Następny tydzień minął mi bardzo szybko. Przez pamiętną imprezę musiałam sobie wziąć dwa dni wolnego, ponieważ tak mnie zmiotło, że nie byłam w stanie nawet się podnieść z łóżka.
Po tygodniu fizycznie czułam się wręcz idealnie, jednak psychicznie...było jeszcze gorzej. Ciągle myślałam o tym, co wydarzyło się na imprezie i co nami kierowało, że wtedy się pocałowaliśmy.
Odrzuciłam od siebie wszystkie myśli i podniosłam się z łóżka, żeby się ogarnąć na dzień pracy. Tym razem założyłam na siebie jasne jeansy, biały top oraz niebieską bluzę ze ściągaczem na dole, ponieważ miałam ochotę na coś innego niż tylko czarny i szary.
Ogarnęłam jeszcze włosy i się pomalowałam, by po chwili opuścić mieszkanie. W ciszy zjechałam windą na dół, skierowałam się w stronę swojego samochodu i odjechałam spod bloku, zajeżdżając jeszcze do żabki po redbulle.
W końcu, gdy dotarłam do pracy, miałam nadzieję, że rutyna pomoże mi wyrzucić z głowy chaos, który nieustannie mnie prześladował. Czułam, jak narastająca frustracja i niepewność próbują przejąć kontrolę nad moimi myślami, ale jednocześnie wiedziałam, że muszę się skupić. Praca zawsze była dla mnie ucieczką, czymś, co pozwalało mi na chwilę odetchnąć i oderwać się od problemów. Tego dnia nawet to nie wydawało się wystarczające...
-Siemanko. -rzuciłam do dziewczyn, wchodząc do studia.
-No w końcu żyjesz. -Laura momentalnie pojawiła się obok mnie, przytulając się na powitanie. -już myślałam, że zdechłaś.
-Chciałabym. -westchnęłam, siadając przed biurkiem.
Po kilku sekundach mój telefon rozświetlił się, a gdy spojrzałam na jego wyświetlacz, ujrzałam wiadomość od Krystiana.
Idiota
https://youtu.be/YpPHmjek9nk?si=HAyAZ9kEkSQ7jMfD
Możesz sobie obczaić
Był to link do jego piosenki, która nazywała się Narcyz. Uśmiechnęłam się mimowolnie i w końcu postanowiłam mu odpisać. Dalej miałam do niego żal, jednak skakanie sobie do gardeł niczego nie ułatwiało. Może przynajmniej po tym przestanę o nim myśleć...
Ja
Obczaję po pracy, bo mam zapierdol dzisiaj
Wystukałam wiadomość i kliknęłam przycisk wyślij, momentalnie żałując tej decyzji. Westchnęłam ciężko i odłożyłam telefon na bok, spoglądając na Laurę, która cały czas się do mnie szeroko uśmiechała.
-Co? -zapytałam, unosząc brwi.
-Widzę jak się uśmiechasz. -blondynka usiadła obok mnie, spoglądając na mnie znacząco. -coś było z Wiktorem? Nic nie chcesz mówić o tej imprezie... Całowaliście się? O, albo przespaliście się ze sobą? Wiesz, że to żaden wstyd, zresztą już kiedyś miałaś taką sy... -urwała, ponieważ jej przerwałam.
-Nie przespaliśmy się, dobrze wiesz, że jakby tak było, to bym ci powiedziała. Mamy 2022 rok, nie 1922.
-To co się stało?
-Przelizałam się z Krystianem. -rzuciłam, a uśmiech dziewczyny zmienił się w zaskoczenie. -już nie rób takich min, oboje byliśmy najebani i naćpani. Zresztą on nic nie pamięta, więc totalnie nic się nie zmieniło. -rzuciłam, ponieważ do studia wszedł pierwszy klient...
Gdy ostatni klient opuścił studio, pomogłam dziewczyną sprzątać i pożegnałam się z nimi, ponieważ ja jeszcze chwilę zostawałam, żeby ogarnąć sobie kalendarz.
Gdy tylko wyszły, od razu chwyciłam za telefon, włączając piosenkę, którą wysłał mi Krystian.
...W oczy zajrzyj, weź, no i zobacz kto w nich jest
To dziewczyna z parasolem, bo poprzednio padał deszcz (czemu nie płaczesz?)
W tych oczach nie ma łez, łezki i już tu nie będzie jej
To, co ujrzą, pierdolone, to zmieniają w pleśń
W dłoni masz kwiatki, w dłoni masz narcyz
Weź mnie ogarnij, bo dobrze mnie znasz i
Wyrosłem w Twoim ogródku wtedy (że narcyz)
A tam chciałaś mnie zakopać kiedyś (jej narcyz)
Refren zapadł mi w pamięci, powodując kolejny mętlik w mojej głowie. Jak to jest, że pomimo tylu lat, dalej nie mogę przestać o nim myśleć?
Piosenka się zakończyła, a wtedy otrzymałam kolejnego sms od farbowanego blondyna.
Idiota
I jak?
Ja
W miarę znośne. Powiedzmy, że ci wyszło
Zaśmiałam się pod nosem i wyłączyłam komputer, żeby po kilku minutach wyjść ze studia. Było już ciemno, więc od razu wskoczyłam do samochodu, jadąc pod dom.
Gdy już dotarłam na klatkę, weszłam do windy odczytując resztę powiadomień. Od Wiktora dowiedziałam się, że za tydzień Sebastian organizuje imprezę urodzinową i chciałby, żebym wpadła, ponieważ dobrze mu się ze mną rozmawiało na ostatniej imprezie. Przewróciłam oczami na wieść o kolejnej imprezie i wyszłam z windy, zatrzymując się w połowie drogi do drzwi.
-Co ty tu robisz? -zapytałam, spoglądając na plecy wysokiego blondyna.
Chłopak momentalnie się odwrócił, patrząc na mnie z tym swoim wkurwiającym uśmieszkiem.
-O to samo mogę ciebie zapytać.
-Mieszkam. -mruknęłam, spoglądając na drzwi po lewej.
-To już wiesz co ja tu robię. -uśmiechnął się szerzej, otwierając drzwi na przeciwko tych moich. -to do zobaczenia, sąsiadko. -zniknął w głębi mieszkania, zostawiając mnie w niemałym szoku.
W końcu jednak pokręciłam głową ze zrezygnowania i weszłam do swojego mieszkania, od razu ściągając znoszone trampki.
Z jednej strony miałam ochotę z kimś pogadać, a z drugiej chciałam się zaszyć i nie wychodzić przez kilka dni, żeby sobie wszystko przemyśleć przy butelce wina.
Chociaż alkoholu to chyba mi wystarczyło.
Odrzuciłam od siebie te myśli i poszłam wziąć szybki prysznic, żeby zaraz po tym przebrać się w coś wygodniejszego. Tym razem postawiłam na puchate spodnie od piżamy z hello Kitty, top z kompletu oraz bluzę z czerwonym napisem Chivas, w trochę przerobionej wersji, która wyglądała lepiej niż taki prosty napis.
Bez zastanowienia zrobiłam sobie zdjęcie ze znakiem pokoju i wysłałam je Krystianowi, szybko wyłączając telefon, żeby nie zdążył odpisać.
Oglądnęłam jakiś denny serial i poszłam się położyć, ponieważ byłam już zmęczona...
Zaraz przed samym zaśnięciem sprawdziłam jeszcze powiadomienia, natrafiając na SMS od Krystiana.
Idiota
Oooo, Chivasowa bluza. Dalej w niej śpisz?
Uśmiechnęłam się pod nosem i odłożyłam telefon na szafeczkę, już mu nie odpisując. Przymknęłam oczy, a po kilku minutach zasnęłam, ciągle myśląc o tym, co ostatnio się wydarzyło...
CZYTASZ
Spalone Mosty/Chivas
Fanfiction-Tym właśnie jest Krystian. -rzuciłam, odrywając wzrok od żółtych kwiatków. -Kwiatkiem? -Nie, pieprzonym narcyzem, który rośnie w moim ogródku, choć czasami mam ochotę go wyrwać i zakopać...
