40. Aurora

732 41 4
                                        

Siedziałam przy toaletce, przygotowując się przed wyjściem do klubu. Jak zwykle postawiłam na mocne oko i czerwone usta. Na wieszaku czekała też czarna, mini sukienka. Byłam podekscytowana.
Dzisiaj spełni się moje kolejne marzenie.
Asher wszedł do pokoju akurat w momencie w którym zasuwałam zamek w sukience. Ubrany był w czarne bojowe spodnie i t-shirt w tym samym kolorze.

-Możesz mi już dać moje sto dolarów. Wyglądasz obłędnie.

-Pan również bardzo apetycznie, panie Jones.

Nachylił się by mnie pocałować.

-Rozmażesz mi szminkę, przy tym sam będziesz ją mieć na ustach to na pewno cię żadna nie poderwie. Chyba że chcesz jakiegoś pana.

Próbowałam się nie zaśmiać jednak jego palce na moich żebrach skutecznie mi to nie umożliwiły.

-Dobra, dobra już nic nie mówię.

-Kocham Cię.

-Ja Ciebie też, a teraz chodźmy.

W klubie na wejściu się rozdzieliliśmy. Usiedliśmy przy barze po przeciwnych stronach, tak by widzieć siebie nawzajem.

-Co dla pani?

-Dzisiaj poproszę Blue Lagoon.

-Oczywiście.

Po chwili barmanka położyła przede mną gotowy alkohol. Obróciłam się bokiem, zerkając na parkiet który powoli zaczął się zapełniać. Palcem śledziłam krawędź szklanki. Na krzesłach obok mnie usiadły dwie roześmiane dziewczyny.

-Dla nas to co ma ta pani.

Wskazały na mojego drinka.

-Ej, Hope widzisz tego bruneta po drugiej stronie baru?

-Tego w czarnej koszulce?

-To nie czasem jeden z czarnych braci?

-Chyba tak! Dawno go nie widziałam. Ponoć się ożenił.

-Ciekawe z kim. Ustawiona do końca życia jest z takim kimś.

Ustawiona? No tak, był bogaty, ale miał też sporo wrogów. Na każdym kroku.

-Może jednak spróbować do niego podbić, siedzi sam to może się rozchodzą. Jest szansa by ją zmienić.

Popatrzyłam na dziewczyny, a następnie na niego. Akurat popatrzył w naszą stronę. Dziewczyny pisnęły w zadowoleniu.

-A Tobie? Podoba się?

-Mi?

-Tak. Zresztą komu on się nie podobał.

Wtedy do niego dosiadł się Grayson.

-Ja pierdole kto to jest?

-Dwa ciacha w jednym miejscu.

-Grayson Cooper, prokurator.

-Co?! Ten…

-Yhy.

Podniosłam szklankę w geście toastu w kierunku mężczyzn, a następnie wypiłam alkohol do dna.

-Skąd go znasz?

Skupiałam spojrzenie na twarzy najbardziej rozmównej dziewczyny. Już miałam odpowiedzieć, gdy barman postawił przede mną kolejnego drinka.

-To od pana naprzeciwko.

Podniosłam wzrok, a mężczyzna w garniturze uniósł szklankę z whisky.

-Widzisz, ten prokurator jest przyjacielem mojego męża. Właśnie obok niego siedzi.

-Ja pierdole! Ty jesteś żoną Jonesa?

The Devil's Dark Care Tom 2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz