*35*

971 65 11
                                        

Katsuki wrócił do domu dość późno. Cicho wszedł i zerknął do córeczki, potem do sypialni gdzie spał Deku. Widział buty w przedpokoju, więc chłopaki pewnie spali w sypialni gościnnej. Umył się szybko i ruszył do sypialni. Gdy się kładł obok chłopaka, to poczuł, że ten się wzdrygnął i przebudził.

- To ja, Deku. Spokojnie - szepnął a ten się przekręcił i wtulił w niego, a ten objął go i wygodnie się ułożył.

- Jak spotkanie? - zapytał a ten westchnął.

- Dobrze. Przeprosili jeszcze raz za te sytuację. Powiedzieli, że chcą mnie wprowadzić głębiej w plan, ale będziemy musieli na tydzień wyjechać na prywatna wyspę. Chcą bym zabrał cię ze sobą, aby mogli zadośćuczynić to, że ktoś dotknął moją własność.

- Po co im ja tam? - zmarszczył brwi.

- Stwierdzili, że pewnie przez tydzień nie będę chciał trzymać celibatu, a tam nie ma kurew. I chłopaki Aloisa i tego drugiego będą się nudzić, więc możesz dotrzymać im towarzystwa, gdy my będziemy omawiać insteresy.

- Ale co z Tei...

- Nie chce cie tam brać..  powiedziałem im, że musisz się nią zająć, to kazali mi się zastanowić. Chcą przetestować też nowy środek na Omegi, aby były chętniejsze. Coś jak wiagra...

- Oh... Nie chce tam jechać... - schował się w jego ramionach a ten go przytulił i pocałował we włosy.

- Nie zabiorę cię. - obiecał i tak trwali do rana. Czy to było zaskakujące, że Katsuki obudził się bez Omegi w łóżku a z córą? Ani trochę. Ta rozłożyła się jak księżniczka pod swoim ulubionym kocem i spała w najlepsze. Wyślizgnął się i wyszedł, aby napić się kawy, której potrzebował. Zobaczył trójkę przyjaciół która razem robiła śniadanie. - Cześć- przywitał się.

- Witamy śpiącego Królewicza - zachichotał Yui i spojrzał na Shoto, bo ten stuknął go łokciem.  - Ojej. Sorki - parsknął bo zobaczył, że przez przypadek kawałek warzywa poturlało mu się do składników przyjaciela.

- Chcesz kawy? - zapytał Izu a ten skinął głową I podziękował gdy dostał kubek.  - Możesz iść do salonu, albo pomoc z ciastem na naleśniki. - oznajmił a ten postanowił pomóc. Chłopaki zaczęli rozmawiać między sobą o jakimś znajomym, którego nie znał, więc się nie udzielał, ale słuchał jednym uchem a drugim wypuszczał. W końcu niech gadają sobie o czym chcą, jeszcze w tym kraju jest wolność słowa dla Omeg...

***
Usiedli do śniadania z zaspaną Tei. Mała była w piżamie i roztrzepana, więc Katsuki związał na szybko jej włosy aby nie wpadły jej do sosu truskawkowego, bo jadła naleśniki na słodko. Yui też się takimi zajadał,  a reszta została przy tych na słono.

- Co będziemy dzisiaj robić? - zapytała dziewczynka.

- Katsu ma do pracy na popołudnie, więc myślę, że po śniadaniu dam ci chwilę się nim nacieszyć, a potem wyjdziemy na spacer, bo jest śliczna pogoda. - oznajmił. - A później ćwiczenia jakieś, może zrobimy kilka zadań z książek.

- A nie możemy się pobawić? - zapytała a Ixuku pokręcił głową.

- Musimy robić materiał skarbie - oznajmił a ta westchnęła.

- A możemy dziś nie robić a zrobić go jutro? - zapytała a ten zamyślił się.

- Poradzisz sobie? - zapytał zaczepnie - W końcu nie potrafisz usiedzieć w jednym miejscu - zaśmiał się, gdy ta wydeła usta.

- Oczywiście! Tak będzie - oburzyła się i demonstracyjnie odwróciła głowę wciskając naleśnika w usta. Gdy przełkneła Katsuki złapał ją i posadził sobie na kolanie.

- A co ty mi się tutaj oburzasz i pyskujesz? - zapytał i zaczął  gilgotanie, a  ona zaczęła piszczeć. - Musisz słuchać Izuku a nie tutaj pyskować - oznajmił a ta chichocząc wyrwała się ojcu.

- Nie - pokazała mu język i usiadła sppwrotem. - W końcu mam charakter po tobie - oznajmiła a ten uniósł brew i poczochrał ją po głowie.

- Nie pyskuj gnoju - parsknął śmiechem. Yui którego to rozbawiło także zachichotał.

- Skoro masz wolne od nauki to przyjdźcie do mnie! Mam dużo gier i super park za domem - oznajmił a mała zaczęła wypytywać w co mogliby grać w takim razie.  Gdy pożegnali przyjaciół po śniadaniu, Izu zajął się zmywaniem, Katsuki małą, bo ta chciała mu pokazać co ciekawego zbudowała z klocków, no i chciała się nacieszyć ojcem póki jeszcze był. Gdy skończyli, dziewczynka poleciała się ubrać, tak jak I blondyn. Gdy wszedł do kuchni, to Izu akurat pił herbatę przeglądając telefon.

- Nie kładź jej późno, to rani pojedziemy do parku rozrywki - poprosił. - Tylko jej nie mów, bo nie będzie mogła zasnąć - oznajmił zblizajac się do niego. Izu zgodził się podnosząc głowę znad komórki. Przygryzł wargę, gdy zbliżył się na tyle, że czuł jego perfumy. Zadrżał, gdy położył delikatnie dłoń na jego policzku i uniósł jego brodę. Przesunął kciukiem po wargach i jeszcze bardziej się zbliżył. Zatrzymał się dosłownie milimetr od jego warg. Prawie się stykali.. - Mogę? - szepnął cicho a ten ponownie zadrżał.

-T-Tak - szepnął I przymknął oczy czując  przyjemne ciarki na plecach. Bardzo delikatnie i powoli muskali swoje usta, będąc w tym zatraceni, dopóki nie usłyszeli wołania Tei z pokoju. Chciał zaprotestować, gdy się odsunął, ale nie mógł wydać z siebie głosu.

- Przepraszam..

- Nie... Nie przepraszaj. Zgodziłem się - oznajmił Izuku lekko zdezorientowany jego słowami.

- Mam dni Alfy - oznajmił. - Bedzie mnie ciągnęło do miziania,  ale się powstrzymam - obiecał cicho.

- Tato no! Chodź! - Tei znowu krzknęła więc Katsuki wycofał się i ruszył do jej sypialni.

- Nie musisz. Tobie bym pozwolił... - szepnął do siebie Izuku i przygryzł wargę. Czuł się tak dobrze, gdy uprawiali seks, że..  jego dotyku się nie bał... pożądał go... mimo traumy. Katsuki go nie skrzywdzi.  Tylko nie miał pojęcia jak mu to pokazać... z drugiej strony, co jeżeli jego uczucia były związane z zbliżającą się rują, albo jego feromonami? Nie był pewien, po za tym... Nie mogą być parą, bo wtedy pewnie przestał by mu płacić za opiekę, a potrzebował pracy i pieniędzy. Musiał pomóc mamie i... bez pieniędzy będzie jego własnością, bo będzie musiał na nim polegać ze wszystkimi wydatkami. Mimo odłożonej kwoty... Jednak nie chciał przestać pracować.
Po za tym, nie wiedział czy go lubi, czy to wdzięczność za ratunek... Czy moze lubił seks... było tyle niewiadomych... Przygryzł wargę i ruszył do salonu, aby włączyć telewizję. Chciał zająć czymś swoje nie fajne myśli...

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz