*37*

1K 72 24
                                        

Katsuki był bardzo zadowolony, że Omega pozwoliła mu się z nim kochać. Od dawna ich do siebie ciągnęło, czuł to, ale te wszystkie sytuację zwyczajnie nie dawały im poznać swoich uczuć. Gdy go dotykał ten przygryzwał wargę w tak cholernie seksowny sposób... starał się tłumić jęki... cholera, na prawdę musiał zabrać go do jakiegoś hotelu, bo teraz musieli się na prawdę powstrzymywać a ten mógłby go brać w taki sposób, że będzie krzyczał z przyjemności.
Gdy doszło do samego aktu, chłopak stękał w swoje dłonie starając się nie obudzić dziewczynki, ale widać było, że mu dobrze. Czyli on też tego potrzebował...
Po trzech rundch ten już nie mógł, więc Alfa mruknął niezadowolony, ale położył się obok. Gdy poczuł te ciało co się w niego wtuliło, to nie potrafił być zły. Mocno go objął i skradł mu całusa.

- Musimy wziąć kąpiel... znając życie Tei rano przyjdzie nam do łóżka... - szepnął zielonooki a ten pokiwał głową. - Ja napełnię jacuzzi, a ty zmień pościel - poprosił i powoli się podniósł ale Alfa powalił go znowu, by ten nie wyszedł.

- Może jeszcze raz? - zapytał a chłopak zadrżał.

- Może w wannie. - szepnął cicho. - Bo na razie to chciałbym złapać oddech. W czasie trzeciego razu miałem mroczki - mruknął zawstydzony a ten uśmiechnął się szeroko.

- Yhym... No dobrze w takim razie - oznajmił z uśmieszkiem wszystko wiedzącym. Skradł mu pocałunek i pozwolił mu wstać. Nie mógł za dużo popatrzeć, bo ten narzucił szlafrok, ale widział, że ten powolutku zmierzał do celu. Cóż, w końcu blondyn z łatwością doprowadzał kogo chciał do miękkich kolan.
Gdy przyszedł do łazienki, to z dwoma lampkami wina i gdy wlazł do wanny to podał ukochanemu jedną.

-Moje ulubione...? - zapytał zaskoczony cicho, czując znajomy smak. - Skąd ty...?

- Wypatrzyłem. Jak się przeprowadzałeś, Przyniosłeś to wino, jak byli Panowie, piłeś je z Todorokim i Yui. Potem jednak Shoto I sympatia Kirishimy pili też inne, ale ty uparcie zostałeś przy swoim. Domyśliłem się, że to jedne jest dla ciebie w porządku. Stwierdziłem, że kupię, aby mieć w zapasie. Nie wiadomo kiedy mogłoby się przydać.

- Dziękuję... jesteś spostrzegawczy - oznajmił. - Ja jedynie wiem, że Uwielbiasz ostre jedzenie, bo zawsze doprawiasz obiad papryką chilli i innymi wymysłami ostrości - zaśmiał się cicho.

- A ty masz niską tolerancję. Nawet Tei używa do śniadania ketchupu ostrego, a ty łagodnego

- Spadaj - pokazał mu język. - To w końcu twoje geny. Nie mogło być inaczej. - parsknął cicho i poczuł, że mężczyzna obejmuje go i przysuwa do siebie, więc wygodnie się oparł.

- Nasze połączenie by jadło coś po środku? - parsknął cicho.

- Nie wiem... Ale mogłoby nie mieć Quirk. Więc nie pozwolę sobie na dzieci... ludzie są wtedy okropni...

- Wiem... byłem małym podłym skurwysynem - westchnął cicho.

- Tei chyba zauważyła swoje Quirk. Przydałoby się zabrać ją do lekarza z tym aby potwierdzić - przypomniało mu się a ten pokiwał głową.

- To jutro park rozrywki. A pojutrze zobaczymy co ta moja córa w życiu będzie robić - zaśmiał się cicho. Postanowił później go wypytać jakie quirk ma mała, bo teraz w jego głowie było co innego. Odłożył pusty kieliszek i zabrał pół pełnego dla Izu. Posadził go na sobie okrakiem i zaczął dotykać jego pośladków. - Chce cie posiąść. Znowu - szepnął a ten się zarumienił.

- Może... Może... Spróbujemy zostać... prawdziwą parą. Chcesz? - zapytał cicho odwracając głowę, a ten od razu skierował ją na siebie.

- Oczywiście, że chce, Izuku. - oznajmił patrząc na niego. - W końcu prosiłem o to. Tak się cieszę, że też chcesz - zaczął go całować po policzkach i żuchwie i ramionach, co doprowadziło do tego, że ten się roześmiał radośnie. Będzie myślał o tym jak im nie wyjdzie najwyżej. A tak, to chociaż spróbują... może się dogadają.

- T-To teraz musisz mi pokazać jaki fajny jest partnerski seks - szepnął cicho a ten napadł na jego usta i przyciągnął go jeszcze bliżej aby móc go całować.

****
Rano oczywiście między nimi była Tei. Wtulała się w ojca ale misia podstawiła Izuku, aby też nie był pokrzywdzony. Zielonooki gdy obudził się, położył przytulankę między tatę a córkę ale zbytnio jej nie wciskając, aby ich nie obudzić. Ruszył do kuchni przeciągając się. Było tak na prawdę jeszcze trochę ciemnawo, więc musiało być na prawdę wcześnie rano. Myślał, robiąc sobie kawę o tym, co robili w nocy. Zaproponował zostanie parą bo... chciał... niezbyt to przemyślał i tak z nikąd z tym wyskoczył... słowa dziewczynki tak chyba podziałały...
Westchnął. No nic. Nie jest w stanie tego odkręcić...

- Cześć Izuu - roztrzepana pięciolatka weszła do kucni. - Zrobisz mi też kawę? - zapytała wdrapując się na krzesło. Oczywiście chodziło jej o zbożową taką, dla dzieci, ten skinął głową.

- Wstałaś na prawdę wcześnie. Obudziłem cię? - zapytał a ta pokręciła głową.

- Niee. Chciałam się zapytać co mam powiedzieć tacie, bo będzie pytał o Quirk...

- Powiedz prawdę skarbie. Że widzisz że ktoś jest w ciąży i widzisz więzi mate. - oznajmił spokojnie. - Tylko... Nie mów, że widziałaś tą nić u mnie i Katsukiego. - poprosił a ta skinęła głową.

- A kiedy mu powiemy? - zapytała.

- Gdy potwierdzimy badaniami twoje super moce, możemy tak zrobić? - zapytał a ta zgodziła się. Nie chciała tego ukrywać, ale domyślała się, że tu chodzi o jakieś dorosłe rzeczy, które ją Totalnie nie interesowały.

- A co to za zebranie tak wcześnie? - z sypialni wyszedł Katsuki w szlafroku. Złapał małą za talię i wycałował jej policzek na dzień dobry. Ta się roześmiała bo buziaki łaskotały.

- Tato! Przestań! - śmiała się radośnie a ten udał oburzenie, ale ją puścił. Zmierzył do Omegi.

- Cześć Deku, jak ci się spało? - zapytał obejmując go od tyłu przytulając się i całując jego usta krótko. Ten uśmiechnął się, ale i zarumienił, bo nigdy nie pokazywali tyle czułości przy jego córce. Nie takiej śmiałej.

- Masz chyba dobry humor... I przytulasz Izuku przy mnie! Wcześniej tego nie robiłeś - oznajmiła zainteresowana pięciolatka z uśmiechem - Co się stało?

- Ostatnio miałem ciężki okres czasu mała szatanico, więc miałem dużo mniej ochoty na przytulanie i żartowanie. Ale teraz będzie luźniej - stwierdził. - Więc zamierzam was oboje dziś rozpieszczać, booo - zrobił dramatyczną pauzę. - Jedziemy do parku rozrywki! - gdy wygłosił nowinę dziewczynka zaczęła piszczeć i pobiegła do taty aby go przytulić. Katsuki tak na prawdę niesamowicie się cieszył, że Izuku w końcu zgodził się zostać jego chłopakiem i że teraz może go tulić, całować i dotykać kiedy ma ochotę. Szczególnie, że uwielbiał skradać mu całusy, czy przesunąć od czasu do czasu po jego bioderkach, gdyż ten się tak cudownie rumienił...

Hej,hej! Zapraszam do komentowania. Bo to motywuje bardzo do działania

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz