Zmiana 2/4

292 23 7
                                        


Dzisiaj lub jutro wleci kolejny 😇🫢

Wieczorem wszyscy zebraliśmy się na plaży, urządzając sobie mini piknik. Męska część naszego grona rozłożyła koce i rozpaliła małe ognisko, a dziewczyny zajęły się przekąskami i napojami. Siedziałam na jednym z koców, podciągając nogi pod brodę i obserwując, jak ogień tańczy na drewnie, rzucając ciepłe światło na twarze zebranych.

Krystian usiadł niedaleko mnie, trzymając w dłoniach gitarę. Wydawało się, że nie zwraca na mnie większej uwagi, ale wiedziałam, że co jakiś czas zerka w moją stronę. Sama nie wiedziałam, co o tym myśleć. Nasza poranna rozmowa wciąż siedziała mi w głowie, a dziwne uczucie w żołądku potęgowało się za każdym razem, gdy blondyn pojawiał się bliżej mnie.

Starałam się skupić na rozmowach i śmiechach dookoła, ale moja uwaga nieustannie wracała do niego. Krystian brzdąkał coś cicho na gitarze, nie grając żadnej konkretnej melodii, a jego palce niemal leniwie sunęły po strunach. Wyglądał na zamyślonego, jakby nawet nie zdawał sobie sprawy, że gra. Na sobie miał czarne dresy z białym paskiem z boku od drop dead oraz tego samego koloru bluzę z pumy na zamek, który teraz był odsunięty. Pod spodem nie miał żadnej koszulki, co od razu przyciągnęło moją uwagę. Próbowałam nie patrzeć, ale oczy same uciekały w stronę jego tatuaży oraz wielkiego napisu Chivas na samym środku klatki piersiowej. Ogień rzucał na jego skórę ciepłe refleksy, sprawiając, że wyglądał... inaczej. Bardziej swobodnie.

Zirytowana własnymi myślami, sięgnęłam po kubek z drinkiem i upiłam łyk, licząc, że alkohol nieco mnie rozluźni. Nie miałam ochoty analizować, dlaczego Krystian nagle stał się dla mnie tak absorbujący. Może to przez naszą rozmowę na plaży, a może przez to, że po raz pierwszy od dawna miałam wrażenie, że ktoś mnie rozumie.

–Coś cię gryzie? –Usłyszałam obok siebie i niemal podskoczyłam, gdy Krystian nachylił się lekko w moją stronę.

Jego głos był cichy, ledwo słyszalny wśród śmiechów i rozmów dookoła.

Zacisnęłam palce na kubku, odwracając wzrok w stronę ogniska.

–Wydaje ci się. –rzuciłam, mając nadzieję, że zabrzmiało to wystarczająco obojętnie.

Krystian nie skomentował, tylko dalej lekko szarpał struny gitary. Przez chwilę między nami panowała cisza, aż w końcu przerwał ją jego cichy śmiech.

–Wiesz, że jesteś beznadziejna w udawaniu?

–A ty jesteś beznadziejny w trzymaniu języka za zębami. –odparowałam, spoglądając na niego kątem oka.

Nie wyglądał na urażonego. Wręcz przeciwnie, na jego ustach wciąż błąkał się lekki uśmiech, a w oczach czaiło się coś, czego nie umiałam nazwać.

–Może. Ale przynajmniej nie udaję, że wszystko jest w porządku, kiedy wyraźnie nie jest. –powiedział, przyglądając mi się uważnie.

Wzięłam kolejny łyk drinka, chcąc zająć czymś ręce. Nie miałam ochoty na tę rozmowę, zwłaszcza teraz, kiedy czułam, że sama nie do końca rozumiem, co się ze mną dzieje.

–Krystian, serio, skończ. –westchnęłam, odchylając głowę do tyłu i patrząc na niebo. –Nie każda rozmowa musi być jakąś wielką psychoanalizą.

–Nie każda. –przyznał, wzruszając ramionami. –Ale jeśli myślisz, że mnie oszukasz, to jesteś jeszcze bardziej uparta, niż myślałem.

Przewróciłam oczami, ale nie odpowiedziałam. Czułam, że nie wygram tej dyskusji, a ostatnie, czego chciałam, to przyznać mu rację.

W tle ktoś zaczął głośniej śmiać się z jakiegoś żartu, a Sebastian nagle wstał i podniósł butelkę whisky.

-Dobra, koniec tego siedzenia jak stare dziady! -zawołał Seba, unosząc butelkę nad głowę. -Gramy w butelkę!

Spalone Mosty/ChivasOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz