Frame 20

1K 98 20
                                    

Londyn, Anglia.
Październik, 2020 r. 

- Jutro zabierzemy się za zrobienie miejsca w garderobie- mówiła Green. Weszliśmy do jej mieszkania. Falon miała średnich rozmiarów garderobę obok swojej sypialni- Muszę zrobić porządek i wyrzucić stare ubrania. 

- Chętnie Ci pomogę- usiadłam na sofie. Mason wyglądał nieswojo. Rozglądał się dookoła.

- Mas, możesz zanieść swoje rzeczy do pokoju gościnnego, tam gdzie będzie spała Liz. Jest duża komoda i mała szafa.

- Dziękuję Falon- młody kiwnął głową- Postaram się nie przeszkadzać.

- Ty i Liz jesteście ofiarami tej chorej sytuacji. Musimy sobie jakoś poradzić- uśmiechnęła się moja przyjaciółka. 

- Muszę pojechać do domu Longa po swoje rzeczy- westchnęłam zrezygnowana. Ostatnią rzeczą jaką chciałam, to oglądanie twarzy tego podłego skurwiela.

- Młody o której przyjdzie jutro nauczycielka?- przypomniałam sobie, że Pani Smith nie ma nowego adresu Masona. Falon mi przypomniała, że muszę się z nią skontaktować. 

- Cholera!- poderwałam się z sofy- Nie ma nowego adresu. Rano trzeba jej wysłać. Zanim pojawi się Clopper i Dark. 

- Nie pomyślałem o tym- dodał brat.

- Poradzimy sobie. Mason zrób listę wszystkich rzeczy, które musimy załatwić i napisz plan nauczania indywidualnego. Wpleciemy w to treningi- zarządziłam. Musiałam mieć wszystko pod kontrolą.

- Pojedziemy najpierw po Twoje rzeczy, a potem do biura. Dzwonił do mnie Pan Falconow i mówił, że jutro będą montowali oświetlenie- Green szeroko się uśmiechnęła- Zamówiłam meble. Mają być najdalej we wtorek.

- Zrobimy jakieś uroczyste otwarcie, prawda?- zapytałam. Cieszyłam się na myśl o hucznym otwarciu biura.

- Wiadomo, że tak. Jak Ci idzie z klientem?

- Zatwierdził projekt łazienki, sypialni, gabinetu i dwóch dodatkowych pokoi. Teraz robię salon i kuchnię, później pokój rozrywkowy- wyliczałam. Byłam zadowolona ze współpracy z Panem Mironi. Dość szybko akceptował moje propozycje. Z tego co wiem, to jutro wchodzą płytkarze do łazienki i malarze. Za dwa tygodnie mają zacząć robić kuchnię. Muszę zamówić meble i wszystko inne. Dużo dodatków...

- Facet obiecał premię za przypilnowanie wszystkiego- Falon puściła mi oczko.

- Nie mamy kolejnych zleceń?

- Będziemy miały dwa, ale dopiero po tym jak oddadzą nowe osiedle domów.

- Cieszę się- popatrzyłam na brata- Kładę się spać Mason. Pomogę Ci zabrać walizki.

           Młody pokiwał głową. Zabrałam jego walizkę do swojego pokoju, a potem wróciłam po swoje. Czekało nas rozpakowywanie wszystkich ubrań, a w najbliższym czasie wyprawa do mieszkania rodziców po rzeczy Masona. Chciałam to zrobić wtedy, kiedy ojciec był w klubie. Spotkanie z nim wiązałoby się z kłótnią, czego chciałam zaoszczędzić, zwłaszcza mamie.

            W poniedziałkowy poranek wysłałam wiadomość do wychowawczyni brata z nowym adresem. Mason mógł kontynuować indywidualną naukę. Zjedliśmy wspólnie śniadanie. W towarzystwie Falon zeszłyśmy z walizkami do garażu i włożyłyśmy do bagażnika mojego starego Opla. 

- Pamiętaj, że nie wdajesz się z nim w rozmowę- zaczęła Green- Nie musisz mu nic mówić, bo nie jesteście razem.

- Jedne co mogę mu powiedzieć to, wiązanka tego co o nim myślę. Gary to podły kutas- warknęłam.

Pot blackOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz