Po około trzech godzinach każdy z nas był już napierdolony lub lekko podpity. Tylko nieliczni jeszcze jakkolwiek kontaktowali, próbując ogarnąć resztę, jednak ja i Krystian zdecydowanie do nich nie należeliśmy.
Krystian siedział na kanapie z półprzymkniętymi oczami, trzymając w ręku kieliszek, z którego od czasu do czasu sączył coś, co na pewno już dawno przestało być jego pierwszym drinkiem. Wiktor stał obok, śmiejąc się głośno z czegoś, co najwyraźniej uznał za absolutnie komiczne, choć ja już dawno przestałam rejestrować, o czym w ogóle była mowa.
-Kiedy pokażesz ten singiel? -mruknęłam, siadając na kanapie obok blondyna.
Chłopak tylko spojrzał na mnie przelotnie i chwycił do ręki telefon, zmieniając muzykę, która leciała z głośnika. Momentalnie do moich uszu dotarła przyjemna melodia, którą skądś już kojarzyłam.
Młody Say10, młody border pozdrawia rodziców i moją siostrę
A najlepsze, że najgorsze chwile wcale nie kojarzą się z domkiem...
-To jest to...?
-Tak. -przytaknął, przybliżając się do mnie. -możesz się wkurwić, ale wjebałem ten moment z żelkami do klipu. -rzucił, a ja podniosłam się z kanapy, niedowierzając.
-Mam nadzieję, że mnie wyciąłeś.
-No nie do końca, zajebiście to wyglądało.
-Kurwa Krystian, przecież to musi wyglądać chujowo. Co sobie ludzie pomyślą, jak zobaczą, że nawalasz w żelka z jakąś losową typiarą.
-Nie przeżywaj, to są tylko takie mniejsze zlepki, końcowo fajnie wyszło.
-Zrobię ci coś kiedyś, przysięgam. -mruknęłam, zgarniając torebkę z kanapy. -idę się przewietrzyć.
Krystian zaśmiał się pod nosem, ale nie odpowiedział. Wiedział, że nie warto próbować mnie zatrzymywać w takich momentach, kiedy wkraczałam w tryb „odizolowania się".
Kiedy wyszłam na zewnątrz, od razu poczułam chłodne powietrze, które przebijało się przez moje ubranie. Zatrzymałam się na chwilę, zamykając oczy i wciągając głęboko powietrze. Potrzebowałam kilku minut, żeby się uspokoić. To wszystko zaczynało mnie przerastać.
Kilka minut później poczułam, jak moje ciało powoli się rozluźnia. Chłodne powietrze robiło swoje, a myśli zaczynały się układać w bardziej logiczny sposób. Wyciągnęłam papierosa z torebki i odpaliłam go szybkim ruchem, kierując się w stronę pobliskiego stawu. Kiedy dotarłam nad wodę, usiadłam na brzegu, wciąż trzymając papierosa w dłoni. Woda lekko falowała, odbijając światła latarni, a cisza nocy była tylko przerywana cichym szumem wiatru. Nagle ktoś usiadł obok mnie, a ja złapałam się teatralnie za serce, spoglądając na blondyna po mojej prawej.
-Wszystko w porządku?
-Powiedzmy, trochę za bardzo mi się kręci w głowie, ale jest okej. -rzuciłam, a gdy chłopak bardziej się przysunął, oparłam swoją głowę o jego ramię, przymykając oczy.
Krystian przez chwilę milczał, nie mówiąc nic, ale jego obecność miała coś uspokajającego. Wydawało się, że nie zamierza mnie pytać o nic więcej, co w tej chwili było dla mnie idealne.
Zdecydowanie potrzebowałam ciszy, w której nie musiałam niczego wyjaśniać...
Po kilku sekundach podniosłam głowę, biorąc kolejnego bucha papierosa, który przez cały czas znajdował się między moimi palcami. Spojrzałam na chłopaka i wypuściłam dym prosto w jego twarz, śmiejąc się, gdy nagle zaczął kaszleć.
Krystian spojrzał na mnie z oburzeniem, a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu. Jego mina, kiedy próbował złapać oddech, była bezcenna.
–Kurwa, serio? –zacharczał, ale po chwili też zaczął się śmiać. -teraz mnie oczy pieką kurwa. -przeklnął, wyrywając mi papierosa z ręki.
Bezwstydnie się nim zaciągnął i zgasił go o ziemię, chwilę trzymając dym w ustach.
-Pojebało cie? To był mój ostatni... -urwałam, gdy jego twarz pojawiła się niebezpiecznie blisko mojej.
Krystian nie powiedział nic, tylko patrzył na mnie przez chwilę, a jego oczy były dziwnie intensywne. Poczułam, jak moje serce przyspiesza, a oddech staje się płytszy. Byłam zaskoczona, ale nie mogłam oderwać wzroku od jego twarzy. W powietrzu wisiała jakaś nieokreślona energia, której nie potrafiłam nazwać, a ciepło, które poczułam, nie było tylko od alkoholu.
Nagle poczułam, jak jego dłoń delikatnie dotyka mojej twarzy. Jego palce były chłodne, ale dotyk niósł ze sobą coś, czego nie potrafiłam określić.
Moje ciało reagowało na niego, jakby czekało na ten moment...
Chłopak przesunął kciukiem po moim policzku, patrząc na mnie, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół. Wypuścił powoli dym z ust, spoglądając na mnie z takim zamyśleniem, jakby zastanawiał się nad czymś, czego nie był w stanie wyrazić słowami. Byłam zdezorientowana, ale w tej chwili nie chciałam przerywać tej dziwnej ciszy, która wypełniała przestrzeń między nami. Czułam się, jakby wszystko wokół nas zniknęło, jakbyśmy byli tylko we dwoje, osadzeni w tej chwili, która miała się rozładować w sposób, którego nie potrafiłam przewidzieć.
Jego palce powoli przesunęły się wzdłuż mojej skóry, jakby badały każdy jej centymetr, a ja wstrzymałam oddech, czując, jak moje serce bije szybciej.
Zanim zdążyłam pomyśleć o tym wszystkim, poczułam jego usta na swoich.
Zamknęłam oczy, pozwalając, by jego dotyk zdominował moją świadomość. Wciąż czułam jego palce na mojej twarzy, a jego usta były jak magnetyzm, który przyciągał mnie do siebie. Oddech Krystiana stał się bardziej intensywny, a ja czułam, jak moje serce bije coraz szybciej. Czułam się, jakbym była zawieszona w przestrzeni, w której nie było miejsca na nic więcej. Nie liczyło się to, co się wydarzyło wcześniej, nie liczyły się nasze wcześniejsze rozmowy ani śmiechy.
Liczyła się tylko ta chwila.
Może wydarzyło się to przez nadmiar alkoholu lub narkotyków, a może jednak oboje potrzebowaliśmy chwili bliskości...
Moja ręka powędrowała do jego twarzy, zatrzymując się na szorstkiej teksturze wręcz idealnie przystrzyżonej brody, a jego zjechała na moją talię, delikatnie ją ściskając.
Nawet nie wiem kiedy wylądowałam na jego nogach, a chłopak przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie, pogłębiając pocałunek.
-O kurwa. -czyiś głos momentalnie sprowadził nas na ziemię, przez co się od siebie oderwaliśmy, a ja zeszłam z nóg chłopaka, siadając obok. -tam jak wejdziecie i pójdziecie na lewo, to traficie do toalety oddalonej od innych. Idźcie tam, a nie się pożeracie na środku ogródka. -Wiktor zaśmiał się głośno, odpalając papierosa.
Przewróciłam oczami i podniosłam się z ziemi, kierując się w stronę pałacyku. Od razu na wejściu skierowałam się w lewo, żeby po kilku sekundach dotrzeć do wspomnianej przez Wiktora łazienki. Musiałam odreagować po tej sytuacji, więc wyciągnęłam z torebki resztkę narkotyku i szybko wciągnęłam go przez nos, czując, jak całe napięcie znika z mojego ciała...
CZYTASZ
Spalone Mosty/Chivas
Fanfiction-Tym właśnie jest Krystian. -rzuciłam, odrywając wzrok od żółtych kwiatków. -Kwiatkiem? -Nie, pieprzonym narcyzem, który rośnie w moim ogródku, choć czasami mam ochotę go wyrwać i zakopać...
