— Jestem taki zmęczony.
— Czym niby?
— Tą całą egzystencją. Spójrz tylko na to, jak funkcjonuje dzisiejszy świat. Ludzie tak bardzo skupiają się na budowaniu swojej tożsamości w sieci, że totalnie zapominają o tym, jak wygląda ich codzienność w rzeczywistości. Przestajemy cieszyć się małymi i z pozoru niewiele znaczącymi rzeczami przez nasz konsumpcyjny tryb życia. Zamartwiamy się przyszłością, trapimy się przeszłością, zapominając, że teraz przede wszystkim powinna się dla nas liczyć teraźniejszość. A jakby tego było mało, ludzie nie uczą się na błędach swoich przodków. Niewinni cywile niemający żadnego praktycznie realnego wpływu na sprawy wagi światowej muszą walczyć w rożnego rodzaju konfliktach zbrojnych w imię pustej idei, na której zyski czerpią jedynie politycy. Umierają z myślą, że ich poświęcenie zostanie zapamiętane, a tak naprawdę nie zostawią po sobie nic innego prócz jakiegoś durnego pomnika i wspomnień, które również po pewnym czasie zanikną. Jesteśmy nic niewartą kupką niczego — westchnął Oliver wpatrzony w sufit. Nie uzyskując od nas żadnej odpowiedzi na swój intrygujący wywód, westchnął. — Sorki. Mój overthinking się uaktywnił.
— To dlatego wczoraj wieczorem płakałaś? — Zmartwiła się Rosaline. Usiadłszy koło niego, przeczesała palcami jego blond loczki.
— A, to nie przez to. Po prostu znowu przypomniało mi się zakończenie Titanica i... — Przerwał, przykładając palce do oczu. Pociągnął nosem, rzucając ciche: — Dajcie mi chwilę.
Razem z Louisem zszokowani obserwowaliśmy płaczącego chłopaka. My przyszliśmy do nich tylko na śniadanie!
— Boże, jaka ona jest piękna... — westchnął rozmarzony Elliot totalnie ignorujący jakąś zdecydowanie zbyt intymną jak na moje interakcję pary. Bez krzty wyczucia przysunął mi centralnie pod sam nos zdjęcie jakiejś dziewczyny. — Piękna, co nie?
— To ta, z którą piszesz? — zainteresował się Louis, gdy ja swoim czujnym okiem zerknęłam na kobietę, o której ostatnimi czasy dowiadywałam się coraz to więcej nowych faktów. Chociaż będąc szczerą, to nie wiem, po co mi informacja, jakie czopki były jej ulubionymi.
Ale faktycznie, Elliot miał gust, gdyż niejaka Samantha była prześliczna. Gęste, brązowe loki zdecydowanie dodawały uroku jej lekko zaokrąglonej twarzy usypanej delikatnymi piegami. Błękitne tęczówki zaś biły tak silnym i inspirującym blaskiem, że zdawałoby się, iż to nie ustami się śmiała a oczami.
I nawet jeżeli jej nie znałam, to mogłam stwierdzić, że wizualnie bardzo pasowała do pozytywnie zakręconego Elliota.
— A czy ty przypadkiem ostatnio nie poszedłeś na randkę z jakąś Lucy? — Do rozmowy dołączył Oliver, który przetarł wierzchem dłoni ostatnie łzy z policzków.
Elliot od razu skrzywił się na wspomnienie swojej ostatniej randki. Ja za to z Louisem cwanie uśmiechnęliśmy się pod nosem, wiedząc, co zaraz usłyszmy.
— Nie chcę o tym mówić.
— No weź powiedz — zachęciła go równie zainteresowana Rose.
— Nie...
— No pro...
— Dobra, kurwa, powiem — warknął zdenerwowany. Niczym pięciolatek skrzyżował ramiona. — Było zajebiście. Na tyle zajebiście, że po wszystkim poszliśmy do jej mieszkania.
— I co było dalej? — Sparks wyglądał, jakby mało mu brakowało do przywalenia Oliverowi za wcinanie mu się w zdanie, podczas gdy opowiedzenie całej tej historii było dla niego iście traumatyzujące.
CZYTASZ
Marionetka
RomanceSztuka zakończyła się, a wszelkie maski opadły. Nie mogła już kłamać. Nie mogła już okłamywać siebie, że dalej jest piękna. Że niczym ta lalka w pięknej sukience pozbawiona jest wszelakiej skazy. Po burzy, z którą przyszło się Corze zmierzyć, nie p...
