*54*

432 27 61
                                        

DemoniDark dziękuję za wczorajszy Pyrkon, za rok zdecydowanie rezerwuję sobie więcej czasu! <3 

Polecam odpalić multi w tle, aczkolwiek może być nieco melancholijny, no ale cóż ostatnio przy takowych nutach piszę rozdziały ^^

Troszkę dłużej dzisiaj, ale mam nadzieję, że zawartość rozdziału wam to wynagrodzi xD

Miłego czytania. Mili :*

***

Yuuri niepewnie zamknął drzwi do pokoju hotelowego i oparł się o nie plecami, pogrążając się w zadumie.

Victor w tym czasie zdjął płaszcz i odłożył na półkę karton z równo zapakowanym garniturem z zamiarem schowania go do szafy, nie chciał, żeby jego prezent pozostał w kolorowym pojemniku. Rozprostował delikatnie materiał, przypominając sobie jak bosko wyglądał w nim jego kochanek. No właśnie, czy nie byli teraz kimś więcej? Nie do końca wiedząc, co robi zamarł z wyciągnięta ręką i odszukał wzrokiem bruneta. Zdziwiony szerzej otworzył oczy.

- Yuuri, dlaczego wciąż jesteś w płaszczu? I dlaczego tak stoisz? Coś się stało?

Jednak Japończyk tak daleko odpłynął myślami, że nie do końca załapał o co chodzi, albo raczej w ogóle nie słyszał, co platynowłosy do niego mówi... Rosjanin, widząc brak reakcji westchnął i w końcu odwiesił wieszak z ubraniem do szafy, zamykając ją i podszedł do Japończyka, wyjmując mu z dłoni torby z zakupami. Nadal to nie przyniosło większego rezultatu... Dlatego złapał mężczyznę za policzek, unosząc jego twarz i pocałował czule.

- Yuuri?

- Eh?! Victor?!

- No nareszcie.

- Eh?

- Cały czas stoisz tak oparty o te drzwi i nawet płaszcza nie zdjąłeś, co się dzieje?

- Ja... ja... - speszył się Katsuki.

- Yuuri przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim – powiedział czule Nikiforov, czule głaszcząc policzek kochanka. – Denerwujesz się przed jutrem? Trema się odezwała? Chodź, pomogę ci się trochę odstresować. Mam na to swoje sposoby, to raz, a dwa chyba coś Ci obiecałem, prawda?

Victor pewnym ruchem złapał poły płaszcza i rozchylił je, zsuwając odzienie z bruneta, czemu ten poddał się bezwiednie, ocknął się dopiero, kiedy został pozbawiony również swetra, a jego koszula była już w połowie rozpięta. Złapał platynowłosego za dłonie i przyciągnął je do swojej klatki piersiowej tak, żeby nie mogły kontynuować rozbierania go, po czym biorąc głęboki oddech w końcu odważył się spojrzeć w lazurowe oczy.

- V...Victor c...czy t...ty..., c...czy t...to... - Nikiforov rozbawiony przechylił głowę na bok, a Japończyk wziął kolejny głęboki oddech, próbując zebrać się w sobie. – Vitya, czy ty naprawdę zgodziłbyś się zostać moim narzeczonym? Ale tak... tak naprawdę? – wydusił z siebie Katsuki na jednym wydechu, zaskakującym tym samym platynowłosego, no czyż to pytanie nie było zwyczajnie głupie???

- Yuuri... - szepnął nieco zrezygnowany Victor – I to jest to, czym tak się zamartwiasz, naprawdę???

- Ja... ja przepraszam – Katsuki nieco mylnie odebrał rezygnację w głosie ukochanego. – Zapomnijmy o tym – szepnął, na koniec przygryzając wargę, próbując w ten sposób zatamować cisnące mu się do oczu łzy... Nikiforov widząc taką reakcję szybkim ruchem przyparł bruneta do drzwi, a drugą dłonią złapał za podbródek, zmuszając tym samym do uniesienia go do góry.

Make me feel something  //Victuuri\\Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz