Siemanko!
Wybaczcie, że taki nudny, ale obiecuję, że następny będzie ciekawszy. (Aktualnie walczę z weną bo mam wrażenie, że początek tej książki był tysiąc razy lepszy, a ja z każdym kolejnym rozdziałem ją trochę zepsułam brakiem pomysłu) (jeśli jest coś, co chcielibyście zobaczyć to śmiało piszcie!!)
Jak myślicie, co się wydarzy w kolejnym rozdziale?
Miłego dnia/nocki!
Minęły trzy tygodnie, a ja aktualnie znajdowałam się w zielonym klocku wraz z Krystianem i Laurą. Nigdy nie myślałam, że tak to będzie wyglądać, jednak, gdy te trzy tygodnie temu przedstawiłam Sebastianowi swój pomysł o wyjeździe, chłopaki wzięli sprawy w swoje ręce, organizując nam wszystkim kilkudniowy wyjazd nad morze.
-Zajedziemy do maka? -zapytałam Krystiana, gdy zauważyłam bilbord, na którym pokazywało, że za półtora kilometra miniemy restauracje pod złotymi łukami.
-Możemy, ale jak włączysz coś lepszego. -chłopak spojrzał na mnie, ponieważ robiłam za dj.
Kiwnęłam tylko głową i zmieniłam Candy od Dojy Cat na Kinslayer BMTH. Blondyn od razu zaczął machać głową, a ja i Laura śpiewałyśmy, chociaż bardziej krzyczałyśmy, początek piosenki, trochę za bardzo się wczuwając.
-Co się śmiejesz? -rzuciłam, gdy blondyn zaczął się praktycznie dusić ze śmiechu. -czuje się, jakbym grała w teledysku.
-Co do tego, to będę mieć do ciebie jedną propozycję. -ściszył radio, zerkając na mnie.
-Oho, już się boję co ty znowu wymyśliłeś.
-Skończyłem praktycznie dwie piosenki, do jednej chciałbym coś nagrać jak już będziemy na miejscu, a do drugiej już w Łodzi, ale byłabyś mi potrzebna.
-Do czego niby? -zapytałam i naciągnęłam bardziej koc na nogi, spoglądając na restauracje, pod którą się zatrzymał.
-Noooo, siedziałabyś po prostu w aucie. -parsknął, uciekając wzrokiem.
Zawsze tak robił, gdy omijał jakiś temat...
-Tylko tyle?
-Raczej tak, chyba, że wymyślę jeszcze coś, co będzie fajnie wyglądać. -mruknął, podjeżdżając do driveThru.
Krystian zamówił sobie maestro, Laura 2foru i mcflurry, a ja postawiłam na duże frytki oraz latte. Zanim odjechaliśmy, blondynka poszła jeszcze do toalety, zostawiając mnie i Krystiana samego.
-Cieszę się, że trochę zluzowałaś. -zaczął blondyn, wkładając frytkę do buzi.
Przewróciłam oczami, jednak końcowo się zaśmiałam.
-Staram się, mam nadzieję, że przez ten wyjazd rozluźnię się jeszcze bardziej. -oparłam głowę o szybę, spoglądając na niego kątem oka.
-Na pewno tak będzie, w końcu Seba wziął cztery kartony whisky. -Parsknęłam śmiechem, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie usłyszałam.
-Cztery kartony?! -spojrzałam na niego z niedowierzaniem. -Chyba nie zamierzacie mnie upić do nieprzytomności, co?
Krystian wzruszył ramionami, uśmiechając się lekko pod nosem.
-My? Nie. -pokręcił głową. -Ale Seba? Tego nie mogę obiecać. -zaśmiał się, próbując sobie wsadzić frytkę do buzi, jednak zahaczył jej końcówką o swój policzek. -kurwa.
-Ujebałeś się. -Krystian spojrzał na mnie z udawanym oburzeniem, po czym wyciągnął język i próbował zlizać sos z policzka, co wyglądało bardziej idiotycznie, niż mogłabym sobie wyobrazić.
-Nie gap się tak, bo się zawstydzę. - rzucił, dalej próbując dosięgnąć językiem do policzka.
-Nie moja wina, że wyglądasz jak pies, który próbuje złapać własny ogon. - parsknęłam śmiechem, sięgając po serwetkę i bez namysłu starłam mu sos z twarzy.
CZYTASZ
Spalone Mosty/Chivas
Fanfiction-Tym właśnie jest Krystian. -rzuciłam, odrywając wzrok od żółtych kwiatków. -Kwiatkiem? -Nie, pieprzonym narcyzem, który rośnie w moim ogródku, choć czasami mam ochotę go wyrwać i zakopać...
