DemoniDark dziękuję za wczorajszy Pyrkon, za rok zdecydowanie rezerwuję sobie więcej czasu! <3
Polecam odpalić multi w tle, aczkolwiek może być nieco melancholijny, no ale cóż ostatnio przy takowych nutach piszę rozdziały ^^
Troszkę dłużej dzisiaj, ale mam nadzieję, że zawartość rozdziału wam to wynagrodzi xD
Miłego czytania. Mili :*
***
Yuuri niepewnie zamknął drzwi do pokoju hotelowego i oparł się o nie plecami, pogrążając się w zadumie.
Victor w tym czasie zdjął płaszcz i odłożył na półkę karton z równo zapakowanym garniturem z zamiarem schowania go do szafy, nie chciał, żeby jego prezent pozostał w kolorowym pojemniku. Rozprostował delikatnie materiał, przypominając sobie jak bosko wyglądał w nim jego kochanek. No właśnie, czy nie byli teraz kimś więcej? Nie do końca wiedząc, co robi zamarł z wyciągnięta ręką i odszukał wzrokiem bruneta. Zdziwiony szerzej otworzył oczy.
- Yuuri, dlaczego wciąż jesteś w płaszczu? I dlaczego tak stoisz? Coś się stało?
Jednak Japończyk tak daleko odpłynął myślami, że nie do końca załapał o co chodzi, albo raczej w ogóle nie słyszał, co platynowłosy do niego mówi... Rosjanin, widząc brak reakcji westchnął i w końcu odwiesił wieszak z ubraniem do szafy, zamykając ją i podszedł do Japończyka, wyjmując mu z dłoni torby z zakupami. Nadal to nie przyniosło większego rezultatu... Dlatego złapał mężczyznę za policzek, unosząc jego twarz i pocałował czule.
- Yuuri?
- Eh?! Victor?!
- No nareszcie.
- Eh?
- Cały czas stoisz tak oparty o te drzwi i nawet płaszcza nie zdjąłeś, co się dzieje?
- Ja... ja... - speszył się Katsuki.
- Yuuri przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim – powiedział czule Nikiforov, czule głaszcząc policzek kochanka. – Denerwujesz się przed jutrem? Trema się odezwała? Chodź, pomogę ci się trochę odstresować. Mam na to swoje sposoby, to raz, a dwa chyba coś Ci obiecałem, prawda?
Victor pewnym ruchem złapał poły płaszcza i rozchylił je, zsuwając odzienie z bruneta, czemu ten poddał się bezwiednie, ocknął się dopiero, kiedy został pozbawiony również swetra, a jego koszula była już w połowie rozpięta. Złapał platynowłosego za dłonie i przyciągnął je do swojej klatki piersiowej tak, żeby nie mogły kontynuować rozbierania go, po czym biorąc głęboki oddech w końcu odważył się spojrzeć w lazurowe oczy.
- V...Victor c...czy t...ty..., c...czy t...to... - Nikiforov rozbawiony przechylił głowę na bok, a Japończyk wziął kolejny głęboki oddech, próbując zebrać się w sobie. – Vitya, czy ty naprawdę zgodziłbyś się zostać moim narzeczonym? Ale tak... tak naprawdę? – wydusił z siebie Katsuki na jednym wydechu, zaskakującym tym samym platynowłosego, no czyż to pytanie nie było zwyczajnie głupie???
- Yuuri... - szepnął nieco zrezygnowany Victor – I to jest to, czym tak się zamartwiasz, naprawdę???
- Ja... ja przepraszam – Katsuki nieco mylnie odebrał rezygnację w głosie ukochanego. – Zapomnijmy o tym – szepnął, na koniec przygryzając wargę, próbując w ten sposób zatamować cisnące mu się do oczu łzy... Nikiforov widząc taką reakcję szybkim ruchem przyparł bruneta do drzwi, a drugą dłonią złapał za podbródek, zmuszając tym samym do uniesienia go do góry.
CZYTASZ
Make me feel something //Victuuri\\
Fanfiction„- Więc mówisz, że Twoim przeznaczeniem jest umrzeć młodo tak? - Ehh tak. No i? - A wiesz co jest moim przeznaczeniem? - powiedział cicho Yuuri bawiąc się długim kosmykiem włosów ukochanego. - A skąd mam to niby wiedzieć? Albo czekaj jednak wiem. W...
