54. Skarbie, obudź się...

622 11 17
                                    

Adam

To był najlepiej spędzony weekend, odkąd pamiętam. Już dawno się tak nie zabawiliśmy, jak przez te dwa dni.

Każdy leczył ogromnego kaca w niedzielę i tylko Adrian, Jasiek i Mateusz z Moniką zostali, by pomóc nam ogarniać to wszystko, po tym szaleństwie. Razem z pomocą naszych dzieci, szybko się uwinęliśmy i mogliśmy pod wieczór wracać do domów.

~***~

Ze zniecierpliwością czekałem na środę. Wziąłem sobie wolne w pracy, mimo rozpoczynającego się urlopu po weekendzie i mieliśmy spędzić cały dzień razem.

Wstałem rano i naszykowałem śniadanie, po którym dzieciaki poszły przedostatni raz do szkoły. Po zamknięciu za nimi drzwi, poszedłem zanieść naszykowaną wcześniej tacę, z jej ulubionym śniadaniem.

Ale oczywiście zanim, wzięliśmy się za jedzenie, obudziłem moją Bogini, w bardzo przyjemny sposób.

Ewelina

Po cudownej pobudce i pysznym śniadaniu, uciekłam do łazienki i zamknęłam się w niej, z czego brunet nie był zadowolony, ale jak powiedziałam, że szykuję mu niespodziankę i że ma na mnie czekać w bawialni, od razu przestał marudzić i pobiegł chyba na górę.

Zrobiłam sobie loki, które rozstrzepałam i zrobiłam wyrazisty makijaż oczu. Potem wysmarowałam swoje ciało olejkiem i założyłam na siebie bardzo seksowną, białą bieliznę. A sukienka to istne cudo, które kupiłam z Natką. Jest krótka, z dekoltem w serek, która pięknie opina moje ciało, a delikatne perełki wyglądają trochę jak styropian, ale właśnie to mnie w niej urzekło. A co najważniejsze... mogę ją szybko sama zdjąć.

Zakładam szpilki, które kocham nad życie i chodzę w nich prawie wszędzie. Są bardzo wygodne i świetne do tańczenia. Na koniec spryskuje swoje ciało ulubionymi przeze mnie i Adama perfumami.

Zanim wychodzę z pokoju, biorę telefon i idę do bawialni.

Wchodząc do środka, najpierw słyszę nastrojową muzykę, a potem dostrzegam Adama elegancko ubranego, jak zapala ostatnie świeczki, które są po prostu wszędzie. Na mój widok odpuszcza sobie zapalenie ostatniej i patrząc na mnie z żarem w oczach, podszedł do stołu, gdzie chłodzi się już szampan i po otworzeniu go, jak profesjonalista, rozlał go do kieliszków.

  - Wyglądasz oszałamiająco w tej sukience, skarbie. - podał mi kieliszek.
  - Cieszę się, że Ci się podoba, bo kupiłam ją specjalnie na tą okazję.
  - Jesteś zachwycająca i tylko moja... - chwyta mnie jedną ręką w pasie i władczo do siebie przybliża.
  - Wznieśmy toast... za nas.
  - Żybyśmy zawsze byli tacy szczęśliwi. - stuknęliśmy się lekko kieliszkami.
  - Dokładnie. - zanim upijamy łyk wyśmienitego trunku, składa na moich ust bardzo czuły pocałunek.
  - Zatańczymy? - pyta, biorąc ode mnie kieliszek.
  - Tylko na to czekam.

Tańczymy powoli w rytm muzyki i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy się ciągle nie całowali i macali po całym ciele.

Jestem już tak rozpalona, że zaraz z moich planów będą nici. Dlatego, kiedy tylko kończy się piosenka, odsuwam się od niego.

  - Maleńka...? - patrzy na mnie pytająco, kiedy biorę krzesło ze stołu i stawiam je przed otwartą przestrzenią. Potem biorę drugie i stawiam w znacznej odległości od drugiego.
  - Usiądź tu proszę. - robi to, cały czas patrząc mi w oczy. - I jeśli chcesz mieć kolejną pamiątkę, to wyjmij telefon. - jego oczy zabłysnęły i znów wykonał polecenie.
  - Ewela... - mówi, gdy go całuję i odchodzę od niego.
  - Miłego pokazu, skarbie. - uśmiecham się i włączam piosenkę Bishop Briggs "River".

Moje Dorosłe ŻycieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz