- Zabierz mnie tam, bo tu już nie wytrzymuje psychicznie. - powiedziała moja przyjaciółka, a ja zaśmiałam się pod nosem. - Louis i Niall ciągle się liżą, a ja z Simon'em nie mamy gdzie się ruszyć przez te dwójkę, która przypadkiem cały czas nas śledzi. - naburmuszyła się, a z moich ust nie schodził uśmiech.
Podejrzewaliśmy to od dłuższego czasu, ale teraz oficjalnie mój najlepszy przyjaciel związał się z moim drugim przyjacielem. To dopiero śmieszne. Wszyscy układają sobie życie.
Helen i Simon. Tworzą cudowną parę. Dziewczyna nie przestaje o nim mówić, a ja właściwe nie miałam jeszcze okazji go poznać. Widzę jak uśmiecha się, gdy o nim wspomina i jestem pewna, że rozkwitnie w tym związku.
Mallory i Archie. Moja siostra, która wybrzydza, każdego odrzuca i uważa, że nie jest jej godzien w końcu wpadła. Są szczęśliwą parą, a Lory w końcu patrzy na kogoś z uwielbieniem i miłością. Mam nadzieję, że dokonała dobrego wyboru, ale nie śmię wątpić, że jest inaczej.
Louis i Niall. To najbardziej pokręcona dwójka z naszych wszystkich znajomych. Wszędzie ich pełno, między nimi jest wyczuwalne napięcie większe niż w gniazdkach kontaktowych i gdzie popadnie okazują sobie czułości. Moim zdaniem pasują do siebie idealnie.
No i ja i Harry. To już jest coś zupełnie innego. Owszem jesteśmy w związku, ale dość skomplikowanym. Mimo wszytko uważam, że jestem bardziej szczęśliwa, niż oni. Nie wyobrażam sobie życia bez Styles'a i mam w dupie, co ludzie o nim sądzą. Najważniejsze jest to co ja o nim myślę, a uważam, że jest wrażliwy, empatyczny i opiekuńczy. Lepiej trafić nie mogłam.
- Napewno macie tam wesoło. - zapewniłam ją i usłyszałam prychnięcie. - Tak się cieszę, że nam wszystkim się ułożyło.
- Tak, masz rację. Cały czas jednak martwię się, że Ci ludzie będą się gdzieś na Ciebie czaić i znów spróbują zrobić Ci krzywdę. - powiedziała, smutniejąc.
- Limit bólu i smutku już się skończył. - odparłam pewnie. - Nie myślę o tym i czerpię przyjemność z wyjazdu.
- I dobrze. A wy już, no wiesz, zrobiliście to? - zapytała, ściszając ton, a ja parsknęłam.
- Nie. - opowiedziałam i spojrzałam na bruneta, który pływał w oceanie. - Jeszcze. Wczoraj już o tym rozmawialiśmy. Powiedział mi, że nie muszę się spieszyć, a on nie zrobi nic, czego nie będę chciała.
- Ten facet to serio skarb. - powiedziała, a ja uśmiechnęłam się. - Czyli to prawda co mówią. Pozory mylą.
- I to jak. - zaśmiałam się. - Będę już kończyć, bo moja rybka wypływa na powierzchnię. - zaśmiałam się, spoglądając w stronę chłopaka, który właśnie wszedł na taras.
- Nie przeszkadzam Wam. Tęsknie za tobą. - mruknęła.
- A ja za tobą, Helen. Do zobaczenia. - pożegnałam się i rozłączyłam.
W ostatniej chwili odłożyłam telefon, gdy poczułam na sobie dość duży ciężar. Mokry ciężar. Zaczęłam specjalnie udawać, że się duszę, co nie przynosiło rezultatów.
- Złaź ze mnie. - powiedziałam, śmiejąc się.
- Chodź popływać. - powiedział.
Dziś jeszcze faktycznie nie zanurzyłam się w wodzie. Nie wiem dlaczego, ale chyba wolałam nacieszyć się słońcem.
- Zaśpiewaj mi coś. - zmieniłam temat.
- Chodźmy na plażę. - znów się odezwał, a ja przewróciłam oczami.
- Zróbmy tak. - zaczęłam. - Zaśpiewasz mi coś, a ja pójdę z tobą na plażę i się wykąpiemy. Okej?
Nastąpiła chwila ciszy jak w decydującym momencie w Milionerach, gdy nagle rozległ się tak ukochany przeze mnie głos.
CZYTASZ
Fool for You|| H.S
FanfictionFlorence Clark to dziewczyna, która nie szuka problemów. Ma swoich najlepszych przyjaciół i wydaje jej się, że nic złego nie może się stać. Żyje w małym miasteczku, które jest spokojne, więc czego miałaby się obawiać? Co się stanie, gdy w Roseville...
