28

3.1K 160 13
                                        

Melisa bawiła się w swoim pokoju. Szybko wbiegłam po schodach i powiedziałam, żeby prędko zeszła na dół. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi.

-Widzę, że już poradziłaś sobie z alarmem? - zapytał.

Wyciągnęłam rękę w jego stronę, a on zdezorientowany na mnie spojrzał. Złapał za nią a ja wciągnęłam go do środka.

Dziewczynka stała na ostatnim schodku, mając na ustach wielki uśmiech. Shawn zamknął drzwi, a kiedy obrócił głowę w prawo, zobaczył ją. Równocześnie obserwowałam ich reakcję. Na twarzy Mendesa od razu pojawił się uśmiech, którego nie dał rady powstrzymać. Wypuścił z ust powietrze, jakby sam nie dowierzał w to, co widzi.

Melisa wyciągnęła ręce w jego stronę, a on szybko podszedł do niej i wziął na ręce. Owinęła nogi wokół jego talii, a on bardzo kurczowo do niej przywarł. Wciąż mając ją na rękach, spojrzał na jej twarz, głaszcząc ją i całując. Obaj śmiali się, a w oczy Shawna napełniły się łzami. Po policzku pociekła mu jedna, ale Melisa wytarła mu ją.

-Czemu płaczesz? - spytała.

-Bo bardzo się cieszę, że jesteś. - wyszeptał, a głos mu się załamał.

Ponownie ją przytulił, nie mogąc nacieszyć się jej obecnością.

-Chodź do mamy i taty! - wesoło zawiadomiła i złapała go za rękę.

Spojrzał przelotnie na mnie, wciąż wzruszony sytuacją, ale na jego twarzy widziałam niepokój, spowodowany konfrontacją z rodzicami.

Kiwnął głową, wskazując na to, że też mam z nimi iść. Napiętą atmosferę można było wyczuć już na wejściu do salonu.

-Cześć. - rzucił szorstko.

-W końcu się raczyłeś zjawić. - jego tata powiedział.

Myślałam, że trochę złagodziłam sytuację, lecz myliłam się. Wciąż byli źli i chcieli wyjaśnień właśnie od niego.

Kucnął przy siostrze i powiedział, żeby poszła pobawić się do pokoju, bo dorośli muszą porozmawiać.

-Mogę pójść z nią. - zaproponowałam.

-Zostań tutaj. - odparł łagodnie.

Usiedliśmy na dwóch fotelach naprzeciw kanapy, a oni siedzieli właśnie na niej.

-Co chcecie jeszcze wiedzieć, bo wydaję mi się, że mój prawnik wszystko już przekazał. - rzucił chłodno.

-Właśnie, a dlaczego prawnik? Nie mogłeś ty? - spytała jego matka.

-Słucham? - widocznie się zdenerwował. - Jak niby miałem to zrobić, jak z dnia na dzień postanowiliście wyjechać i zabrać mi siostrę?

-Przecież mogłeś jechać z nami.

-Nie, nie mogłem, bo to, że dla was najważniejsza jest praca, a nie własne dzieci to jedno. Ale ja mam tu szkołę, karierę, przyjaciół. Nie chcę stąd wyjeżdzać!

Obserwowałam ich, nic nie mówiąc. I tak już dziwnie czułam się, siedząc tam.

-Karierę możesz mieć na całym świecie. - powiedział ojciec.

-W przeciwieństwie do was rodzinę i przyjaciół stawiam ponad pracę.

Powiedział to z takim wyrzutem w głosie, że zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo.

-Przecież jesteś tak samo ważny jak praca. I Melisa też.

-Kurwa, nie rozśmieszaj mnie. - wstał i skierował się do wyjścia. - Wszyscy doskonale wiedzą jak jest.

Poszedł po schodach na górę, a ja pozostając w bardzo niezręcznej sytuacji, jak najszybciej poszłam za nim. Zobaczyłam go na podłodze w pokoju Melisy, pakując jej ubrania do torby.

-Co robisz?

-Doskonale widzisz. - prychnął.

-Przepraszam, spytam inaczej. - poprawiłam się, wiedząc jak trzeba się z nim obchodzić. - W jakim celu pakujesz ubrania Melisy?

-Ja tutaj na pewno nie zostanę, a chce być z nią. Mieli ją dla siebie cały czas, też mam prawo chyba być z siostrą.

-A gdzie masz zamiar iść?

Mówiąc to, przypomniałam sobie, że przecież mój dom stoi pusty. Spojrzeliśmy sobie w oczy, nie musząc nic więcej mówić.

Udał się do swojego pokoju, biorąc swojego najpotrzebniejsze rzeczy. Zostałam z Melisą i obserwowałam, jak bawi się lalkami. Taka mała istotka, pewnie nie wie, o co nam wszystkim głupim dorosłym chodzi.

Zeszliśmy na dół, a jego rodzice stali na korytarzu.

-Przepraszam, co ty robisz?

Trzymał Melisę na rękach, a na ramieniu torbę.

-Kilka dni pomieszkamy u cioci Olivi, tak? - mówił do niej, odpowiadając na pytanie rodziców.

Mała zaklaskała w dłonie, ciesząc się z tego pomysłu.

- Jak ty to sobie wyobrażasz, jeszcze nie wywalczyłeś sobie tych praw rodzicielskich.

Ostro przejechał ich wzrokiem.

-Chcę pobyć z nią, a tu na pewno nie zostanę.

Wyszłam, a on zaraz za mną, trzaskając drzwiami. Wsiadłam do samochodu, a Shawn zapiął małą w foteliku na tylnym siedzeniu. Po chwili wsiadł na miejsce kierowcy i ziryotwany i zdenerwowany prowadził aż do mojego domu.

Uznałam, że najlepszym pomysłem, będzie udostępnienie mojego pokoju dla Melisy na jakiś czas.

Oglądała w salonie telewizję, jedząc płatki, które jej dałam. Siedziałam z Shawnem w kuchni, piliśmy kawę i rozmawialiśmy.

-Dzięki. - powiedział. - że możemy tu być.

-Jasne, szczególnie, że nie lubię być tu sama. - odparłam. - Znów nie będziesz chodzić do szkoły.

-Dam sobie radę, dyrektora przekupię pieniędzmi i w magiczny sposób zdam semestr. - oznajmił. - Ty będziesz chodzić do szkoły, nie chcę żebyś przeze mnie zawaliła edukację.

Uśmiechnęłam się lekko, zgadzając się z nim. Chętnie mu pomagam, ale to prawda, nie chciałam zaniedbać szkoły, chociaż i tak już trochę to zrobiłam.

-A właśnie, Lauren. - przypomniał sobie.

Wyjął telefon i przyłożył go do ucha, uprzednio wybierając numer.

-Halo, kochanie, moi rodzice z Melisą wrócili, nie będziesz zła jak z nimi zostanę? Okej super, kocham cię, cześć.

Jego twarz przez cały ten dialog była bez żadnych emocji, jak ma to on w stylu.

-Wow, serio jesteś palantem.

-Dziękuję. - posłał mi szczerzy uśmiech.

Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Dzwonił mój tata. Odebrałam, a Shawn poszedł do siostry.

-Cześć tato, jak u ciebie?

-W porządku, czekam właśnie na badania. Będzie tu ich całkiem sporo. - mówił. - Jak radzisz sobie sama?

Opowiedziałam mu o wszystkim, nie pomijając niczego. Starał się dawać mi rady i wskazówki, jak powinnam się zachować lub co zrobić. Brałam je do serca, bo były cenne.

-Już za tobą tęsknię. - oznajmił.

-Ja za tobą też, tato. - powiedziałam.

Pożegnaliśmy się, bo lekarz zawołał go, na kolejne badania. Poszłam do salonu i przyłączyłam się do oglądania bajki.

----------------------
szczerze powiem że bardzo polubiłam to opowiadanie!:)

Therapy | shawn mendes fanfiction ffOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz