Czuł przy swoim policzku ciepłą, szorstką dłoń, która tak przyjemnie ogrzewała jego drżące z zimna ciało. To była pierwsza rzecz, jaką poczuł, kiedy tylko zaczął odzyskiwać przytomność. Następny był niezwykle miękki materac, w którym niemalże się zapadał, oraz liczne poduszki, na których spoczywała jego głowa. Pościel okrywająca go po samą szyję sprawiała wrażenie tak ciężkiej, że jeszcze bardziej zanurzał się w miękkości łóżka, a te wszystkie uczucia zlewały się w jedno, mętne i niewyraźne wrażenie. Nie miał nawet dość siły, aby się poruszyć. Kołdra zdawała się być zbyt ciężka, a jego własne kończyny niczym wykonane z ołowiu. Czuł wyraźnie jedynie tę ciepłą, znajomą rękę... Nie musiał nawet zgadywać, do kogo należała.
Gdy udało mu się wreszcie przezwyciężyć senność i podnieść te nad wyraz ciężkie powieki, w końcu mógł na niego spojrzeć. Jego sylwetka rozmazywała mu się przed oczami i padał na nią cień bordowego baldachimu, ale nie miał już wątpliwości. Pomimo niewyraźnych konturów, rozpoznawał burzę czarnych, gęstych loków na jego głowie. Poznawał szorstkie opuszki długich palców na swoim policzku, odrobinę zrogowaciałe od fizycznej pracy i rękojeści miecza. W jego nozdrza wgryzał się słodki, delikatny zapach malin.
Szukał jedynie tych oczu. Pragnął je ujrzeć. Te przepiękne, mocno zielone oczy, otoczone wachlarzem ciemnych rzęs... Otworzył usta, aby wymówić jego imię, jednak żaden dźwięk nie chciał przez nie przejść. Milo spojrzał na niego, posyłając mu łagodny, kojący uśmiech.
– Wszystko będzie dobrze, Jera – wyszeptał. Jego głos docierał do niego jakby z oddali... Brzmiał dziwnie nienaturalnie, jakby już kiedyś słyszał to stwierdzenie. Zapewnienie, które miało go uspokoić, wywołało w nim jedynie większy niepokój.
Nie zdołał o nic zapytać. Czarnowłosy przesunął się bardziej w jego stronę, nachylając się ponad jego unieruchomioną sylwetką. Jeran mimowolnie wstrzymał oddech, obserwując tę scenę jakby w zwolnionym tempie, zanim poczuł na własnych ustach jego miękkie, ciepłe wargi. Wargi smakujące malinami i przywodzące na myśl wspomnienie rześkiego, letniego wieczoru...
Znał te usta. Pamiętał to wszystko tak doskonale. Ich smak, ich miękkość, teksturę... nawet ich temperaturę. Znał ten pocałunek. Był tak samo nieśmiały, tak samo czuły i krótki, tak samo... pożegnalny.
Milo odsunął się, a on nie był w stanie nawet drgnąć, żeby go przed tym powstrzymać.
– Niedługo wrócę – obiecał, podnosząc się z łóżka.
Jego ciepła dłoń zniknęła, a wkrótce zniknęła również i jego sylwetka, stapiając się z szarością pokoju. Pragnął wstać i pójść za nim, zatrzymać go. Pragnął krzyknąć, zacząć błagać, by nie odchodził... By go nie zostawiał. Po raz kolejny. Nie jednak mógł zrobić żadnej z tych rzeczy. Mógł jedynie leżeć, bezradnie patrzeć i...
Otworzył oczy.
Jego rozmazane spojrzenie nie napotkało bordowego baldachimu łoża. Zamiast znajomego materiału, z którego został wykonany, rozpoznał za to odległe, niewyraźne w tym momencie, zawieszone wysoko ponad nim sklepienie, rzeźbione i ręcznie malowane. Splątane gałązki winorośli, błękitne niebo, jasne chmury i jabłonie majaczyły leniwie w świetle niezliczonej ilości zapalonych świec, umieszczonych na zwisającym z sufitu kandelabrze. Pod plecami brakowało mu miękkiego materaca i tych kilkudziesięciu poduszek, a twarde oparcie sofy nieprzyjemnie wbijało się w jego kark. Nie czuł już malin. Nie czuł żadnych owoców.
Poderwał się gwałtownie do siadu, kiedy tylko dotarło do niego, gdzie się znajdował. Nawet nie zwrócił uwagi na wilgotny, chłodny materiał, który spadł w tym samym momencie z jego rozgrzanego czoła na kolana. Oddychał szybko, nie, dyszał, ciężko i płytko, rozglądając się dookoła wręcz rozpaczliwie. Widział królewskie gobeliny na ścianach, pozamykane drzwi i puste salony. Nie, nie, nie. To nie to. To nie tego szukał.
CZYTASZ
Zapach malin [bxb]
RomanceKwitnące królestwo Derynii nie ma sobie równych na Wspólnym Kontynencie. Po wieloletnich wojnach z Pars, nad oboma państwami nareszcie rozciąga się widmo pokoju. W deryńskim pałacu nic nie jest jednak takie, jak się wydaje. Nadchodzi czas, w którym...
![Zapach malin [bxb]](https://img.wattpad.com/cover/358888733-64-k428914.jpg)