*49*

452 27 7
                                        

Izuku był zestresowany. Nie miał pojęcia czy to ktoś z ludzi Aloisa, czy może jakiś randomowy stalker,  albo psychofan Katsukiego,  bo w sumie widzieli ich razem i może mu się nie spodobał i chce ich skrzywdzić. W sumie, było bardzo duzo opcji. Gdy ukochany oddzwonił, po dłuższej chwili to odebrał szybko.

- Hej... jeszcze w pracy? - zapytał spokojnie. - O, wychodzicie super. Może przyjedziecie po nas? Jesteśmy z Yui w kawiarni, wpadliśmy na deser, a mamy ciężkie torby po zakupach - oznajmił.

- Oczywiście Izu. - oznajmił Katsuki narzucając na siebie koszulkę. - Opowiem wam o pogadance z szefem jak będziemy, to możecie nam zamówić jakąś kawę I porcję torciku. 

- Oh dobrze - zgodził sie. - Napiszę ci adres smsem w takim razie.  To nie daleko biura, więc to bedzie chwila. - oznajmił a ten przytaknął. Gdy zakończyli połączenie to napisał mu adres ale i krótką wiadomość. "Chyba ktoś nas śledzi" brzmiała ona. Blondyn gdy ją przeczytał to spiął się cały.

- Kirishima.  - oznajmil poważnie a ten przez ton wypowiedzi uniósł brew. - Chłopaki są w kawiarni. Chyba ktoś ich śledzi. - oznajmił a mężczyzna zmarszczył brwi.

- Jedziemy - zdecydował i zabrał resztę swoich rzeczy, aby jak najszybciej wyjść. Nie spodobało mu się to co powiedział przyjaciel. Chciałby być teraz przy Yui i móc go ochronić.

Pojawienie sie Alf w kawiarni zwiastowało jedno. Atak fanów. Oczywistym było, że zaczepili ich pijący herbatę, proszący o autograf na serwetce. Katsuki odmówił i od razu skierował się do stolika chłopaków, a Kirishima zaczął fanom rozdawać autografy. To była zagrywka aby odciągnąć uwagę od szybkiego wywiadu, ktory zrobił blondyn z ukochanym na temat mężczyzny, który ich śledził.

- Tam siedzi... - wskazał - zobacz, on wychodzi! - szepnął przejęty a Alfa stwierdził, ze nie pozwoli mu uciec. Mógłby się gdzieś schować i nieumyślnie by go doprowadzili do mieszkań, a nie wiadomo było czy był niebezpieczny.  Czerwonooki złapał go w momencie, gdy ten juz wyszedł i chciał skręcić za róg. Złapał go za kołnierz i wciągnął do ciemnej uliczki przywierając do ściany.

- Kim jesteś?! - zapytał ostro a ten uniósł ręce w geście poddania się.

- Panie Bakugo, spokojnie - poprosił mężczyzna ale ten warknął.

- Dla kogo pracujesz?! - zapytał ostro i warknął do Kiriego, który się pojawił przy nich. - Przeszukaj go.  - Ten wykonał polecenie i gdy dostał w ręce jego portfel razem z odznaką to obejrzał ją dokładnie.

- Możesz go puścić. Jest od nas - oznajmił czerwonowłosy.

- To nie wyjaśnia dlaczego szpieguje nasze Omegi do chuja! Tłumacz się! - szarpnął go mocno i puścił.

- Dostałem zlecenie od regionalnego szefa aby ich obserwować. - stwierdził. - Po resztę informacji radziłbym sie skontaktować z przełożonym. Powiem tylko od siebie, że obserwacja była dla nich pomyślna.

- Co masz na mysli? - warknął cicho blondyn a ten westchnął.

- Są wobec was szczerzy. - stwierdził. - Nie działają dla wroga, tylko dla nas.

- To raczej oczywiste - Kirishima zmarszczył brwi.

- Nie do końca. Wasz przełożony wam wytłumaczy. Ich telefony zostały sprawdzone pod kontem różnych połączeń. Są czyści. - oznajmił spokojnie a Kirishima zmarszczył brwi.  - Wciągnął ich w to na poważnie. - oznajmił - Przykro mi. - szepnął cicho I odszedł a blondyn zaczął zgrzytać zębami.

-Pojebie mnie z nimi. - oznajmił. Spojrzał na swoją komórkę, bo rozbłysła. "Cieszę się, że jesteście czujni. Jutro o siedemnastej bądźcie w moim biurze." - przeczytał na głos wiadomość od szefa. Spojrzal na przyjaciela. Nigdy u nich nie bedzie spokojnie

****
Izuku wszedł do mieszkania jako pierwszy. Był zamyślony i cichy, więc Katsuki  obserwował go także w ciszy. Patrzył, że wrzucił nowokupione rzeczy do prania, wstawił je i zaczął parzyć sobie herbatę. Oczywiście przekazali im co tamten stalker powiedział I pewnie to zajmowało głowę chłopakowi. Blondyn podszedł do niego obejmując powoli od tyłu, by go nie wystraszyć. Izu zaczął gładzić jego dłoń co była na boku jego ciała i wtulił sie w niego plecami. Chwilę tak trwali, dopóki woda nie zaczęła gwiżdżeć.

- Wiem, że obiecałem... ale nie mam ochoty na seks- szepnął zielonooki a ten przyciągnął go do siebie gdy już wrzątek był wlany do kubka, a czajnik odstawiony. - Możemy się tylko poprzytulać? - zapytał cicho a ten skinął głową i schował ukochanego w swoich ramionach.

- Ja też straciłem ochotę. - oznajmił. - Obejrzyjmy coś aby odciągnąć myśli od tej sprawy. Jutro się wszystko wyjaśni - obiecał a ten pokiwał głową.  - Idź pierwszy się wykąpać, przygotuje nam salon - stwierdził, a ten ponowił gest i ruszył do łazienki zostawiając go.

Blondyn zrobił jak zapowiedział. Szybko musnął wargi ukochanego, gdy się mijali w drzwiach łazienki i wrócił po chwili. Ten już wygodnie siedział z nogami pod pupą i herbatą w dłoniach, więc usiadł obok I przygarnął go do uścisku. Siedzieli tak wgapiając sie w ekran, ale chyba oboje byli w swoim świecie.
Nawet nie wiedzieli kiedy usnęli na tej kanapie, w mało wygodnej pozycji. Obudził ich w środku nocy chłód, bo okna były otwarte a noc wyjątkowo zimna. Przenieśli się do łóżka, i znowu przytulili się do siebie, bo w swoich objęciach czuli się bezpieczni. Izuku, który nie mógł długo zasnąć po przejściu do sypialni, myślał o tym, co powiedziała mu Tei przed całą tą sytuacją. Był z Katsukim mate, pewnie dlatego było im w swoich objęciach tak dobrze. Czuł się bezpieczny i kochany... Jak nigdy wcześniej. Nie chciał tego stracić, a bał się, że Katsuki może zostać ranny przy przemycie, który będzie musiał obstawiać, albo że Alois się dowie, ze są szpiegami i skrzywdzi blondyna. O siebie aż tak się nie martwił jak o ukochanego. Kochał go i nie mógł zaprzeczyć. Najchętniej wyprosiłby go aby wynieśli się z tego chorego uniwersum. Wiedział, że nie mógł tego zrobić, ale czasami o tym myślał.   Chciał po prostu spokojnego życia z osobą którą kochał. Chciał aby Tei była zdrowa i aby nie straciła całego dzieciństwa przez jakiegoś innego dzieciaka. Nic z tego nie było możliwe, co go podłamywało... Chciało mu się płakać.
Skulił się w ramionach mężczyzny i zaczął szlochać przez niezbyt przyjemne myśli. Blondyn, gdy usłyszał płacz, będąc na pół jawie pół śnie  przygarnął go do siebie mocniej i musnął jego czoło. Okrył chłopaka kołdrą i zaczął gładzić po plecach, aby się uspokoił, a dopiero gdy nie słyszał już pociągania nosem mógł po prostu zasnąć. W jego głowie też było pełno nie przyjemnych myśli, bo chciałby to jak najszybciej zakończyć. Dla dobra jego rodziny.

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz