Kiedy rana się zagoiła, wstałem i związałem Todorokiego, niosąc go tam gdzie resztę.
T- Czekaj, zostaw! Gdzie ty mnie zabierasz?
V- W bezpieczne miejsce. Niedługo, zrobi się tu gorąco. To już 5:0 dla mnie. Wiesz co? Jesteś serio spoko, polubiłem cię, szkoda, że jesteśmy po przeciwnych stronach. Ale tak jest dobrze, tak musi być. Słuchasz, czy zasnąłeś?
T- Słucham.
V- Zawsze słuchałeś. Wierzysz w przeznaczenie Shoto?
T- Ta.
V- Myślisz, że to było moje? Wiesz całe to zło. Ja nie wierzę w przeznaczenie, sądzę, że wszystko zależy od naszych wyborów. Pomyśl, kiedy Bakugo mnie dręczył, miałem do wyboru wiele opcji, ale powiem ci dwie pierwsze rzeczy, jakie przyszły mi do głowy. Pierwszą było samobójstwo, drugą, zemsta. Nigdy nie lubiłem się poddawać czy iść na łatwiznę, właśnie dla tego żyję.
T- Bakugo miał rację, jesteś idiotą. Przecież mogłeś, komuś o tym powiedzieć.
V- To nie wchodziło w grę, obiecaliśmy sobie jeszcze jako dzieci, że zawsze będziemy się kryć i chronić, a ja strasznie szanowałem tę obietnicę. Jak zauważyłeś z resztą, nadal ją szanuję. Złożyliśmy ją sobie, kiedy on obronił mnie przed jednym starszym kolesiem, mógł mieć kłopoty, gdyby się wydało, więc miałem milczeć. Mimo tego, że naprawdę chcę go zabić, nie zrobię tego. Mimo wszystko on nie szanuje obietnic, więc delikatnie naginam zasady. Krzywdzę go, ale nigdy nie doprowadzę do stanu, gdzie jego życie będzie zagrożone.
T- Jesteś naprawdę uparty.
V- Dobra jesteśmy.
Położyłem go obok Shinso i pobiegłem szukać Kacchana, jeszcze tylko 12 minut.
Kiedy go zauważyłem, od razu zaatakowałem, lecz ten uskoczył.
V- Witaj z powrotem Katsuś,.Hitoshi już nam nie przeszkodzi.
K- Gdzieś ty był Deku?
V- Zbierałem punkty, jak na razie mam ich 5 a ty będziesz 6.
K- Jakie kurwa punkty!?
V- Za pokonanie bohaterów.
K- Co! Czekaj, pięciu? Czy ty ich zabiłeś?!
V- Nie powiem ci, może tak, może nie.
K- Pięciu? Pięciu! Gadaj kogo!
Podbiegł do mnie i popychając mnie do tyłu, złapał i przyszpilił do ściany.
V- Shinso, Aizawa, Tetsutetsu, Shoto i Kirishima.
K- Ty dupku!
Po chwili poczułem na brzuchu silny wybuch, który wgniótł, a wręcz przebił mnie przez ścianę.
Upadłem na kolana i zacząłem pluć krwią, a Katsuki zaczął, powoli kierować się w moją stronę. Kiedy ja dalej starałem się złapać oddech, ten doszedł i kopnął mnie w brzuch. Na ten ruch, znów spora ilość krwi wydostała się z moich ust.
K- Ty gnoju! Kirishima był moim przyjacielem, zabije cię!
V- Dobra, dobra on żyje hahaha. Ale miałeś pietra, przestawiłeś mi cały układ pokarmowy, teraz będę musiał gówno żreć i jedzeniem srać.
K- Co czyli, że oni żyją?
Po tym, co powiedziałem, osunął się po ścianie i usiadł niedaleko mnie.
V- To co? Możemy tak posiedzieć? Oczywiście, że ich nie zabiłem. Wiem, że Kirishima jest dla ciebie ważny, mało kto wytrzymałby z tobą tak długo, szanuje go za to.
Nastała chwila ciszy, która przerwał mój histeryczny śmiech.
K- I z czego rżysz!?
V- Przypomniało mi się, jak w dzieciństwie pobiłeś tych dwóch i schowaliśmy się w starej szopie. To były czasy.
K- Ta, a potem odszedłeś.
V- Nie, potem ty się zmieniłeś. Dopiero później odszedłem, wiesz, co jest najpiękniejsze?
K- Niby co?
V- Najpiękniejsze uczucie? Czuć się potrzebnym. Nic temu nie dorówna. W lidze to mam. A teraz, musisz mi wybaczyć.
Szybko wstałem i rzuciłem się na blondyna. Ten nie był mi dłużny i po chwili zaczęliśmy wymieniać się ciosami. Kiedy nasza walka przeniosła się na ulicę, wymierzyłem mu silny cios w brzuch.
V- A to oddaję.
Kiedy nasza walka porządnie się rozkręciła, zjawił się mistrz i symbol pokoju. Kurwa! Szybko się otrząsnąłem i przerwałem walkę, najpierw obietnica, później własne porachunki. Odrzuciłem Katsukiego i pobiegłem w stronę walki.
Po drodze zaatakował mnie jakiś idiota, szybko go unieruchomiłem i miałem zostawić przy życiu, ale na drugiej stronie ulicy zauważyłem swoją matkę i patrząc jej prosto w oczy, z zadowolonym uśmiechem, dobiłem już bezbronnego bohatera. Tym sposobem uświadamiając ją, kim naprawdę jestem.
Kiedy ta padła na kolana, płacząc, szybko pobiegłem w kierunku centrum walki. Tam walczyłem z każdym bohaterem. Wiem, że ta walka może skończyć się śmiercią mistrza, on sam nam to zapowiedział i kazał nie ingerować. Lecz jedyne co mogę zrobić, to uszanować jego decyzję i wypełnić jego ostatnią prośbę, choć bym miał zginąć. Od dawna jestem na to gotowy, już, wtedy gdy mnie zaakceptowali, wiedziałem, że dla nich mogę umrzeć.
Z pierwszymi ciosami symbolu pokoju, sama siła tych ciosów, odrzuciła wszystkich zebranych.
Walka trwała już od dawna, w końcu All Might stracił moc, niestety tak jak powiedział mistrz, skończyło się to jego śmiercią. Udało się, wykonałem obietnicę.
Po moim policzku popłynęła łza nagle poczułem dłoń na ramieniu, to był Dabi.
D- Udało nam się młody, udało.
V- Dziękuje.
T- Za co?
V- Za wszystko, za każdy dzień, każdą sekundę, którą mi poświęciliście.
Kiedy bohaterowie otrząsnęli się z szoku, ruszyli na nas. Właśnie wtedy razem z Dabim stworzyliśmy zaporę z ognia i dzięki Kurogiriemu, wszyscy, którzy ocaleli, uciekli, ja pomogłem Tomurze, który był najbliżej mistrza, więc jego śmierć najbardziej go zabolała. A gdyby nie Kurogiri, już dawno rzuciłby się na symbol pokoju. Kiedy już chciałem zniknąć w portalu, w moim kierunku zaczął biec Bakugo.
V- Do zobaczenia, następnym razem. Wtedy to dokończymy Katsuś.
Na pożegnanie wykrzyczałem jeszcze te słowa i jako ostatni zniknąłem w portalu. Misja została wykonana, wygląda na to, że to koniec.
CZYTASZ
Villain Deku-,,Bez Mocy"
AcakCo się stanie kiedy Izuku Midoriya straci marzenia i jedynymi osobami które go wesprą będą członkowie Ligi złoczyńców Tomura i Kurogiri? Co jeśli obieże nowy cel i dołączy do nowych przyjaciół. Jak to się skończy i co na niego czeka. Na początku wsz...
