Kiri siedział na kanapie z piwkiem. Yui siedział obok pod kocem i oglądali telewizję. Nie odzywali się do siebie, była między nimi przepaść, bo mężczyzna nie potrafił mu wybaczyć tego wszystkiego. W jego głowie dudniły mu słowa blondyna... ma się zdecydować czy ma być jego Alfą czy tylko ojcem jego dziecka. Przecież to było chore! Seks który uprawiali dzień wcześniej pozwolił mu się pozbyć największej frustracji, ale nie pomógł tego przemyśleć. Na razie będzie trzymał go na dystans. Zobaczy jak się zachowuje, kim jest na prawdę.
- Kupimy dostawkę do łóżka? - zapytał blondyn a ten na niego spojrzał. - Taką? - pokazał mu łóżeczko dla malucha przysuwając się do niego. - Albo taką - pokazał mu inspirację. - Co myślisz?
- Kupmy coś z czym będzie ci wygodnie. Będę pomagał jak mogę, ale czasami będę na nocki w pracy - oznajmił a ten pokiwał głową, ale Omega się nie odsunął tylko położył głowę na jego ramieniu. Zaczął przeszukiwać rzeczy do wyprawki.
- Jak je nazwiemy? - zapytał cicho. - Chcesz dziewczynkę czy chłopca? - zapytał cicho a ten zastanowił się.
- Chłopca - oznajmił, a ten zachichotał.
- Byłbyś jego autorytetem. Tatuś bohater, który ratuje ludzi - uśmiechnął się chłopak a Kiriemu drgnęły usta do góry.
- Byłoby miło. - oznajmił wyobrażając to sobie.
- Jakbyśmy mieli drugie... to chciałbym dziewczynkę. Byłby starszy brat I młodsza siostrzyczka. Byłoby idealnie - oznajmił rozmarzony. - Zawsze chciałem mieć więcej dzieci. A ty?
- Nie myślałem o tym. Na razie to jedno mi starczy - mruknął. Czemu blondyn marzy o kolejnym dziecku z nim, skoro ich związek jest w kropce, nie wiedzą, czy będą razem. - Jakby był chłopiec... Może Juko? Albo Aster - oznajmił myśląc o tym chwilę.
- Mi się podoba imię Thomas. Moglibyśmy go nazywać Tommy, tak słodziutko - rozmarzył się.
- Thomas Kirishima. Nie wiem czy to pasuje do siebie. - oznajmił a ten skinął głową.
- To pomyślimy. - oznajmił spokojnie. - W ogóle wolisz bym ci mówił po imieniu? Czy może Kiri jak do tej pory? - zapytał spokojnie - Ale o co ja pytam, bedziesz nazywany kochaniem - wyszczerzył się. Eijiro nie zdążył opowiedzieć, bo do mieszkania weszli własciciele.
- Jesteśmy! - oznajmił Midoriya a Katsuki zaraz za nim się przywitał.
- Jak tam? Wszystko gra? - zapytał od razu Alfa, a Izu pokiwał głową.
- Tak, ogarnęliśmy małą i dotrzymaliśmy jej chwilę towarzystwa. Na razie zostaje w śpiączce jeszcze, ale za około miesiąc będą ją wybudzali - oznajmił. Blondyn się przyłączył do rozmowy obejmując swoją Omegę w pasie. Usiedli na chwilę, omawiając czego się dowiedzieli i jak to wygląda. Gdy opowiadał to Izuku wyniósł na stół przekąski i alkohol aby mogli się napić. Yui dostał pyszniutki sok i od razu przygarnął kilka kawałków sushi. Gdy opowiedzieli o małej to wznieśli toast. Katsuki podniósł do góry piwo bezalkoholowe.
- Nie pijesz? - zapytał zdziwiony Izuku, a ten pokręcił głową.
- Ze względu na zabieg. Zalecenia lekarza - oznajmił a ten pokiwał głową. Zielonooki też postanowił nie pić w takim wypadku, tak samo jak Kiri, który im dotrzymał w tym towarzystwa. Jedli i żartowali między sobą, a wyglądało to jakby nigdy Yu nie wyskoczył z worka z tym, ze jest tajniakiem. Kirishima nie mógł przestać o tym myśleć, więc był lekko nie obecny. Blond przyjaciel wziął go nawet na pogadankę do kuchni. - Masz, napij się zwykłego alkoholu, bo wyglądasz jakbyś nie myślał o niczym fajnym. - oznajmił a ten skinął głową.
- Nie wiem, czy będę umiał żyć z Yui. Jednocześnie nie chce stracić ani go, ani dziecka. Mam obawy, że po tym co zobaczę na wyspie, znienawidzę go albo zacznę się brzydzić jego osobą. Nie boisz się, że jak zacznie macać Izuku posunie się za daleko i w niego nie wsadzi?
- Myślałem o tym - westchnął ciężko. Myślę, że będę rwał się do tego by mu przyłożyć, ale z drugiej strony... obawiam się, że się tylko napale przez tą szopkę.
- Co? - zapytał Kiri a ten westchnął.
- Jak Deku jest zagubiony i niepewny to najbardziej mnie wtedy podnieca. Na pewno będzie czuł się źle z tym, że Yui będzie go dotykał, po za tym... dwie Omegi, dotykające się i całujące... Kurwa, stary...
- Chyba wiem o co ci chodzi... Nie oznaczyliśmy ich, więc nie mamy między sobą więzi... także nie będziemy tego odczuwać jako zdrady. Przynajmniej nasze zwierze w środku.
- Po za tym, musimy pamiętać, ze to jest praca. Po pracy życie leci dalej a uwierz mi, bedziesz mógł tego wieczoru pokazać Yui do kogo należy.
- Nie wiem co o tym myśleć. Czemu mam wrażenie ze wami to nie wstrząsnęło...?
- Szczerze to... Ja nie wiem. Jakoś tak... Izuku dalej czuje sie przy nim bezpieczny, dalej gadają o głupotkach i wymieniają się zabawnymi gifami. Może warto przeszłość zostawić w spokoju i skupić sie na teraźniejszość i przyszłości.
- Postaram się tak zrobić... Jednak nie wiem czy mi się uda. - mruknął. - Daj mi coś mocniejszego - poprosił a ten wyciągnął z szafki whisky.
***
Katsuki stał pod prysznicem i kierował twarz ku strumieniowi wody z deszczownicy. Nie miał pojęcia jak wyjdzie akcja na wyspie, a zaraz jak wrócą, powinni wybudzać Tei. Miał nadzieje, że dostanie kilka dni wolnego z tej okazji, bo chciał spędzić z nią trochę czasu. A jeżeli nie to wezmie zwolnienie chorobowe na bolący kręgosłup... Przez natłok myśli i szum wody nie usłyszał, jak ktoś wślizguje się do łazienki. Mieli otwarty prysznic, więc już po chwili poczuł dłonie, które przejechały po jego brzuchu do klatki piersiowej. Mała osóbka przytuliła się do pleców Alfy, a dłonie go miziały.
- Umyłeś dokładnie? - zapytał zielonooki zsuwając dłoń na penisa Alfy. - Chce go polizać - mruknął. Był podpity, to Katsuki widział na sto procent. Nie miał pojęcia, kiedy Yui podstawił przyjacielowi zwykłe wino, bo to on polewał, ale po słowach Izuku podziękował mu w duchu.
- Mojego kutasa? - upewnił się i powoli odwrócił się do niego przodem. Woda z deszczownicy leciała mu po głowie I barkach, więc przełączył program na boczne dysze, Izuku mruknął cicho I przysunął się łapiąc go za szyję.
- Tak... Chcę spróbować zrobić ci loda...
- Dobrze - oznajmił i musnął jego wargi. - Musiałeś się aż upić? Ledwo stoisz.
- Nie prawda! - prychnął, ale niestety była to prawda a w głowie mu się już kręciło.
- Na pewno? - zapytał a ten skinął głową. - Zobaczymy, czy dojdziesz o własnych siłach do sypialni. Jeżeli nie, jutro na trzeźwo bedziesz przy nim klęczał. - stwierdził zaczepnie a ten się oburzył.
- Nie! Na trzeźwo się wstydzę - burknął i wziął głowę w bok. - Po za tym czytałem, ze po wazektomi koło tygodnia nie można...
- To za tydzień bedziesz przed nim klęczał. - stwierdził a ten prychnął.
- Nie chcesz to nie! Idę spać! - oznajmił I gdy próbował wyjść spod prysznica to przywalił w szkło, bo zapomniał, że stali jakoś tak, że jak się obrócił to miał szybę przed nosem. Katsuki ryknął śmiechem i osobiście pomógł mu wyjść, ale najpierw go cofnął, pomógł się umyć, wytrzeć i dopiero wtedy gdy się ubrali w szlafroki to zaprowadził go do łóżka. Loda sie nie doczekał, ale będzie go o niego zagadywał jak tylko lekarz da zielone światło.
Czeeeeść! Co tam u was? Co robicie?
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
FanfictionKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
