------
Gdy wszscy dotarliśmy pod pub'u, skierowaliśmy się w stronę wejścia. Tony od razu poleciał do baru i zamówił każdemu drinka, nie licząc Peter'a, MJ i osób kierujących. Pozostali udali się w kierunku stolików, zajmując miejsca. Po mojej prawej srtonie usiadł James, a po lewej Wanda. Nasz stół był duży i okrągły, bez problemu pomieścił wszystkich razem. Karaoke zaczynało się o 20:00, a było ledwo po 18. Nie mając nic lepszego do roboty przez najbliższe 2 godziny, wszyscy zamówiliśmy sobie po kolejnym drinku. Czas razem z alkohokem szybko leciał, niektórzy się przekrzykiwali bo siedzieli za daleko, inni poszli tańczyć na parkiecie, nieliczni poszli na zewnątrz by odetchnąć świeżym powietrzem.
Zgdonie z planami karaoke rozpoczęło się o 20, do tego czasu nieliczne osoby zdążył się upić, zaliczali się do nich między innymi Clint, Tony, a nawet Bruce. Na ochotnika poszedł Sam zaśpiewać ,,Shake It Off", następnie poszła Carol, która śpiewała ,,Only Girl". Po długim namawianiu, MJ zgodziła się żeby zaśpiewać ,,Starships" , kolejny poszedł Peter i śpiewał ,,One kiss" . Po krótkiej przerwie na kolejnego drinka, na scenę weszła Pepper z utworem ,,Summertime Sadness". Rozejżałam się dookoła, szukając osoby, która mogłaby zaśpiewać. Po chwili mój wzrok wylądował na Wandzie, której ewidentnie się nudziło, ponieważ grzebała słomką w drinku. Wiedziałam że dobrowolnie tam nie wyjdzie, więc musiałam użyć jakiegoś podstępu, pomagał fakt, że każdy z nas wypił już kilka drinków, a alkohol zaburzał logiczne myślenie. Nie pomagał jednak fakt, że do mojej głowy nie przychodził żaden pomysł, niestety w tym momencie na scenie śpiewały jakieś laski. Ich piosenka była dedykowana chyba dla przyszłej panny młodej, a w kolejce były jeszcze jakieś babcie. Myśląc rozglądałam się dookoła szukając jakiegoś pomysłu, gdy zerknełam na kasztanowo-włosą zauważyłam, że ona wpatruje się w swojego prawie wypitego drinka i miesza słomką bez przerwy. Wyglądała na obrażoną i zamyśloną, jak małe dziecko, któremu się coś zakazało i nie pozwoliło. Kiedy tak rozmyślałam podszedł do nas Clint z pytaniem, czy chcemy jeszcze po drinku, każdy się chętnie zgodził, ale Wanda nawet nie zareagowała ani na pytanie Clinta, ani na to jak Loki coś się jej pytał. Ostatecznie każdy dostał nowe picie, Loki doszedł z Wandą do jakiegoś porozumienia i postawił przed nią drinka, którego od razu zaczeła pić. Na scenie śpiewały babcie z dziadkami i nie zapowiadało się na to, że zamierzają skończyć swoje występy szybko, a więc mieliśmy przerwę w śpiewaniu i skupiliśmy się na rozmowach. Właśnie wtedy postanowiłam zagadać do Wandy.
-Ejjjj.- przysunęłam się bliżej zielonookiej - Co jest?
- Nic - westchnęła - Nudno mi tu trochę. W sensie fajnie się z wami pije i tak dalej, ale ja po prostu nie mam na to za bardzo humoru.
- Czemuuu?? Rano jeszcze zarażałaś swoim uśmiechem i radością. - zawiesiłam na chwilę głos - Chodzi o tą wtopę na grupie?
- Mmmm...no po części tak...ja na prawdę nie chciałam - powiedziała cichym głosem, bawiąc się drinkiem.
- No ale przecież nic się nie stało. To nie jest tego warte kobieto, nawet w jakimś stopniu nam ułatwiłaś sprawę. - uśmiechnęłam się do niej, a ona tylko na chwilę się na mnie popatrzyła i lekko uśmiechnęła.
- I tak mam wyrzuty sumienia.
- Och, babo przestań już. Bucky nawet już ma to w głębokim poważaniu, wiesz przynajmniej nikt do mnie nie podbija...serio to jego małe odklejenie już odeszło. Prawda Bucky? - szturchnęłam bruneta łokciem w bok, aby ten zwrócił na nas uwagę.
- Co?...mmm...tak, tak. Wszytsko git Wandzia, jest spoko. Stało się i już. - powiedział uśmiechając się jak głupi.
- Ummmm...a mogę, się wam jakoś za to odpłacić? - zapytała zerkając na nas.
