Miłego dnia. Mili <3
Yuuri w zamyśleniu szedł korytarzem na lotnisku, wiedział, że już za chwilę zobaczy miłość swojego życia, a później odwiedzi tatę, który wciąż przebywał w szpitalu. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie będzie miał za dużo czasu na odpoczynek, już niedługo będą musieli lecieć do Barcelony na Finały Grand Prix.
Drgnął, słysząc swoje imię i podniósł wzrok, ten głos rozpoznałby wszędzie. Rzucił się biegiem przed siebie w kierunku rozsuwanych drzwi, platynowłosy mężczyzna po drugiej stronie szklanej ściany robił dokładnie to samo.
Katsuki przekroczył próg i wpadł prosto w otwarte ramiona ukochanego. Doskonale widział, niemal podane jak na dłoni uczucia malujące się w pięknych lazurowych oczach. Na pierwszy plan przebijała się tęsknota i troska. A przecież, czy potrafimy tęsknić za osobą, do której absolutnie nic nie czujemy? Czy osoba, która nie kocha i nie ma w sobie żadnych pozytywnych uczuć potrafi tęsknić? Brunet był pewny, że odpowiedź na te pytania brzmi: NIE. Może i Victor nie zdawał sobie z tego sprawy, ale Yuuri już wiedział. Jego oczy wypełniły się łzami szczęścia, czyż nie o tym marzył? Przecież każdy pragnie, żeby jego uczucia był odwzajemnione. Zadrżał i zacisnął bardziej ramiona na karku ukochanego, słysząc ten cichy i zmysłowy szept.
- Yuuri, mój Yuuri - Chwilę trwali w milczeniu, nie przejmując się dziwnymi spojrzeniami postronnych ludzi, ciszę przerwał platynowłosy. - Yuuri moje gratulacje, wiesz przez cały czas się zastanawiałem, co mogę teraz dla Ciebie zrobić. Przepraszam, że mnie przy tobie nie było. Chyba zawiodłem, jako trener. Ale obiecuję, że teraz już zawsze będę. Pomogę ci dopracować każdy szczegół, nigdy cię już nie opuszczę.
Słysząc te słowa, serce Katsukiego zaczęło bić kilka razy szybciej, owszem zdawał sobie sprawę, że prawdopodobnie wyolbrzymia to, co usłyszał, ale jednak nie potrafił sobie tego odmówić.
- Ja też postaram się bardziej - szepnął w odpowiedzi. Ta krótka chwila rozstania uświadomiła mu wiele, zbyt wiele. Niby tylko chwila, a tęsknił tak bardzo. Potrzebował jakiegokolwiek zapewnienia ze strony Victora, w przeciwnym razie miał wrażenie, że oszaleje z niepewności. Złapał ukochanego za ramiona i odepchnął od siebie na odległość wyprostowanych rąk, wbijając w niego zdeterminowane spojrzenie. - Victor, obiecaj mi coś. Zostań ze mną, aż do zakończenia mojej kariery! Błagam!
Tylko tyle mógł na razie od niego wymagać. Zdawał sobie boleśnie sprawę, że ich relacja wciąż była w powijakach i jeśli teraz wymagałby jakiejkolwiek odważniejszej deklaracji, zwyczajnie spłoszyłby platynowłosego, przecież ten sam niedawno mu powiedział, że takie deklaracje nie są dla niego. Yuuri zdawał sobie sprawę, że musi jeszcze poczekać, na razie tyle musiało mu wystarczyć. Jednak nie docenił ogromu zmian, jakich dokonał własnoręcznie w dotychczas zimnym i pustym sercu Rosjanina, które w tej chwili zostało zalane przez ogrom uczuć. Sam Nikiforov nie był w stanie w tej chwili określić tego, jak się czuje. Jedyne czego był pewny, to tego, że nie czuł już tej przeogromnej tęsknoty. Niby raptem dwa dni, a miał wrażenie, że trwały wieczność, wieczność bez tej cudownej istoty w jego ramionach. Bez tych błyszczących czekoladowych oczu, schowanych w tej chwili za szkiełkami okularów, bez tych zarumienionych policzków i szczerego uśmiechu. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak bardzo mu tego wszystkiego brakowało. Do głowy przyszło mu pytanie: co ty ze mną robisz, Yuuri? Czy nie widzisz, jaką władzę nade mną masz w tych swoich delikatnych dłoniach?
W chwili, kiedy Victor zdjął z swoich ramion dłonie Japończyka, z nieodgadnioną miną, Katsuki drgnął przerażony, że powiedział za dużo, bał się odrzucenia, tu w tej chwili, na lotnisku pełnym ludzi. Gorączkowo myślał, co robić... Nie był przygotowany na to, co Nikiforov zrobił. Ten bowiem złapał jego dłoń, i podsuwając sobie pod usta uśmiechnął się czule i złożył na niej krótki pocałunek.
CZYTASZ
Make me feel something //Victuuri\\
Fanfiction„- Więc mówisz, że Twoim przeznaczeniem jest umrzeć młodo tak? - Ehh tak. No i? - A wiesz co jest moim przeznaczeniem? - powiedział cicho Yuuri bawiąc się długim kosmykiem włosów ukochanego. - A skąd mam to niby wiedzieć? Albo czekaj jednak wiem. W...
