Następnego dnia, Izuku z Yui zajęli się pakowaniem blondyna, bo miał się przenieść do Alfy. Chłopak się stresował z tego powodu, ale miał nadzieje, że nie będzie mu się źle żyło. Był pochłonięty myślami, gdy pakował zdjęcia i nie usłyszał nawet dzwonka do drzwi. Izuku otworzył, bo pakował akurat kuchnie, więc do mieszkania wszedł Kirishima i Katsuki.
- Cześć - blondyn wyminął przyjaciela i musnął swojego chłopaka w usta na dzień dobry. Brokułek delikatnie się zarumienił, bo w sumie, dla niego te czynności były dość... prywatne i dziwił się, że mężczyzna ukazuje je w towarzystwie.
- Hej.. - przywitał się. - Jest dwunasta... jesteście wcześnie. - oznajmił niepewnie a ci pokiwali głowami.
- Mamy jedzenie, no i przyszliśmy pomóc. - czerwonowłosy zdjął bluzę zostając w podkoszulku i powiesił ją na wieszak. - Zajmę się jedzeniem, a wy przygotujcie stół - stwierdził a zielonooki zgodził się. Zaprowadził Katsukiego do salonu, gdzie stały już zapakowane pudła.
- Pójdę po Yui - oznajmił a czerwonooki złapał ukochanego I przytulił się do niego.
- Nie byłem dziś w pracy - mruknął a chłopak przekrywił się aby mógł spojrzeć na niego. - Byłem u Tei ... I prawnika. - oznajmił cicho, więc Izuku się odsunął delikatnie, łapiąc go za dłonie.
-I-I co? - zapytał, bo ten najwyraźniej robił takie pauzy, bo musiał się namyślić co chciał przekazać.
- Wygląda już na dziesięć lat... - szepnął. - A procesu jeszcze nie udało się zatrzymać, tylko go spowolnili. Lekarz twierdzi, że znaleźli tamtego chłopca, przebadali go i są blisko znalezienia rozwiązania, ale.. I tak, ona już nie będzie tym samym dzieckiem... Jej ciało to jedno, ale jej osobowość, zachowanie... to będzie jedna wielka huśtawka emocjonalna. Może się śmiać, a za chwilę zacząć płakać, jednego dnia może nas kochać, drugiego nienawidzić...
- Przetrwamy to Kacchan. Damy jej tyle wsparcia ile będzie potrzebowała- obiecał ściskając jego dłonie. Delikatnie musnął jego policzek, a ten złapał go w pasie i w siebie wcisnął. Ten rozumiejąc, że potrzebuję bliskości, objął jego kark i zaczął gładzić jego włosy. Nie spodziewał się tego, że zostanie uniesiony, więc pisnął, ale objął mocno jego talię i kark. Wtulił się sobą całym i kontynuował gładzenie kosmyków.
- Pozwałem tę kobietę - oznajmił cicho. - Mój prawnik ją zniszczy. Zabiorą jej dzieciaka. - stwierdził a chłopak przygryzł wargę.
- Czy to na pewno dobry pomysł? To był wypadek. - szepnął cicho zielonowłosy, a ten wręcz warknął rozdrażniony tym co powiedział.
- Właśnie nie! - uniósł się, ale jak poczuł, że chłopak się spina to wsunął dłonie pod jego bluzę i zaczął gładzić nagie plecy. - Ten dzieciak się ratował przed nią... - oznajmił a ten nie bardzo rozumiał, więc odchylił się. - To... cholera, muszę sobie to poukładać. Policja w towarzystwie psychologa przesłuchała dzieciaka... Opowiem wam przy obiedzie. - obiecał a ten się zgodził.
- W porządku - oznajmił i znowu się wtulił. Mężczyzna usiadł na kanapie, z nim na rękach, więc poprawił się tak, aby siedzieć na nim i spojrzał mu w oczy. - Zawołam Yui... - stwierdził a ten westchnął i pokręcił głową. Ponownie chłopak został w niego wciśnięty, więc poddał się i już tak po prostu siedział opuszkami palców gładząc jego kark, barki I głowę.
****
Yui pomógł Kirishimie przygotować obiad, a raczej go podgrzać, gdy tylko skojarzył, że goście się już pojawili. Nie przerywał parce zakochanych przytulania, bo domyślał się, że potrzebowali tego. Sam chodził zamyślony i bujał w obłokach, więc gdy poczuł pocałunek na ustach to odskoczył, wracając do rzeczywistości.
- Nie chcesz abym cię całował? - Alfa uniósł brew a Yui pokręcił głową szybko.
- Nie o to chodzi. Zamyśliłem się i to był odruch - zaśmiał się nerwowo. - Przepraszam. Nie słyszałem nawet jak weszliście, ale świetnie że jesteście- zbliżył się i położył dłonie na jego klatce, aby złapać stabilność i moc stanąć na palcach. Kiri jednak się zniżył ciutkę, by ten miał łatwiej. - Lubię jak mnie całujesz, mimo tego, że twoje usta są trochę szorstkie.
- O... - czerwonooki się zaskoczył. - Gdy cię pieściłem to ci to nie przeszkadzało. - parsknął a ten się zarumienił.
- Cóż. Dawno nikt tak dobry w łóżku mi się nie trafił, więc wolałem nie ryzykować straceniem tych pieszczot. - oznajmił a ten się zaśmiał i objął go w pasie.
- Cóż, będziesz musiał przywyknąć, w końcu całe moje ciało się utwardza, więc usta też czasem są szorstkie - parsknął a ten się obruszył.
- Nie ma mowy! Mam bardzo delikatną skórę! - oznajmił I podciągnął koszulkę. - Widzisz te czerwone ślady? To od twoich ust! - oznajmił a ten uniósł brew ponownie i podniósł ręce do góry w gęście kapitulacji.
- Oczywiście, jak boisz się o skórę to mogę cię nie pieścić - oznajmił. - Rączki też mam szorstkie? - parsknął a ten zmarszczył się.
- Pff - mruknął, bo wiedział, że pieszczoty w ich przypadku to mus. Alfa uwielbiał jak Omega się pod nim wiła, a uległy kochał te uczucie i dreszcze. - Wymyślę coś. - oznajmił I pokazał mu język, więc usłyszał śmiech. - Róbmy jedzonko. Jestem głodny, pominełem sniadanie przez mdłości. - powiedział cicho i uciekł wzrokiem, bo ten wbił swój w niego. - To tylko sniadanie... - mruknął ale ten nie wyglądał na przekonanego - I tak bym zwrócił! - oburzył się a ten westchnął.
- Nawet małe, ale musisz jeść. Cokolwiek. Na co masz ochotę? Zjesz coś z tego? - zapytał. Omega popatrzyła na rozmaite mięsa w sosie i skrzywiła się.
- Wymyślę sobie coś innego.
- Nie gadaj głupot. Na co masz ochotę? Zamówie ci. - oznajmił.
- Nieee, nie dowożą tego co bym chciał, daj sobie spokój. Zjem coś z lodówki. - Yui machnął ręką, a ten pokręcił głową.
- Yhym, ubieraj buty. Pojedziemy po to. - stwierdził, a chłopak zaskoczony zgodził się na to. - Daleko?
- Jakieś dziesięć minut samochodem...
- To powiem tamtej dwójce że zostaną na pół godziny sami. A ty się ubierz ciepło bo wieje. - stwierdził a ten pokiwał głową obserwując go dokładnie. Nie sądził, że ten będzie tak dobry dla niego. W końcu... nie musiał. Zrobił jak ten kazał i wziął portfel. Wsiedli w ciszy do auta, a Yui pokierował mężczyznę gdzie ma jechać.
- Wyskoczę szybko i sobie zamówię. Poczekasz chwilę? - zapytała Omega.
- Nie ma mowy. Idę z tobą, chce cię trochę poznać, aby wiedzieć co lubisz i jaki jesteś- oznajmił a ten zarumienił się I pokiwał głową. - I zapłacę
- To moja zachcianka i ja będę płacił - oznajmił poważnie a ten się roześmiał.
- To jest zachcianka naszego dziecka, Yui. Gdyby nie on, albo ona. Jadłbyś To co wszyscy - oznajmił a ten zarumienił się znowu i prychnął. - Dlatego ja płacę. Chodźmy. - oznajmił I wysiadł. Szybko obkrążył auto aby otworzyć mu drzwi.
- Dobrze... - mruknął I podeszli do knajpki i poprosili o dwie porcje ulubionych kluseczek chłopaka, ze specjalnym sosem. - O, poczekasz tu na jedzenie a ja Skoczę do apteki po witaminki dla ciężarnych? - zapytał a ten pokiwał głową. Dał mu z portfela swoją drugą kartę.
- Kup mi od razu magnes w tabletkach- oznajmił a ten uniósł brew.
- Zapłacę ze swoich, skoro płacisz za jedzenie, Kiri. - oznajmił. - Idę. Zaraz będę. - stwierdził I pobiegł na drugą stronę ulicy. Czerwonooki uśmiechnął się pod nosem. Czyli nie leciał na kasę. To dobrze. Może dziecko ich do siebie zbliży.
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
FanfictionKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
