*36*

786 65 23
                                        

Tei szła ładnie za rękę z Izuku, bo szli do przyjaciela Omegi. Rozglądała się ciekawsko po dzielnicy. Patrząc na ręce spacerujących par. Oboje nie spodziewali się psa, który podbiegł do nich bez smyczy, więc Izuku od razu pociągnął małą do siebie, aby w razie co ją ochronić. Na szczęście pies chciał się przywitać.

- Przepraszam bardzo... zerwał się ze smyczy - oznajmiła osoba, gdy Deku wziął małą na ręce, bo pies stał przy nich i obwąchiwał.

- Proszę go zabrać. Natychmiast - oznajmił Omega a kobieta od razu zawiązała urwaną końcówkę do obroży.

- Jest podekscytowana - powiedziała Tei patrząc na psinę. - Pewnie biegła do tej pani z brzuszkiem ciążowym - oznajmiła cicho. - Pieski w ciąży tak mają.

- Ona... Nie jest w ciąży - kobieta zmarszczyła brwi.

- Jest - potwierdziła mała cicho. - Ja to widzę.... Idziemy Izu? - zapytała a ten pokiwał głową szybkim krokiem odchodząc.

- Zestresowałem się tym wszystkim - westchnął cicho i postawił ją kawałek dalej. Przyklęknął przy dziewczynce. - Skąd wiesz, że ta psinka będzie miała szczeniaczki?

- Widzę... serduszko na jej brzuszku. Każda osoba w ciąży ma to serduszko. Takie złote, świecące. Widzę też nici przeznaczenia. - oznajmiła. - Ta para nie jest mate - wskazała przechodnów. - A ta tutaj już tak - wskazała innych. - To złote nici oplatają ich małe paluszki. I gdy są bardzo blisko siebie, ta nic robi się krótka, a gdy się oddalają wydłuża się.

- Odkryłaś swoje Quirk...

- Tak. Już jakiś czas temu. Pierwsze nici zauważyłam u was - oznajmiła- Twoją i Taty.... Jesteście sobie przeznaczeni - oznajmiła szczęśliwa a ten szerzej otworzył oczy ze zdumienia ale i przerażenia.

- M-Moze... Nie mówmy tego tacie dopóki nie potwierdzimy twojego Quirk. Dobrze? - zapytał niepewnie a ta pokiwała głową.

- A dostanę braciszka? Albo siostrzyczkę? Bardzo bym chciała - oznajmiła, a ten pokręcił głową.

- To trochę bardziej skomplikowane niż się wydaje.. - oznajmił cicho a ta westchnęła.

- O co chodzi? Jesteście parą, powiem tacie żeby dał Ci pierścionek i będziecie małżeństwem i wtedy dacie mi siostrzyczkę! - oznajmiła wyszczerzając się.

- Skarbie.. to nie tak działa... za mała jesteś aby...

- Nie uprawiacie seksu? Przez seks się robi dzieci, przecież! - oznajmiła. Ten nie wiedząc jak jej wytłumaczyć, że to nie tak, postanowił uderzyć z innej strony.

- Teraz w kraju dla Omeg... dzieje się bardzo źle kochanie - szepnął cicho. - Wiesz... posiadanie dziecka teraz, byłoby ciężkie i nieodpowiedzialne...

- Ahaaa - mruknela. - No dobra. To poczekam na lepsze czasy - zachichotała. - Idziemy do wujka Yui? Obiecał zrobić babeczki! - oznajmiła a ten skinął głową I wziął ja za rękę i ruszyli powoli dalej.

***
Izuku trzymał swój kubek z herbatą, patrząc się w ziemię. Byli w parku, mała biegała z jakimiś dzieciakami, bo akurat jakieś matki swoje pociechy zabrały na spacer. Myślał o słowach dziewczynki, był nimi zaskoczony i nie wiedział co ma myśleć.

- Coś cię trapi - Shoto nie potrafił siedzieć cicho. Przed chwilą z Yui wymienili się spojrzeniami. - Skrzywdził cię?

- Nie... wręcz przeciwnie. Dziś mi powiedział, że ma dni Alfy, ale że się powstrzyma... Ja chyba... chyba się w nim zakochałem... a-Ale nie wiem czy to nie wdzięczność za ratunek... j-ja nie wiem co czuje... I Tei mi dziś powiedziała... że ona widzi mate... i że jesteśmy sobie przeznaczeni - zasłonił oczy dłonią.

- Może... ciągnie was do siebie właśnie z tego powodu... I Katsuki faktycznie cię kocha a bycie mate wam pomoże. - Yui był taki, że często romantyzował różne sytuacje, ale tym razem starał się tego nie robić, bo wiedział, że przyjaciel by tego nie chciał.

- To wszystko skomplikuje... w życiu, w pracy... we wszystkim... - westchnął. - Muszę z nim o tym porozmawiać i ... Nie wiem co mam i jak mam mu wytłumaczyć... I...

- Pójdź na żywioł, albo coś... Dasz radę Izu - Shoto poklepał go po udzie. - Wierzymy w ciebie. Jeżeli potrzebujesz, możemy spróbować pomóc Ci to przemyśleć, przedyskutujemy to z tobą, albo i nie...

- Chce sam... - mruknął cicho. - Muszę sam sobie to poukładać...

- Pewnie. Jak chcesz tak będzie. - Yui przytulił go mocno. - Ale jak coś, to zadzwoń, albo my przyjdziemy albo...

- Dziękuję, że jesteście. Doceniam to, bardzo... - szepnął I oddał przytulaska.

*****
Wieczorem zielonooki po kąpieli czekał na Katsukiego. Mała już spała. Tak jak prosił położył ją wcześniej, by się wyspała. Nie bardzo chciała, bo była podekscytowana tym, że cały dzień było tak fajnie, na koniec dla Yui  coś wyszeptała do ucha a ten się roześmiał i nazwał ją małym aniołem, co ją uszczęśliwiło jeszcze bardziej. Gdy drzwi się otworzyły i do środka wszedł Alfa, wziął głęboki wdech.

- Hej. Jak było? - zapytał a ten po zdjęciu kurtki, bo w końcu w nocy jest chłodnawo podszedł do niego I wziął jego dłoń by pocałować.

- Całkiem nieźle. Szybko poszło. Jak moja córka? - zapytał a Izu zarumienił się na jego gest, czując te feromony, które tak go przyciągały

- Dobrze... szybko ją położyłem.... Jak prosiłeś... spędziliśmy cały dzień na dworze... Jedna sytuacja... komuś się zerwał pies, ale... wszystko gra.. chciał się tylko bawić - oznajmił patrząc mu w oczy, bo ten się zbliżał powolutku do jego warg. Gdy skończył mówić, to się zatrzymał, ale Deku sam wykonał krok aby go pocałować.  Pisnął, bo ten złapał go w talii i podniósł zaplatając nogi Omegi wokół swoich bioder. Przyparł go do ściany zaczynając całować intensywniej, mocniej natarczywiej. Po chwili jednak się opamiętał.

- Przepraszam, ale pachniesz obłędnie. Nie mogłem się powstrzymać. To nowy żel pod prysznic? - zapytał wsuwając nos w jego obojczyk, a ten przygryzł wargę. - Muszę iść zwalić konia jak się mam powstrzymać. Nie zamierzam spać w gościnnej, chce cie trzymać w ramionach - mruknął a ten jęknął cicho, bo ten go pocałował w miejsce, gdzie powinno być oznaczenie. Nie zrobił nic więcej ale na umysł zielonookiego to działało.

- Nie musisz... - szepnął. - Możemy się pokochać... Ale z gumką i nie ostro... tam u Aloisa naciągnęłeś mi coś - mruknął wtulając się w niego mocno, a ten na samą myśl się oblizał. - Ale chce ...

- Na pewno? - zapytał cicho zaczynając nieść go do sypialni. Dobrze, że w pracy się wykąpał, bo by musiał to biegem zrobić zanim się ten rozmyśli. 

- Yhym... - mruknął I poprawił się na pościeli, gdy ten  już go położył. - T-Tylko...

- Będę delikatny - obiecał I zrzucił z siebie koszulkę, zamykając drzwi na klucz. Rozpiął pasek od spodni a chłopak przygryzł wargę. Jednak zdecydował się uciec, bo sobie tego nie przemyślał, więc obrócił się na brzuch i na czworakach chciał ruszyć do krawędzi łóżka, ale blondyn był silny. Poczuł jego dłonie na biodrach, jak przesuwają się po jego dresach i powoli ściągają je w dół. Zastygł, gdy poczuł jego twardego penisa. Oboje byli w bokserkach, ale doskonale go czuł, gdy się ocierał. Nie mógł uciec, nie potrafił, bo wiedział, że otrzyma dużo przyjemności... Nie miał pojęcia jak mu to pomoże z przemyśleniem sobie tego po usłyszał, ale... będzie myślał o tym później. Spowrotem odwrócił się na plecy i uniósł nogi do góry, by mógł zdjąć ubranie. Sam ściągnął z siebie koszulkę I teraz oboje mieli na sobie jedynie majtki. Bakugo zawisł nad nim i połączył ich usta, powoli, bez pośpiechu, mimo że podniecenie jakie czuł musiało go boleć. Chciał się postarać i dać ukochanemu jak najwięcej przyjemności.

Opiekun (BAKUDEKU)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz