Minęło już kilkanaście dni od mojej wizyty u rodziców. Pożegnałam ich na lotnisku razem z Harry'm, któremu jeszcze raz wspomnieli o wyjeździe na Bahamy. Chyba naprawdę cieszyli się z „mojego związku" z chłopakiem.
Czułam ulgę, kiedy wyjechali. Może było to złe i niegrzeczne, ale nie potrafiłam kłamać im w żywe oczy. To było okropne, a ja taka nie jestem i nigdy nie byłam. Niestety zmieniam się. Sama nie wiem, czy na gorsze, czy na lepsze. Ale obawiam się, że niestety to pierwsze.
Przez cały okres szkolny skupiałam się głównie na przygotowaniach do występu teatralnego. Chciałam wypaść jak najlepiej, co było oczywiste, dlatego ćwiczyłam tekst minimum trzy razu dziennie. Nawet przy obiedzie nie rozmawiałam z Styles'em, tylko czytałam uważnie scenariusz, który i tak znałam na pamięć. Irytował się za każdym razem, gdy go ignorowałam, co jak dla mnie było urocze.
Do piercingu jeszcze się nie zdecydowałam. Może trochę się boję, ale wmawiam sobie, że to przez przedstawienie. Wydaje mi się, że jednak nie. Wiem tylko, że jeśli się zdecyduje będzie to brzuch. Dokładniej pępek. Myślałam też nad wędzidłem, ale uznałam, że pępek będzie lepszą opcją. Muszę się jeszcze zebrać na to psychicznie.
No i dziś mamy przedstawienie. Próba generalna była wczoraj i podobno każdy wypadł genialnie, więc Watson uważa, że to będzie petarda. Też mam taką nadzieję. Niestety, nie popieram jego entuzjazmu. Jestem kłębkiem nerwów od wczoraj. Stresuje się i to bardzo. Jak niektórzy mówią, stres powinien motywować. U mnie jest odwrotnie. Gdy tylko pomyślę o przedstawieniu, chce mi się wymiotować, a moje serce wali jak oszalałe.
- Proszę, zjedz jeszcze kawałek. - powtórzył setny raz Styles, który siedział naprzeciwko.
Zakryłam twarz dłońmi i westchnęłam. Siedzę przy śniadaniu już od dobrych trzydziestu minut i męczę jednego naleśnika, a i tak zjadłam tylko połowę.
- Jeśli zjem jeszcze jeden kawałek to się zrzygam. - warknęłam.
Chłopak odchylił głowę do tyłu i przymknął oczy. Powstrzymywał chęć nakrzyczenia na mnie, ale ja również to robiłam. Wcale mi nie pomaga tylko utrudnia.
- Jeśli nic nie zjesz to mi tam zemdlejesz. A w dodatku to jest dopiero za osiem godzin. - powiedział spokojnie. - Dla mnie.
Zrobił słodkiego oczka kota ze Shrek'a, a ja miałam go serdecznie dość. Wyrwałam mu widelec z ręki i wzięłam kawałek do ust. Przełknęłam go, krzywiąc się i wyszłam z kuchni, widząc jak uśmiecha się triumfalnie.
Nagle zadzwonił dzwonek, więc bez wahania ruszyłam w tamtą stronę. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Zayn. Uśmiechnęłam się, co odwzajemnił, gdy nagle jego wzrok zawisł na wysokości moich bioder.
Spuściłam wzrok, gdy zorientowałam się, że mam na sobie tylko za dużą bluzę i majtki, których na szczęście nie mógł zauważyć. Spaliłam buraka i dziękowałam Bogu, że ta bluza jest jak sukienka. To napewno musiało wyglądać źle, że jestem w bluzie Harry'ego. Jakbyśmy...
- Zayn... ja, to nie tak jak myślisz. - wydusiłam, a chłopak tylko zaczął się śmiać.
- Wiem, Flo. Harry by tego nie zrobił. - uśmiechnął się, a ja wpuściłam go do środka.
Flo? Nikt nigdy tak do mnie nie mówił, ale szczerze spodobało mi się. Szybko pobiegłam na górę, żeby się przebrać. To musiało być nie tylko dla mnie niekomfortowe.
Ogarnęłam się w łazience, po czym przeszłam do pokoju. Ubrałam jasnoszarą bluzę i na to sukienkę ogrodniczkę w kolorze bladoróżowym. Włosy rozczesałam i rozpuściłam oraz zrobiłam swój delikatny makijaż. Zbiegłam na dół, gdzie Harry i Zayn siedzieli na kanapie i rozmawiali o czymś co było na laptopie.
CZYTASZ
Fool for You|| H.S
FanfictionFlorence Clark to dziewczyna, która nie szuka problemów. Ma swoich najlepszych przyjaciół i wydaje jej się, że nic złego nie może się stać. Żyje w małym miasteczku, które jest spokojne, więc czego miałaby się obawiać? Co się stanie, gdy w Roseville...
