*Pov Jade*
Od mojego powrotu do Londynu minął już ponad tydzień i szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że po takim czasie wszystko będzie już wyjaśnione, że wszystko będzie w porządku. Jednak nie, tak nie jest. Wciąż czekam na jakieś wieści od Perrie, bo odkąd pożegnałam się z nią te kilkanaście dni temu, nie mam z nią żadnego kontaktu. Naprawdę myślałam, że nie będę musiała czekać tak długo, kiedy mówiła, że da mi jakąkolwiek odpowiedź najszybciej jak może. W sumie tak czekając z dnia na dzień, coraz bardziej zaczęłam sobie uświadamiać, jak bardzo dziewczyna może czuć się skrzywdzona i jak wielką przykrość jej zrobiłam. Wcześniej nic sobie nie zarzucałam, nie zdradziłam jej ani nic z tych rzeczy, po prostu wykonywałam swoją pracę. Dopiero teraz dociera do mnie, że nie postawiłam się na miejscu Perrie i tego, jak ona się z tym wszystkim mogła czuć.
Westchnęłam żałośnie i zakryłam głowę kołdrą, bo od tego ponownego rozmyślania rozbolała mnie głowa. A jakby tego było mało, to jeszcze dzisiaj spotykam się z innym bólem, czyli z tatą. Stresowałam się tym i denerwowałam. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek mu wybaczę albo co gorsza, nie mam pojęcia czy czasem nie zmanipuluję mną tak, że zapomnę o wszystkim, o całej okropnej przeszłości i stanę się cudowną córką.
Niechętnie wyczołgałam się z łóżka, przeciągnęłam się, a następnie podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej czarne jeasny oraz tego samego koloru bluzę, następnie poszłam do łazienki, gdzie wzięłam rozbudzający, zimny prysznic i wykonałam poranną rutynę. Kiedy byłam gotowa, wróciłam do swojego pokoju, spojrzałam na zegarek, który pokazywał równo godzinę 8:00 i, jako że nie chciałam jeszcze schodzić na dół, usiadłam na brzegu swojego łóżka, biorąc do ręki telefon. Standardowo weszłam na Instagrama i zaczęłam przeglądać główną, jednak po kilku minutach mój telefon zawibrował, a na ekranie pojawiła się ikonka oznajmiająca, że dostałam nową wiadomość od Perrie. Na ten widok zrobiłam wielkie oczy i szybko weszłam, przeczytać co napisała.
Od Perrie:
Wybacz, że tak długo czekałaś. Mam w końcu dla ciebie odpowiedź, więc jeśli masz wolne popołudnie, spotkaj się ze mną chwilkę po 15:00 na dziedzińcu przed szkołą.
Niewiele myśląc, od razu odpisałam dziewczynie, że się pojawię. Co prawda o tej godzinie powinnam być jeszcze na spotkaniu z tatą, ale no cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze, a mu pół godziny w zupełności wystarczy.
Schowałam telefon do kieszeni, następnie zbiegłam na dół przygotować jakieś śniadanie. Co prawda moje ciało ogarniał stres i nie do końca byłam w stanie jeść, ale musiałam wcisnąć w siebie chociaż trochę, żeby jakoś funkcjonować.
- O dzień dobry! Już nie śpisz? - zapytała mama, wchodząc do pomieszczenia.
- Cześć, jak widać nie. W sumie i tak nie byłabym dzisiaj w stanie spać długo. - odpowiedziałam szczerze.
- Ah no tak to dzisiaj, prawda? - zapytała, a ja pokiwałam głową. - Wiesz, że wcale nie musisz się z nim spotykać. Nie zmuszaj się, jeśli to dla ciebie zbyt trudne.
- No wiem, ale wiesz, jaka jestem. Jeśli coś obiecam, to muszę dotrzymać słowa, inaczej mam wyrzuty sumienia.
- Oh Jadey, powiedz, kto cię wychował na tak porządną osobę?
- Nie mam pojęcia, naprawdę. Chyba sama się tak wychowałam. - odpowiedziałam, udając powagę, jednak niedługo, ponieważ zaraz zaczęłam się śmiać. - Nie no, wychowała mnie najlepsza mama na świecie.
- No, w końcu dobra odpowiedź. - powiedziała kobieta, śmiejąc się.
Zaraz po tym dotrzymałam mamie towarzystwa, kiedy ona piła kawę, następnie poszłam posprzątać swój pokój, trochę też ogarnęłam łazienkę i kiedy było już czysto, obejrzałam kilka filmików na YouTubie. Nim się obejrzałam była 14:00, co oznaczało, że powinnam się już zbierać, jeśli mam dojechać na czas do kawiarni w centrum Londynu.
Zebrałam się w mgnieniu oka, wyszłam z domu, wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam do wyznaczonego miejsca. Jak się domyślałam na drodze oczywiście były korki, które utrudniały ludziom dotarcie na spotkania, do pracy na czas. Jednak na szczęście udało mi się dotrzeć w punkt. Zaparkowałam samochód na pobliskim parkingu. Wzięłam kilka wdechów i wydechów, po czym wysiadłam z auta. Upewniłam się, czy na pewno zamknęłam drzwi i ruszyłam pod kawiarnię.
Już z daleka dostrzegłam mężczyznę ubranego w standardowo nieco za luźne jeansy oraz jasnoniebieską koszulę wsadzoną w spodnie. Dodatkowo mężczyzna miał na sobie czarną marynarkę. Jak widać, lata mijają, a styl niektórych osób nie zmienia się ani trochę. Kiedy tata mnie zauważył, stanął prosto i przywitał się ze mną, po czym weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy jednym ze stolików i złożyliśmy zamówienia. Przez następne kilka minut między nami panowała całkowita cisza.
- Chciałeś się spotkać i na nowo mnie poznać, tak? - James skinął głową. - Więc, jak chcesz coś wiedzieć, to po prostu pytaj. - powiedziałam od niechcenia, bo naprawdę nie chciałam, żeby osoba siedząca naprzeciwko mnie domyśliła się, jak naprawdę się czuję.
- Dobrze, wię...
- A i jeszcze jedno. O 15:00 muszę stąd wyjść, więc nie masz za dużo czasu. - powiedziałam, uśmiechając się.
- Rozumiem.
Upłynęła minuta ciszy i ze strony ojca zaczęły płynąć pytania. W sumie myślałam, że będą one nieco kreatywniejsze, jednak grubo się myliłam, bo były totalnie przeciętne, ale nie ma co się dziwić, w końcu pewnie nie chciał mi się narzucać i pewnie z każdym kolejnym spotkaniem będzie się coraz bardziej rozkręcać. Hola, hola, wróć, jeszcze jedno spotkanie się nie skończyło, a ja już myślę o następnych? Czy mi naprawdę mózg przegrzało w tym Miami, czy co jest ze mną nie tak? Chyba podświadomie naprawdę brakuje mi pełnej rodziny, że chce jakoś wszystko jakby naprawić i sprawić, że wszystko będzie normalnie...
- A to prawda, że przez kilka miesięcy pracowałaś w Miami?
- Tak.
- Jak było? Co robiłaś? Dobrze cię traktowali? Dobrze ci płacili?
- Em było naprawdę wspaniale. Poznałam ciekawych ludzi, dużo zwiedziłam i dużo się nauczyłam. Co robiłam? No to można powiedzieć, że byłam piosenkarką, częścią pewnego projektu. Ludzie stamtąd traktowali mnie bardzo dobrze, byli dla mnie jak rodzina, pomogli mi się we wszystkim odnaleźć i w ogóle. Co do zarobków to chyba nie jest, to coś, o co powinieneś pytać, ale odpowiem, że były jak dla mnie znakomite.
- No to dobrze.
- Tak, wiem. O dziwo miło było, ale muszę już jechać, także do widzenia.
- Do widzenia.
Po jego odpowiedzi wstałam od stołu i wyszłam. Gdy znajdowałam się na zewnątrz, odetchnęłam. Jeden stres za mną teraz tylko zmierzyć się z drugim i będzie po wszystkim. Przebiegłam przez ulicę, szybko znalazłam swoje auto, wsiadłam, odpaliłam silnik, ruszyłam.
Im bliżej szkoły byłam, tym bardziej się stresowałam, nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie wiedziałam, czy Perrie ma dla mnie dobrą wiadomość, czy też złą.
W końcu wjechałam za bramę szkoły, znalazłam wolne miejscu niedaleko wejścia i zaparkowałam. Jeszcze chwilkę siedziałam w środku, następnie na drżących nogach wyszłam z pojazdu. Zerknęłam w stronę wejścia i ujrzałam stojącą do mnie tyłem blondynkę. Wzięłam ostatni wdech i zaczęłam iść w jej stronę.
CZYTASZ
Everything Has Changed || Jerrie
RomancePerrie Louise Edwards - popularna, dobrze ucząca się nastolatka. Kapitan szkolnej drużyny cheerleaderskiej i przewodnicząca szkoła. Dziewczyna ma wszystko o czym każda zwykła nastolatka może pomarzyć, wspaniały chłopak, cudowne przyjaciółki i bajecz...
