Obudziłam się sama. Ręką sunęłam po pustym miejscu. Nigdy nie wyszedł zanim się nie obudziłam. Czy się coś stało? A może jednak uciekł po wczorajszej rozmowie?
Ja: “Hej, coś się stało?”
Cisza. Dziwne. Zwykle odpisywał niemal od razu. Daj mu czas Aurora. Wiesz, że on dużo przeżył, może musi to wszystko przemyśleć. Powtarzałam to w kółko jak mantrę. Wypiłam kawę i jak zwykle udałam się do pracy. Dzisiaj wyjątkowo to ja otwierałam kawiarnię. Jak zwykle puściłam swoją składankę przy przygotowaniach. I jak zwykle leciał Maneskin. Asher co się z tobą dzieje.
Ja: “Powiedziałam coś złego, czy zrobiłam?”
Jednak kolejny raz odpowiedziała mi cisza.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.
Szeroko się uśmiechnęłam i zamieniłam prywatną muzykę na tą przeznaczoną dla gości. Eva i Liam przyszli prawie w tym samym czasie. Zmarszczyłam brwi gdy zobaczyłam przychodzące powiadomienie od Lucasa.
-Wybaczcie, muszę odebrać.
Boleśnie zakuło mnie w sercu. Coś się stało.
-Lucas?
Liam popatrzył na mnie i od razu zrozumiał, że dzwoniący nie ma dobrych wiadomości.
-Przebieraj się będziemy za piętnaście minut.
-Co się dzieje?
-Porwali Victorię.
Rozszerzyłam oczy i w momencie zrobiło mi się słabo. Liam złapał mnie w talii i poprowadził do najbliższego krzesła.
-Zajmiesz się dziećmi do czasu aż nie znajdę opiekunki. Ja będę teraz zbyt…
-Czekam na was.
Odpowiedziałam na granicy płaczu. Po czym mężczyzna zakończył rozmowę.
-Liam muszę wziąć urlop na nieokreślony czas.
-Co się stało?
Wybuchnęłam płaczem, kompletnie nad sobą nie panując.
-Porwali Victorię.
Opadł na krzesło obok mnie. Wiem, że mu się podobała. Jednak gdy dowiedział się, że Lucas Smith wziął ją pod swoją opiekę, odpuścił. Była dla niego bliska, zupełnie jak ja. Czekałam na nich przed budynkiem. To dlatego nie pisał do mnie. Jego cisza spowodowana była problemami w naszym jebanym raju. Dlaczego gdy coś się układa musi nagle się spierdolić. Otarłam łzy zanim dzieci cokolwiek zauważyły. Nie chciałam by widziały, że coś było nie tak. Asher posłał mi współczujące spojrzenie. Wiedział ile dla mnie znaczyła, a ja wiedziałam, że zrobią wszystko by ją znaleźć.
-Pójdziecie na chwilę do siebie? Muszę porozmawiać z ciocią i wujkiem.
-Jasne tato.
Dzieci poszły do siebie, a my udaliśmy się do jego gabinetu. Luck usiadł za biurkiem uruchamiając jednocześnie laptopa, a ja z Asherem na kanapie. Objął mnie ramieniem dając potrzebne mi wsparcie. Chociaż to właśnie Smith potrzebował go więcej. Przeglądał coś na komputerze, by po chwili zamknąć go z hukiem i chwycić się za głowę.
-Czemu ja jej posłuchałem z tą ochroną… Powinna ją mieć…
-Prosiła Cię o to. Nie miej teraz ani do siebie ani do niej wyrzutów sumienia.
Popatrzył na mnie spod byka, na co się skuliłam. Wiem, że nie zrobi mi krzywdy, a nawet jeśli by spróbował, Jones by go powstrzymał.
CZYTASZ
The Devil's Dark Care Tom 2
RomansaŻycie nie jest sprawiedliwe. Życie nie jest proste. Ona w dniu 18-stych urodzin została wyrzucona z domu przez wierzących rodziców, którzy wyrzekli się jej, bo przespała się z chłopakiem. Dzięki dobrym ludziom, przetrwała. Dziewczyna z depresją i...
