Nigdy nie zastanawiałam się jakie to uczucie, gdy kochana przez was osoba nagle znika. Czy to boli? A może nawet nic nie odczuwamy? Być może uczucie to nie jest takie złe, jak może nam się wydawać? A może jest takie okropne, że chcemy dążyć do negatywnych skutków?
Życie lubi pisać zaskakujące scenariusze.
Siedziałam aktualnie w wielkim samolocie, skubiąc nerwowo zębami dolna wargę. To był mój pierwszy raz, gdy leciałam samolotem, chociaż to nie było moim jedynym zmartwieniem, a raczej tą myśl miałam z tyłu głowy. Właśnie leciałam do mojego ojca oraz braci, o których na samą myśl miałam mieszane uczucia. Złość, smutek. Przecież mnie zostawili. Musiał być jakiś powód, prawda? Ale oni go nie dali.
Do dzisiaj pamiętam płaczącą mamę, która przytulała i żegnała dwóch chłopców. A starszy mężczyzna tuż obok nich? Z chłodnym wzrokiem nie patrzył na nikogo. Wzrok utkwiony w telefonie, a kciuki pracowały nad wiadomościami. Byłam zbyt mała by zrozumieć, ale nie zbyt mała by zapomnieć.
Sytuacja sprzed tygodnia zmusiła mnie do pozostawienia tamtego życia. Opuściłam rodzinne miasto, zostawiając wszystko co miałam. W tym przyjaciół, szkołę.. Wszystko.
Wypadek nie tylko dał mi nowe traumy. Sprawił że musialam pozostawić to co kocham. Odejść od tego co kocham. Zabrano mi najbliższą osobę.. Moja mama nie żyła.
A wraz z nią odeszła część mojej duszy.
Moje relacje z mamą były idealne. Nie zarabiała dużo i również nie posiadała tyle czasu, ale za to starała się jak mogła. Dawała z siebie ponad sto procent, by mnie wychować. Zastąpiła mi to, czego brakowało. Miłość ojca nie była dla mnie potrzebna, nie gdy miałam ją.
Westchnęłam ciężko, kręcac głową na boki by tylko odsunąc od siebie myśli. Obiecałam sobie, że będę nowa wersja siebie. Kimś kim moja mama chciałaby abym się stała. Silna i niezależna, tak jak ona. Lecz czy to będzie proste?
***
Nawet nie pamiętałam jak znalazłam się w drogim, czarnym mercedesie, oparta o szybę, gdy za oknem był okropny upał.
Z początku nie wiedziałam kto po mnie przyjechal, ale tuż po chwili zaczepił mnie obcy mężczyzna. Myślałam że to mój ojciec, bądź któryś z braci ale myliłam się. Okazało się że to był ich pieprzony szofer.
Uszczypłam się w rękę z nadzieją że to tylko koszmarny sen. Niestety nie był, a ja wypuściłam z siebie przez to ciche syknięcie.
- Cholera...- mruknęłam, czując wibracje w swoim telefonie. Nie był jakiś najnowszy, ale ważne że dało się nim użytkować.
Moja najlepsza przyjaciółką, Juliet, jak zawsze się o mnie martwiła. Była taka mama grupy, do której ja już niestety nie należałam.
Alyesbury, małe miasteczko, w którym się wychowywałam znajdowało się niedaleko Londynu, natomiast teraz leciałam do Malibu. Wiązało się to z nowymi znajomymi, otoczeniem i szkola. Czyli czymś, na co nie byłam gotowa bo nawiązywanie nowych kontaktów szło mi fatalnie.
- Panno Evans. - usłyszałam nagle czyiś głos, który oderwał mnie od myśli.
- Hm? - mruknelam w stronę szofera, który spojrzał na mnie w lusterku.
- Jesteśmy już niedaleko domu. - powiedzial, odwracając wzrok na drogę.
Przytatknelam lekko głową, a mój wzrok powędrował zza okno. Jechaliśmy przez ulicę, na której co drugi dom był idealną willa, jakby mieszkało tu setki milionerów. Piękne kolumny, ogródki, nad którymi pracowały żony biznesmenów.
CZYTASZ
Devil's Academy
Romance16-letnia Melanie Evans cieszy się biednym ale za to radosnym życiem wraz z swoją matka. Jej ojciec odszedl, biorąc ze sobą dwójkę jej braci, gdy miała ledwo 9 lat. Jednak z biegiem czasu, po śmierci matki musiala wrócić do ojca. Gdy Dziewczyna był...
