Patrzyłam na niego. Nie widziałam dokładnie, bo łzy mi to uniemożliwiały. Mimo iż próbowałam się ogarnąć to nie mogłam. Nie umiałam powstrzymać już łez. Po prostu to było niemożliwe. Szczerze mówiąc tak to mogłam płakać, ze szczęścia. David ze mną jest, patrzy na mnie tymi swoimi oceanicznymi źrenicami i właśnie zapytał mnie o to czy będę jego dziewczyną. Czy to nie jest przypadkiem sen?
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Zwykłe 'tak' byłoby przereklamowane i nie wyrażałoby dostatecznie wszystkich emocji, które się we mnie skumulowały. Nie wiedząc co robić położyłam delikatnie dłonie na obu jego policzkach i wpiłam się w jego usta. Na początku był trochę zdezorientowany, ale zaraz potem oddał pocałunek. Poczułam jego silne ręce na moich plecach. Pociągnął mnie bliżej do siebie choć ja się opierałam. Wiedziałam, że ma połamane żebra i nie chciałam ich urazić, ale on był silniejszy. Rękami kazał mi się położyć na nim. Zrobiłam to nie przerywając pocałunku. Było mi tak cudownie. Uczucie jakie w tym momencie przejmowało moje serce nie mogły wyrazić żadne słowa. Nie była to miłość, bo to słowo jest zbyt słabe. To coś o wiele więcej.
W końcu oderwałam się od niego nie mogąc złapać oddechu. Patrzyłam przez chwilę w jego niesamowicie urzekające tęczówki, po czym chciałam zejść i usiąść na krześle, ale mi nie pozwolił. Trzymał mnie na sobie, choć wiedziałam, że go bolało. Nie mogło nie boleć, choć nie dawał po sobie nic znać. Uśmiechnął się, a ja prawie zemdlałam.
-Nigdzie nie pójdziesz księżniczko...-znów mnie powstrzymał, kiedy próbowałam zejść. Zaśmiałam się.
-Nigdzie się nie wybieram. Po prostu chcę usiąść na krześle, bo wiem, że cię boli.-wyjaśniłam
-Nie boli...
-Na pewno. Jak może nie boleć?
-Słuchaj, faszerują mnie tutaj jak jakiegoś kurczaka więc wiesz...
-Na pewno.-zaśmiałam się
Nagle usłyszeliśmy za sobą chrząkanie. Zerwałam się, więc wylądowałam tyłkiem na ziemi. Usłyszałam tylko cichy śmiech mojego chłopaka. To tak cudownie brzmi. Przy drzwiach stała otyła pielęgniarka. Miała dość niemiły wyraz twarzy, a temu na pewno sprzyjał wielki pryszcz na nosie. Poza tym jej fryzura wskazywała na niedawne spotkanie z piorunem. Przed sobą trzymała wózek inwalidzki o który przy okazji się opierała. Szybko się podniosłam i otrzepałam spodnie z kurzu.
-Nie chciałam państwu przerywać szpitalnej gry wstępnej, ale muszę pana zabrać na badania.-miała strasznie skrzekliwy głos. Ja się trochę zarumieniłam, ale David się zaśmiał.
-To ja nie będę przeszkadzać. Do zobaczenia kochanie.- pocałowałam go w czoło
-Do zobaczenia księżniczko.- uśmiechnął się, a ja mu pomachałam po czym wyszłam.
CZYTASZ
I'm Rich Bitch
RomanceKaty Hilfiger jest typową córeczką tatusia, która zalicza wszystko i wszystkich. Jej ciemnobrązowe, długie włosy, niebieskie oczy i zgrabne ciało to coś co stało się obiektem westchnień całej męskiej części szkoły. Ona jednak trzyma się swojego chło...
