*43*

727 55 13
                                        

Następnego dnia, Izuku z Yui zajęli się pakowaniem blondyna, bo miał się przenieść do Alfy. Chłopak się stresował z tego powodu, ale miał nadzieje, że nie będzie mu się źle żyło. Był pochłonięty myślami, gdy pakował zdjęcia i nie usłyszał nawet dzwonka do drzwi. Izuku otworzył, bo pakował akurat kuchnie, więc do mieszkania wszedł Kirishima i Katsuki.

- Cześć - blondyn wyminął przyjaciela i musnął swojego chłopaka w usta na dzień dobry. Brokułek delikatnie się zarumienił, bo w sumie, dla niego te czynności były dość... prywatne i dziwił się, że mężczyzna ukazuje je w towarzystwie.

- Hej..  - przywitał się. - Jest dwunasta... jesteście wcześnie. - oznajmił niepewnie a ci pokiwali głowami.

- Mamy jedzenie, no i przyszliśmy pomóc. - czerwonowłosy zdjął bluzę zostając w podkoszulku i powiesił ją na wieszak. - Zajmę się jedzeniem, a wy przygotujcie stół - stwierdził a zielonooki zgodził się. Zaprowadził Katsukiego do salonu, gdzie stały już zapakowane pudła.

- Pójdę po Yui - oznajmił a czerwonooki złapał ukochanego I przytulił się do niego.

- Nie byłem dziś w pracy - mruknął a chłopak przekrywił się aby mógł spojrzeć na niego. - Byłem u Tei ... I prawnika. - oznajmił cicho, więc Izuku się odsunął delikatnie, łapiąc go za dłonie.

-I-I co? - zapytał, bo ten najwyraźniej robił takie pauzy, bo musiał się namyślić co chciał przekazać.

- Wygląda już na dziesięć lat... - szepnął. - A procesu jeszcze nie udało się zatrzymać, tylko go spowolnili. Lekarz twierdzi, że znaleźli tamtego chłopca, przebadali go i są blisko znalezienia rozwiązania, ale..  I tak, ona już nie będzie tym samym dzieckiem... Jej ciało to jedno, ale jej osobowość, zachowanie... to będzie jedna wielka huśtawka emocjonalna. Może się śmiać, a za chwilę zacząć płakać, jednego dnia może nas kochać, drugiego nienawidzić...

- Przetrwamy to Kacchan. Damy jej tyle wsparcia ile będzie potrzebowała- obiecał ściskając jego dłonie. Delikatnie musnął jego policzek, a ten złapał go w pasie i w siebie wcisnął. Ten rozumiejąc, że potrzebuję bliskości, objął jego kark i zaczął gładzić jego włosy. Nie spodziewał się tego, że zostanie uniesiony, więc pisnął, ale objął mocno jego talię i kark. Wtulił się sobą całym i kontynuował gładzenie kosmyków.

- Pozwałem tę kobietę - oznajmił cicho. - Mój prawnik ją zniszczy. Zabiorą jej dzieciaka. - stwierdził a chłopak przygryzł wargę.

- Czy to na pewno dobry pomysł? To był wypadek. - szepnął cicho zielonowłosy, a ten wręcz warknął rozdrażniony  tym co powiedział.

- Właśnie nie! - uniósł się, ale jak poczuł, że chłopak się spina to wsunął dłonie pod jego bluzę i zaczął gładzić nagie plecy. - Ten dzieciak się ratował przed nią... - oznajmił a ten nie bardzo rozumiał, więc odchylił się. - To... cholera, muszę sobie to poukładać. Policja w towarzystwie psychologa przesłuchała dzieciaka... Opowiem wam przy obiedzie. - obiecał a ten się zgodził.

- W porządku - oznajmił i znowu się wtulił. Mężczyzna usiadł na kanapie, z nim na rękach, więc poprawił się tak, aby siedzieć na nim i spojrzał mu w oczy.  - Zawołam Yui... - stwierdził a ten westchnął i pokręcił głową. Ponownie chłopak został w niego wciśnięty, więc poddał się i już tak po prostu siedział opuszkami palców gładząc jego kark, barki I głowę.

****
Yui pomógł Kirishimie przygotować obiad, a raczej go podgrzać, gdy tylko skojarzył, że goście się już pojawili. Nie przerywał parce zakochanych przytulania, bo domyślał się, że potrzebowali tego. Sam chodził zamyślony i bujał w obłokach, więc gdy poczuł pocałunek na ustach to odskoczył, wracając do rzeczywistości.

- Nie chcesz abym cię całował? - Alfa uniósł brew a Yui pokręcił głową szybko.

- Nie o to chodzi. Zamyśliłem się i to był odruch - zaśmiał się nerwowo. - Przepraszam. Nie słyszałem nawet jak weszliście, ale świetnie że jesteście- zbliżył się i położył dłonie na jego klatce, aby złapać stabilność i moc stanąć na palcach. Kiri jednak się zniżył ciutkę, by ten miał łatwiej. - Lubię jak mnie całujesz, mimo tego, że twoje usta są trochę szorstkie.

- O... - czerwonooki się zaskoczył. - Gdy cię pieściłem to ci to nie przeszkadzało. - parsknął a ten się zarumienił.

- Cóż. Dawno nikt tak dobry w łóżku mi się nie trafił, więc wolałem nie ryzykować straceniem tych pieszczot. - oznajmił a ten się zaśmiał  i objął go w pasie.

- Cóż, będziesz musiał przywyknąć, w końcu całe moje ciało się utwardza, więc usta też czasem są szorstkie - parsknął a ten się obruszył.

- Nie ma mowy! Mam bardzo delikatną skórę! - oznajmił I podciągnął koszulkę. - Widzisz te czerwone ślady? To od twoich ust! - oznajmił a ten uniósł brew ponownie i podniósł ręce do góry w gęście kapitulacji.

- Oczywiście, jak boisz się o skórę to mogę cię nie pieścić - oznajmił. - Rączki też mam szorstkie? - parsknął a ten zmarszczył się.

- Pff - mruknął, bo wiedział, że pieszczoty w ich przypadku to mus. Alfa uwielbiał jak Omega się pod nim wiła, a uległy kochał te uczucie i dreszcze.  - Wymyślę coś. - oznajmił I pokazał mu język, więc usłyszał śmiech. - Róbmy jedzonko. Jestem głodny, pominełem sniadanie przez mdłości. - powiedział cicho i uciekł wzrokiem, bo ten wbił swój w niego. - To tylko sniadanie... - mruknął ale ten nie wyglądał na przekonanego - I tak bym zwrócił! - oburzył się a ten westchnął.

- Nawet małe, ale musisz jeść. Cokolwiek. Na co masz ochotę? Zjesz coś z tego? - zapytał. Omega popatrzyła na rozmaite mięsa w sosie i skrzywiła się.

- Wymyślę sobie coś innego.

- Nie gadaj głupot. Na co masz ochotę? Zamówie ci. - oznajmił.

- Nieee, nie dowożą tego co bym chciał, daj sobie spokój. Zjem coś z lodówki. - Yui machnął ręką, a ten pokręcił głową.

- Yhym, ubieraj buty. Pojedziemy po to. - stwierdził, a chłopak zaskoczony zgodził się na to. - Daleko?

- Jakieś dziesięć minut samochodem...

- To powiem tamtej dwójce że zostaną na pół godziny sami. A ty się ubierz ciepło bo wieje. - stwierdził a ten pokiwał głową obserwując go dokładnie. Nie sądził, że ten będzie tak dobry dla niego. W końcu... nie musiał. Zrobił jak ten kazał i wziął portfel. Wsiedli w ciszy do auta, a Yui pokierował mężczyznę gdzie ma jechać.

- Wyskoczę szybko i sobie zamówię. Poczekasz chwilę? - zapytała Omega.

- Nie ma mowy. Idę z tobą, chce cię trochę poznać, aby wiedzieć co lubisz i jaki jesteś- oznajmił a ten zarumienił się I pokiwał głową. - I zapłacę

- To moja zachcianka i ja będę płacił - oznajmił poważnie a ten się roześmiał.

- To jest zachcianka naszego dziecka, Yui. Gdyby nie on, albo ona. Jadłbyś To co wszyscy  - oznajmił a ten zarumienił się znowu i prychnął. - Dlatego ja płacę. Chodźmy. - oznajmił I wysiadł. Szybko obkrążył auto aby otworzyć mu drzwi. 

- Dobrze... - mruknął I podeszli do knajpki i poprosili o dwie porcje ulubionych kluseczek chłopaka, ze specjalnym sosem. - O, poczekasz tu na jedzenie a ja Skoczę do apteki po witaminki dla ciężarnych? - zapytał a ten pokiwał głową. Dał mu z portfela swoją drugą kartę.

- Kup mi od razu magnes w tabletkach- oznajmił a ten uniósł brew.

- Zapłacę ze swoich,  skoro płacisz za jedzenie, Kiri. - oznajmił. - Idę. Zaraz będę. - stwierdził I pobiegł na drugą stronę ulicy. Czerwonooki uśmiechnął się pod nosem. Czyli nie leciał na kasę. To dobrze. Może dziecko ich do siebie zbliży.

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz