3. Asher

805 49 2
                                        

Nie wiem co ta dziewczyna miała w sobie, ale nie potrafiła wyjść mi z głowy. Zacząłem mieć obsesję na jej punkcie. To było coś zupełnie dla mnie nowego. Miała w sobie coś co mnie do niej ciągnęło. Tylko ona mnie nie chciała. Może to był ten magnes? Przecież żadna mi się nie opierała. Żadna. Każda chciała być w moim łóżku chociaż na jedną noc. Siedziałem w swoim RAMie i ją obserwowałem. Codziennie. Od dnia w którym ją śledziłem. Tak, zachowałem się wtedy jak jakiś jebany amator. Nie raz byłem w jej mieszkaniu i patrzyłem jak śpi. Była piękna. Była pieprzonym marzeniem. Jej zielone oczy były niczym szmaragdy. Niemal czarne włosy miała często spięte w koczek, jednak w rozpuszczonych było jej bardziej do twarzy. Dzisiaj był dzień w którym życie śmiecia, Masona Browna zakończy się z hukiem. Obaj z Lucasem wiedzieliśmy, że dużo wymagamy od Aurory. Miała udawać, że nas nie zna i o niczym nie wie. Tylko jak nie zareagować gdy ma się świadomość co ten człowiek robił?
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwoniący telefon.

-Czego?

-Za ile będziesz?

Popatrzyłem na zegarek. UPS. Zapatrzyłem się na dziewczynę a właśnie powinienem dojeżdżać do klubu.

-Piętnaście minut. 

-Gdzie Ty kurwa jesteś?

-Nie interesuj się. Zaraz będę.

Zakończyłem połączenie. Ostatni raz spojrzałem w kierunku kawiarni. Akurat uśmiechała się uroczo do jakiegoś klienta. Zacisnąłem pięści na kierownicy. Byłem zazdrosny a nie powinienem. Wiedziałem, że dostanie mi się zjeba od Smitha. Nigdy się nie spóźniłem, zwłaszcza gdy mieliśmy zaplanowaną akcję. Wszedłem do klubu myśląc o brunetce. Musiałem się dowiedzieć co w niej jest takiego, że nawet w pracy nie mogłem jej wpędzić z głowy.

-Co ty sobie kurwa myślisz?!

Lucas od razu skoczył do mnie.

-Wiedziałem, że tak zareagujesz.

-A jak mam kurwa zareagować jak spóźniasz na akcje.

-To pierwszy raz a Ty mi taką wojnę robisz.

-Nie wkurwiaj mnie!

-Uspokój się braciszku.

Zmrużył oczy uważnie mi się przyglądając. Przez chwilę walczyliśmy na spojrzenia. Żaden z nas nie chciał odpuścić.

-Jedziemy?

-Jak w końcu łaskawie się zjawiłeś to możemy jechać.

-Caden jedzie z nami?

-Tak.

Wyszliśmy razem zgarniając jeszcze jednego kierowcę. Tym razem byłem jako pasażer. Pod uczelnie podjechaliśmy dwoma suvami. Stanęliśmy, po obu stronach samochodu Victorii.

-Która?

-Co?

-Która tym razem Ci zawróciła w głowie?

-Wiesz, że jestem wolnym strzelcem. Nie zależy mi na nich.

-A Aurora Davis?

Skurwiel się domyślił.

-Jest jedną z wielu.

Oczywiście pamiętam jak powiedziała, że nią nie będzie. Ja sam jakbym stał się monogamistą. Każdą porównuję do niej. I żadna nawet w połowie nie jest taka jak ona. Przeniosłem wzrok na mojego przyjaciela.

-I na co się kurwa gapisz?

-Na idiotę który próbuje mnie okłamać.

Parsknąłem.

The Devil's Dark Care Tom 2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz