.
- No słucham kochanie, co przede mną ukrywasz? – mruknął poirytowany Nikiforov, na co brunet westchnął.
- Nic mój drogi. Tak właściwie to miała być niespodzianka dla Ciebie, a dokładnie prezent urodzinowy. – widząc minę narzeczonego powstrzymał go, kładąc mu dłoń na ustach i kręcąc głową. – Nie powiem Ci nic. Wszystkiego dowiesz się na miejscu. W domu. Zaufaj mi proszę.
- No dobrze. Niech Ci będzie – mruknął rozczarowany platynowłosy, jakoś nie przepadał za niespodziankami, bo zawsze źle mu się kojarzyły... Yuuri, widząc to przewrócił oczami i pocałował go krótko, zupełnie zapominając o tym, gdzie się znajdują.
- No już, chodź. Im szybciej dotrzemy do domu, tym szybciej dostaniesz niespodziankę.
Nieco zrezygnowany Rosjanin posłusznie podreptał za swoim narzeczonym, w końcu nie miał innego wyjścia... Jednak coś go uparcie ściskało za gardło, bał się ponownej utraty miłości swojego życia.
CZYTASZ
Make me feel something //Victuuri\\
Fanfiction„- Więc mówisz, że Twoim przeznaczeniem jest umrzeć młodo tak? - Ehh tak. No i? - A wiesz co jest moim przeznaczeniem? - powiedział cicho Yuuri bawiąc się długim kosmykiem włosów ukochanego. - A skąd mam to niby wiedzieć? Albo czekaj jednak wiem. W...
