Mam dwa główne powody nie wyspania. Pierwszy to nauka, czyli jak większości uczniów liceum, a drugi - insomnia. Polega to na tym, że nie mogę zasnąć, a jak już zasnę, to budzę się po godzinie jeszcze bardziej zmęczona niż przedtem. Przez to nienawidzę nocy. Za dużo myślę i analizuje milion spraw, które wydarzyły się lub mogą wydarzyć. Dziesięć godzin leżenia w ciemnym pokoju, tylko ja i moje głupie myśli. Dlatego, kiedy zegar wskazuje czwartą dwadzieścia nad ranem, myślę o rozmowie, którą muszę przeprowadzić. Sama się na to zgodziłam, wiem, ale czuję wielki opór przed podejściem do osoby, której nie znam. Nikogo to w tym momencie nie interesuje, po prostu muszę to zrobić.
Wchodzę do szkoły o siódmej trzydzieści, a lekcję zaczynają się za dziesięć minut. Kieruje się pod klasę i rozglądam się, czy nie ma go tu gdzieś, aby mieć to z głowy. Niestety, nie zauważyłam go, ale skorzystałam z okazji, przechodząc obok tablicy, na której wiszą plany lekcji wszystkich klas liceum. Przesunęłam palcem po kartce, skupiając wzrok na klasie trzeciej D. Przewróciłam oczami, widząc, że zaczynają zajęcia dopiero o jedenastej. Świetnie, muszę jeszcze poczekać.
-Siema - usłyszałam za sobą.
Od razu wiedziałam, że była to Megan. Nikt inny nie ma tak charakterystycznego głosu i przywitania.
-Nara. - odpowiedziałam.
-Rozmawiałaś już z panem Bogiem czytaj Shawn Mendes? - posłała mi krótki, głupkowaty uśmieszek.
-Ani z Bogiem, ani z tym drugim. - uniosłam wskazujący palec przed jej twarz.
Zmrużyła oczy i zaśmiała się. Posłałam jej sztuczny uśmiech i udałam się na lekcje, bo w tym momencie usłyszałyśmy dzwonek.
Całą przerwę o jedenastej spędziłam w klasie, ale wiem, że nie ma to dłużej sensu. Gdy wybiła dwunasta, poszłam na poszukiwania.
Jezu, jak źle to brzmi.
Zeszłam na dół, bo wiem, że trzeocioklasiści najczęściej spędzają tam przerwy. Rozejrzałam się, lecz nie zauważyłam go. Może nie ma go dziś w szkole - pomyślałam z ulgą.
Odwróciłam się na pięcie i ujrzałam przed sobą właśnie jego. Akurat, gdy odetchnęłam, że nie muszę tego dziś robić. Nie spojrzał na mnie, tylko chciał mnie wyminąć.
-Czekaj. - powiedziałam.
Zmarszczył czoło i skierował wzrok prosto na mnie. Miał bardzo poważną twarz, trochę zbyt poważną jak na dziewiętnastolatka.
Minęło kilka sekund, a ja wciąż nic więcej nie wydusiłam. Jak gdyby nigdy nic, ponownie próbował mnie ominąć. Podniosłam ręce, jak w obronnym geście, dotykając jego ramion i kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że to zrobiłam, zabrałam je jak oparzona. Dziwnie na mnie patrzył i wcale mu się nie dziwiłam. Pomyślałam sobie, że gorzej już być nie może. Zabrałam swoje głupie łapska i schowałam je za siebie.
-Pani Dawson kazała mi przekazać, że na apelu z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego będziesz grał.
Otworzył szerzej oczy i miał na twarzy ten sam nonszalancki wyraz co zawsze.
-Nikt nie pytał mnie czy to zrobię.
-Nikt nie musi cię pytać. - zirytowałam się. - Jesteś uczniem tej szkoły, a nie gościem. Masz to zrobić, bo nauczyciel ci każe.
-Czemu zatem, ona sama mi tego nie przekazała?
Już chciałam odpowiedzieć, kiedy podszedł do nas chłopak. Szybko zorientowałam się, że już go poznałam. W ten głupi ostatni dzień wakacji, który mógł nigdy się nie wydarzyć.
Przybił piątke z Mendesem i powiedział mi szybkie 'hej', na które nie odpowiedziałam. Stanął obok nas i nie zamierzał odchodzić.
-Nie widzisz, że rozmawiamy? - zdenerwowałam się jeszcze bardziej niż przed momentem. - Idź stąd.
Spojrzał tylko i udał rozbawienie tym co powiedziałam.
-Serio, idź stąd. - dorzucił chłopak aroganckim tonem.
Tym razem spojrzał tylko po nas i faktycznie odszedł.
-Czemu wszyscy się ciebie tak słuchają!? - zapytałam.
-Bo ja jestem Shawnem Mendesem, a ty nie. - uśmiechnął się.
-Ja przynajmniej nie jestem aroganckim, zarozumiałym dupkiem, który pomiata ludźmi. - rzuciłam.
-Przypomnę, że to ty kazałaś mu pierwsza stąd iść.
-Dobra, nie po to z tobą rozmawiam. - zmieniłam temat, nie chcąc rozmawiać o tej dziwnej sytuacji. - Masz zagrać dwa utwory wybrane przez siebie. Czy jest to dla ciebie jasne, czy mam to powiedzieć twojej sekretarce, która przekaże to tobie?
Prychnął śmiechem, kręcąc głową.
-Zazdrościsz mi? - spytał, ale brzmiało to retorycznie. - To znaczy to na pewno. Teraz pytanie czego, talentu muzycznego czy tego, że to mnie w tej szkole każdy zna, a nie ciebie?
-Skończyłeś? Dzięki, a teraz daj mi przejść. - odeszłam od niego, wchodząc po schodach.
Zadanie wykonane. Pani Dawson nie ma wyboru. Pójdę na te praktyki, bo wywiązałam się z polecenia. Jeżeli on nie będzie chciał tego zrobić, czy powinno mnie to w ogóle interesować? Za kogo on się uważa, że zachowuje się jak największe bóstwo tej planety. Faktycznie, może to wyglądać, jakbym była zazdrosna, ale przysięgam na wszystko, że nie jestem ani trochę. Po prostu wkurza mnie zachowanie tego człowieka. Mam nadzieję, że więcej nie będę musiała mieć z nim styczności.
Tu jeszcze nie wiedziałam, że to dopiero początek.
--------------------------
chuja z niego zrobilam
CZYTASZ
Therapy | shawn mendes fanfiction ff
FanfictionObaj ukrywają wrażliwość pod warstwą sarkazmu, ironii i ciętego języka. Każde z nich ma problemy oraz zmartwienia, lecz nie obarczają nimi innych. Shawn pomimo młodego wieku jest sławnym pianistą, ale wszyscy podchodzą do niego z dystansem, ze wzglę...
