Deku był nagi już przy drugiej rundzie. Do pierwszej zsunął jedynie spodnie, ale blondyn chciał go dotykać i pieścić, więc pozbył się golfu, a nawet I skarpetek Omegi. Czerwonooki zębami łapał za jego sutki. Rzecz jasna, delikatnie i zaraz potem się na nich zasysał, aby ten poczul trochę przyjemności. Zielonooki był bardzo zadowolony, bo ten przez frustracje, stres i potrzebę wykonywał szybkie i mocne ruchy, które sprawiły, że uległy doszedł z trzy razy.
Po trzeciej rundzie już nie miał siły, a gdy ten szykował się do czwartej to zaprotestował.
- K-Kacchan...- wystękał zatrzymując go. - N-Nie szalej tak, skończą nam się zaraz gumki, a mogę być dalej płodny...
- Nie mogę Deku... To wszystko, ta viagra, stres, to że cię kurwa Kocham, pragnę, potrzebuje... to wszystko sprawia że mam ochotę wbijać się w twój tyłek jak jakiś pojebany... - oznajmił trzymając jego ręce przy głowie, splótł ich palce razem. - Chce uprawiać z tobą miłość. Teraz, tutaj, chce cię pieprzyć i obdarować cię milionem pocałunków. - wymruczał cicho a ten patrząc mu w oczy zarumienił się delikatnie.
- D-Dobrze... - szepnął cicho. Rano będzie ciągnął go do apteki po tabletkę przeciw zapłodnieniu, a na razie pozwoli mu. - A-Ale inna pozycja, plecy mnie bolą od tego w-wyginania się- szepnął, bo przy intensywnych uderzeniach Katsuki czasem brał jego pupe wyżej I wyżej przez co tego bolały plecy. Blondyn pomógł mu się przekręcić na pieska i musnął jego kark, potem barki a skończył dopiero na dole pleców. Gdy miał świeże zabezpieczenie na kutasie to wsunął się w niego i zaczął ponownie brukać. Przez chwilę nawet stracił nad sobą panowanie, bo szarpnął hi za włosy, mało delikatnie a potem złapał za gardło warcząc mu do ucha sprośne i brzydkie rzeczy... przez najbliższe godziny przelecieli chyba całą camasytrę, a na pewno wszystkie meble zostały wykorzystane, bo Katsuki nie lubił nudnego seksu, a że miał non stop twardego, to musiał mieć urozmaicenie. Chłopak pod koniec miał łzy czerwone od płaczu, bo po nigdy nie uprawiałeś aż tyle swksu! Długo tego nie zapomni. Gdy padli oboje, to jedyne co to naciągnęli na siebie pościel i od razu zasnęli...
****
Katsuki spał tylko chwilę. Oczy otworzyły mu się, gdy usłyszał ciągnięcie za klamkę. Drzwi były zamknięte na klucz, więc mogła ta osoba sobie pociągać. Podniósł się i założył bokserki. Szybkim ruchem odkluczył drzwi i otworzył, a jeden z mężczyzn prawie się przewrócił, bo przykładał ucho do drewna. Stali przed nim ci dwaj chuje, co dosypali mu wiagry. Miał ochotę ich rozpierdolić, bo to przez nich Deku się zmusił do seksu, to przez nich ich relacja będzie jeszcze bardziej skomplikowana. Miał ochotę ich zatłuc gołymi rękoma.
- No no no - zaśmiał się jeden z nich. Blondyn wyszedł i zamknął za sobą drzwi, by nie obudzić Izuku. - Ostro było, twoja Omega ma pazurki - zaśmiał się, bo faktycznie na ciele czerwonookiego były liczne zadrapania, a gdzie nigdzie nawet malinka. - Ja się nie pozwalam sukom oznaczać jak bydło- zarechotał a drugi też parsknął. Blondyn się wściekł. Złapał mężczyznę za gardło i wcisnął w ścianę. Czy kolega próbował bronić tego, który zaraz się udusi? Nie. Strzórzył i uciekł. Tak wiele warci byli ci mężczyźni.
- Nie pozwolę, abyś patrzył tym pożądliwym wzrokiem na moją Omegę - warknął cicho, tonem tak złowrogim, że tamten zaczął drzeć ze strachu przed nim. - Viagra, podsłuchiwanie, mówienie obrzydliwych tekstów... - wymienił. Był tak zaślepiony wściekłością, że nawet nie dostrzegł Aloisego i mężczyzny który powiedział mu o drinku, więc kontynuował. - Jeszcze raz na niego spojrzysz, powiesz coś na jego temat, spróbujesz dotknąć... na żywca wytnę ci oczy łyżką, upierdole ci język tępymi nożycami a ręce ci połamię aby potem odciąć ci je tępą piłą do drewna. - warczał wściekły. Ten zrobił się już urpurowy więc puścił go, ale jeszcze na koniec złapał jego głowę i przywalił mu z kolana w nos, tak, że ten się zakrwawił. Gdy miał wrócić do pokoju dostrzegł widownie.
- Należało mu się. - Alois kiwnął głową powoli. - Zrobię z nimi porządek. Idź się uspokój- stwierdził a ten kiwnął głową I na nowo zamknął się w sypialni. Ubrał się i wyszedł, by skoczyć po torbę do samochodu, bo tam miał swoje rzeczy. Gdy wracał, mężczyźni siedzieli w salonie.
- Bakugo! - tchórz podbiegł do niego. - Alois wyrzucił nas ze spotkań, a to przecież były tylko żarty! - oznajmił, najwyraźniej wiedział, że zjebali na tyle, że stracili życiową szanse. - Nie może tego zrobić!
- odpieprz się ode mnie! - warknął i odepchnął go, ten wyglądał na zdenerwowanego tym.
- Zgwałci go - oznajmił patrząc na niego. Te słowa zwróciły uwagę wszystkich w salonie. Jakby się zastanowić, skurwysyna ze złamanym nosem brakowało w towarzystwie. - Zależy ci na Omedze, wiec ją zgwałci. Za karę - oznajmił a ten uspuscił torbę i pobiegł na górę. Złapał za klamkę ale tamten zamknął drzwi.
- Otwieraj do chuja! Wiem, że tam jesteś! Spróbuj mu coś zrobić a cię zamorduje, rozumiesz?! - wrzasnął i zaczął uderzać w drzwi z pieści.
- Zostaw mnie! - słyszał krzyk Deku, więc jego wkurwienie, ale i też strach o Omegę wzrósł bardzo mocno. Zaczął jeszcze mocniej walić.
- Broń się! - wrzasnął przez drzwi i zamierzał je wyważyć ' z bara' uderzał już z trzy razy, aż w końcu drzwi się poddały. Był tak zaślepiony wściekłością, że jak tylko udało mu się tam dostać to złapał mężczyznę próbując go zamordować. Nie pozwoli krzywdzić Deku. Obiecał mu to i zamierzał tego dotrzymać.
Nie pamiętał kto go odciągnął, ale mężczyzna był zmasakrowany. Blondyn cały w czerwonej posoce wyrwał się i ruszył do Omegi, która przerażona okrywała się pościelą, po jej policzkach płynęły łzy a czerwonooki wiedział, że to wszystko jego wina. Mógł się nie zgodzić, by tu przychodzić, mógł być bezpieczny w mieszkaniu z Tei. Złapał go w ramiona a Izuku całkiem się rozpłakał. Był wściekły. Na siebie. Na mężczyzn. Na cały świat... Miał ochotę porzucić te misję, bo teraz zapewne chłopak będzie miał koszmary i traumę do końca życia. Nawet nie wiedział kiedy gnoja zabrali, ani kto przyniósł jego rzeczy z dołu. Był pewien, że jak jeszcze raz gnoja zobaczy to nie wyjdzie z tego budynku żywy.
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
ФанфикшнKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
