*41*

813 57 11
                                        

Izuku nie spodziewał się niespodzianki z samego rana. Poczuł usta na ramieniu, potem na boku, brzuchu, biodrze... Mruknął cichutko, bo jego ciało się rozluźniło. Doskonale czuł zapach swojego Alfy, więc odprężył się. Nie spodziewał się że ten ściągnie jego piżamę i zacznie obcałowywać, uda i pachwiny. Zadrżał, gdy poczuł usta niebezpiecznie blisko swojego penisa i otworzył oczy, bojąc się, że spali się ze wstydu.

-C-czekaj! - gdy się zdobył na odwagę to wydukać, to było są późno, bo Alfa trzymał już jego penisa w dłoni i szykował się do muskania podstawy. -W-Wstyd mi - wyjęczał, więc meżczyzna wrócił do zabawy. Bał się, że ten przez traumę chce go powstrzymać, ale teraz nie miał oporów. Patrzył jak ten zasłania oczy ramieniem, gdy zaczął mu powoli obciągać, jednocześnie miziając go po boku. Sięgnął też do jego sutka, aby go potrzeć, przez co usłyszał seksowny jęk. Długo Omedze nie zajęło dojście, więc Alfa się nad nim pojawił zaraz po wytrysku i zabrał jego rękę. Delikatnie musnął jego usta kilka razy, aby potem zmienić to w namiętny pocałunek. Wziął jego nogi I zaplótł sobie na biodrach.

- Podobało Ci się? - zapytał blondyn a ten pokiwał głową. - Wstydzioch - mruknął cichutko a ten spalił się ze wstydu przez to, co powiedział. Zasłonił się poduszką a ten się zaśmiał. - Wstajemy, idziemy jeść i jedziemy do szpitala. Podobno lekarz ma dla nas jakieś informacje. - oznajmił a ten odsłonił się patrząc na niego. - No wstawaj. Albo cię schrupie - mruknął I zszedł niżej rozkładając jego nogi, a ten pisnął i od razu odwrócił się na brzuszek, aby na czworaka zejść z posłania. Alfa go złapał i przyciągnął jego biodra do swojego krocza. - A może jednak śniadanie poczeka...

- K-Kacchan! - pisnął a ten zaśmiał się I strzelił mu klapsa. - Ej! Bolało! - pisnął a ten zaśmiał się I pocałował go w pośladek, który zrobił się czerwony.

- Nie mogłem się powstrzymać - zszedł z łóżka I pomógł mu wstać. - Nie moja wina, że jesteś taki seksowny, gdy się rumienisz i udajesz, że wcale tego nie chcesz - mruknął a ten go pacnął w ramię.

- Zrób lepiej kawę I coś do jedzenia - mruknął cicho a ten musnął jego wargi zgadzając się na to.

****
Izuku siedział na kanapie, gdy dostał wiadomość od najlepszego przyjaciela. Prosił aby się z nim skontaktował, więc ten zadzwonił od razu.

- Cześć Yui. Jak tam? Coś się stało?

- Hej, Izu. Jak Tei? - zapytał spokojnie a ten zaczął opowiadać, że jak pojechali do szpitala, to lekarz im powiedział, że uda im się zatrzymać to szaleństwo, ale mała prawdopodobnie i tak urośnie i zatrzyma się na wieku około trzynastu lat. Starają się jak mogą aby to ogarnąć, ale mają bardzo mało wiedzy na temat Quirk które do tego doprowadziło. - A co u ciebie?

- No wiesz... Ostatnio jak byliście u mnie I powiedziałeś nam o Quirk małej... cóż, ona wtedy mi powiedziała, że widzi małe serduszko na moim brzuchu...

- Jesteś w ciąży? Z Kirishimą? - zapytał zszokowany, a Katsuki, który wchodził do pomieszczenia z dwoma kubkami to przystanął.

- Tak... - szepnął. Gdy mówił dalej miał bardzo płaczliwy ton, jakby miał się zaraz rozpłakać na dobre. - M-Mamy kontakt i po prostu spotkaliśmy się jeszcze z dwa razy i ... Nie spodziewałem się tego, bo normalnie się zabezpieczaliśmy... Nie wiem czy mam mu powiedzieć, co robić... Nie będę mógł go usunąć, nie mam oficjalnie Alfy i ja... - po tych słowach rozpłakał się na dobre. Izuku spojrzał na blondyna i przygryzł wargę.

- Spakuj się na kilka dni. Przyjedziemy po ciebie z Katsukim... - szepnął. - Pogadamy u mnie. Kupię kilka testów... Pomyślimy Co z tym zrobić- oznajmił a ten zgodził się i obiecał się zebrać w miarę szybko.

- Nie martw się, Izuku. - szepnął blondyn I pocałował go w czoło. - Chodź, pojedziemy po niego. - oznajmił.

- Ja... Najpierw ogarne dla niego sypialnie gościnną, potem apteka i dopiero pojedziemy do niego - oznajmił. - Muszę pomyśleć. - szepnął cicho a ten się zgodził. Pomógł mu z pościelą, potem kupił pięć testów gdy Izuku był już w aucie, bo jemu pewnie by nie sprzedali. Ruszyli do mieszkania Omegi I wysiedli czekając pod blokiem. Gdy wyszedł, to rzucił się na przyjaciela i bardzo mocno się uścisnęli. Blondyn napisał do swojego kumpla, aby pojawił się u niego i że to pilne.
Przyjął go I poprowadził od razu do kuchni, na razie nie pokazując go Yui.

- Słuchaj stary - westchnął cicho. - Pamiętasz Yui, co nie?

- Pewnie. Spotkaliśmy się jeszcze kilka razy na seks. Kurcze, było nam razem świetnie. - zaśmiał się. - Podejrzewałem przez chwilę, że jesteśmy swoimi mate - parsknął.

- Podejrzewałeś? - zmarszczył brwii.

- Wiesz jak to jest, dopóki nie zrobi się testów nigdy nie ma pewności. Kiedyś wilki to potrafiły wyczuć, w dzisiejszych czasach już raczej nie- wzruszył ramionami. - Ciągnie mnie do niego jak jasny gwint - oznajmił. - Czemu pytasz?

- Mówił, że się Zabezpieczyliście...

- Oczywiście, że tak. Używałem gumek. Po tym jak ciężko było znaleźć tabletkę dzień po, zawsze nosiłem przy sobie gumę. - oznajmił.

- To co teraz powiem, może tobą wstrząsnąć, Kiri. - oznajmił a ten zmarszczył brwi.

- Co jest? - zapytał spokojnie i położył mu dłoń na ramieniu.

- Yui jest w ciąży - oznajmił a ten szerzej otworzył oczy. Odsunął się i złapał swój podbródek zamyślając się.

- To na pewno moje dziecko? Nie chce go osądzać, ale poszedł ze mną do łóżka po jednym wieczorze przy drinku...

- Zarzeka się że tak. - oznajmił spokojnie, a ten pokiwał głową.

- Muszę z nim porozmawiać. Jeżeli to faktycznie moje, wezmę za nie odpowiedzialność. Przez ustawę nie może go usunąć, więc będzie musiał urodzić. Pogadam z nim.

- Jeżeli chcesz to zrobić to jest w salonie - mruknął a ten zmarszczył brwi, ale po chwili skinął głową. Wziął głęboki oddech. Wszedł tam i gdy Omega go zobaczyła to poderwała się cała zapłakana do góry.

- Jestem w ciąży! - wypłakał. - Zrobiłem z dziesięć testów! Wszystkie pozytywne! Przepraszam! Nie zrobiłem tego specjalnie. Cały czas się zabezpieczaliśmy a tabletkę dzień po połknęłem przy tobie! Na prawdę to nie specjalnie - płakał tak głośno, że czerwonowłosy nie mógł się powstrzymać i przytulił go do siebie tak mocno, że ten z pewnością nie mógł oddychać, ale wtulił się w niego i bardzo powoli się uspokajał... Blondyn usiadł obok ukochanego, a ten się oparł i splótł razem palce.

-Porozmawiamy na spokojnie? W sypialni gościnnej? Weźmiemy herbatę, usiądziemy i przegadamy to - oznajmił bohater a wtulony chłopak pokiwał głową.

- Przyniosę wam napoje. - Izuku się poderwał, jak obiecał zaniósł im po kubku wywaru i zamknął drzwi. Blondynek siedział skulony i okryty kocem a czerwonowłosy obok niego siedział i gładził go po dłoni. Zielonooki miał nadzieje, że się dogadają. Gdy po prysznicu przyszedł do sypialni, blondyn także był już umyty i leżał korzystając z telefonu. - Mogę się przytulić? - zapytał cicho.

- Oczywiście skarbie. W końcu jesteśmy parą i możesz robić ze mną wszystko na co masz ochotę- oznajmił a ten położył się na nim i wygodnie się ułożył.

- Pomiziaj mnie... proszę- szepnął a ten wsunął dłonie pod jego koszulkę i zaczął delikatnie opuszkami palców jeździć po jego plecach. - Dziękuję... - szepnął I zamknął oczy, mimo tego że długo nie mógł zasnąć.

Hej hej, zapraszam do komentowania powieści!

Jaka reakcja na rewelacje od Yui? Jak myślicie, co postanowią? Czy będą się przez dziecko kłócić, a może zdecydują się wyjechać i usunąć je?

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz