28. Aurora

626 38 6
                                        

Wykręciłam numer, przykładając słuchawkę do ucha wygodnie oparłam się o oparcie przy tym założyłam nogę na nogę. Po dwóch sygnałach w końcu odebrał.

-Lucas Smith, słucham.

-Mamy problem.

-Aurora?

-Jestem z Asherem na komisariacie. W kajdankach.

-Oboje?!

-Mhm.

-Pieprzyliście się w miejscu publicznym?

-Noah Travis. To powinno Ci wystarczyć.

-Kurwa. Będę z Graysonem do godziny.

-Dzięki.

Odłożyłam telefon, uśmiechając się triumfalnie. Obróciłam się do mojego chłopaka który patrzył na mnie z przekrzywioną w jego sposób głową. Skinęłam głową i puściłam mu oczko.

-I co mi powiesz?

-To co powiedział mój chłopak. Jesteś w dupie.

Wstałam, nachyliłam się nad jego biurkiem, kładąc dłonie na dokumentach.

-Do godziny będzie tu…

Zamilkłam. Przejechałam językiem po wargach by je zwilżyć i by jeszcze bardziej go wkurwić.

-A zresztą. Nie powiem. Będziesz mieć niespodziankę. Sama chętnie zobaczę tą minę.

Chciałam odejść jednak zostałam powstrzymana przez jednego z nich.

-Czego?

-Siadaj.

Warknął. Nie dzisiaj. Dzisiaj czułam się niezwyciężona. Wyprostowałam się i podeszłam do niego.

-Bo co mi zrobisz? Jesteś damskim bokserem?

-Aurora nie dokładaj sobie problemów. Za to co mi zrobiłaś możesz iść na kilka lat do pudła.

-O nie!

Pisnęłam. Asher z przyjemnością oglądał ten kabaret. Muszę przyznać, że równie dobrze się bawiłam.

-Nie jest mi przykro z tego powodu. A teraz chcę iść do mojego chłopaka.

-Jesteś aresztowana. Nie w gościach. Za dużo sobie wyobrażasz.

-Chcesz wiedzieć co sobie wyobrażam?

To było pytanie retoryczne jednak tego nie zrozumiał.

-No dawaj!

-Asher? Tylko bądź spokojny gdy mnie będą ponownie zakuwać w kajdanki.

-Oczywiście!

-Wyobrażam sobie…

Nachyliłam się ponownie w kierunku Travisa. Przekrzywiłam głowę a ton stał się bardziej głębszy.

-Jak Asher posuwa mnie od tyłu, w moim łóżku, z ręką na szyi. Lubię gdy mnie poddusza.

Odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku bruneta. Zajęło im kilka sekund, zanim ocknęli się po tym co powiedziałam. Byłam już prawie przy Jonesie gdy poczułam szarpnięcie za ramię. Mimowolnie moja pięść znowu zderzyła się z czyimś nosem. Trzech facetów nie mogło powalić drobnej dziewczyny. Po chwili z kolanem wciśniętym w plecy leżałam na podłodze.

-Panowie, radzę wam nie narobić jej zadrapań. Każde nazwisko zapamiętam i stopniowo będziecie karani.

-Właśnie doszedł Ci nowy zarzut. Groźby funkcjonariuszowi policji.

-Ja tylko ostrzegam.

Wiedziałam, że w środku Asher cały się gotował. Jego klatka unosiła się szybciej niż zwykle. Wcale się nie dziwiłam, bo przecież leżałam na ziemi przygwożdżona kolanem. Właśnie wtedy z hukiem otwarły się drzwi. Dwie pary eleganckich męskich butów stukały o posadzkę.

The Devil's Dark Care Tom 2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz