*42*

782 58 12
                                        

Katsuki dość wcześnie wstał. Nie był on jednak pierwszy, bo Kirishima też był na nogach, wypatrzył go na balkonie, bo palił, więc zrobił im kawy i dołączył do niego. Skorzystał z propozycji papierosa i przyjął zapalniczkę. Palił od czasu do czasu, bo nikotyna uspokajała skołatane nerwy.

- Znowu wylądowaliśmy w łóżku- odezwał się czerwonowłosy. - To był swoisty test, czy jest podatny na namowy, cóż, wyszło że lubi seks i go odpręża. Dlatego konieczne będą badania DNA gdy dziecko się urodzi. - mruknął a ten westchnął.  - Nie wiem co mam robić... wiesz, że teraz nie będzie miał łatwo, mieszkał sam, nie ma rodziny, to cud i znajomości, że jeszcze nie wylądował w klinice dla bezpańskich Omeg.

- Uczyń go swoim i przygarnij. - blondyn wziął łyka kawy. - Mówiłeś, że możliwe jest że to twój mate?

- Yhym, ciągnie mnie do niego niesamowicie, nie umiem być zły, a przy nim czuje, że chce go chronić... I uprawiać z nim seks.

-  Ja bym zrobił to co powiedziałem. Jak dziecko nie okaże się twoje, po prostu go wyrzucisz... na razie po prostu uwierz mu i pozwól mu mieć spokojny ten czas, gdy nosi dziecko pod sercem.

- Chyba tak zrobię. Pakał, że nie chciał, że nie wie jak to możliwe, że zawsze się zabezpieczaliśmy. Może tamta tabletka nie zadziałała... - westchnął I wziął łyka kawy. - Wydrukuj mi formularz i wszystkie zgody, a ja może przygotuje śniadanie. Jeżeli to dziecko faktycznie jest moje, to muszę teraz o niego dbać. - oznajmił a ten się zaśmiał cicho i pokiwał głową.

- Jak to było nie zamierzone... to dobrze trafił. - parsknął cicho blondyn. - Tylko go nie zaruchaj na śmierć - zaśmiał się już głośniej.

- Ja? A ty co? Też się pilnuj z Izuku, bo sam wiesz jaki seks preferujesz i jak częsty - zaśmiał się a ten pokiwał głową.

- Też podejrzewam, że łączy nas więź.  Nigdy nie pragnęłem nikogo w życiu tak mocno... Pierwszy seks to rozgrzewka dopiero w naszym wypadku - oznajmił  I zgasił papieroska. - Idę ci to druknąć, wiesz gdzie kuchnia - zabrał swoją kawę I wrócił do środka, usiadł na kanapie z laptopem I zaznaczyl odpowiednie dokumenty i wysłał do druku. Nie wyciągał ich na razie, bo drukarka stała w pokoju gościnnym, bo tam mieli też biuro, a Yui tam spał. Poszedł do przyjaciela, po czym zaczął mu pomagać przy jedzeniu, a gdy było gotowe to poszedł do Izuku.  - Hej, wstajesz? - zapytał go a ten mruknął I wtulił się w niego, bo położył się obok. - Albo obudzę cię inaczej - mruknął mu do ucha a ten się zerwał jak poparzony i przez to przeturlał się na podłogę.

- Y-Yui i Kirishima są obok, t-ty zboku! - pisnął a Katsuki się zaśmiał. Pomógł mu wstać, ale od razu powalił go na łóżko zawisając nad nim.

- Jesteś taki uroczy, zawstydzony, zaspany..  - mruknął I musnął jego wargi przechodząc w dół, na szyję i obojczyki. - Byś musiał być cicho, bo Kiri budzi właśnie twojego przyjaciela.

- N-Nie, żadnego seksu! - pisnął I próbował go odsunąć.

- No dobrze, dobrze, ale daj buziaczka - mruknął a ten zrobił to szybciutko, ale ten zmienił go w dłuższy pocałunek. -  Wstawaj i ubieraj się. Śniadanko na stole. - oznajmił a ten pokiwał głową delikatnie. 

- D-Dupek jesteś... - burknął a ten uniósł brew I zagrodził mu wyjście.

- O nie, za to to cię schrupie - oznajmił I zszedł niżej aby pozbawić go dołu od piżamy, ale nie robił tego nachalnie więc ten zdążył uciec przed tym. Pobiegł do łazienki zamykając się tam, więc blondyn wyszedł z sypialni śmiejąc się cicho. Zobaczył zaspanego Yui w samej koszulce i bokserkach, czerwonowłosy, który wyszedł za nim sugestywnie oblukał Katsukiego, by przestał się gapić a ten podniósł ręce w geście kapitulacji. Jego kąsek siedział w łazience a inne go nie interesowały. - Siadamy do jedzenia? - zapytał a ci się zgodzili. Izu dołączył po chwili dalej w piżamie.

- Uzgodnilicie coś? - zapytał nakładając sobie na talerz kilka rzeczy i zaczynając wcinać. Blondyn to samo, tylko dodał ostrego sosu.

- Zajmę się Yuim. - oznajmił czerwonooki. - Wypisze mu zgody, bo zostanie moją Omegą i wezmę pod swój dach. Po urodzeniu się dziecka zrobimy testy DNA.

- Jeżeli chcesz możemy to zrobić nawet jak dzidzia jeszcze jest w brzuchu. - mruknął blondynek a ten przekrzywił głowę bo pierwsze słyszał o tym. - Tylko musi podrosnąć. Powiedziałem już, nie sypiam z kim popadnie, to twoje dziecko - mruknął grzebiąc w omlecie.

- Nie ma mowy - Izuku się włączył. - Jesteś pielęgniarzem. Doskonale wiesz, że to strasznie bolesna sprawa - oznajmił poważnie. Obie Alfy nie wiedzieli o co chodzi, ale blondyn się dołączył do dyskusji.

- Kiri poczeka. - oznajmił. - Yui jest twoim przyjacielem, więc wątpię żeby kłamał. Ty mu wierzysz to my też. I tyle. - stwierdził.

- Będę traktował go tak jakby to było moje - mruknął czerwonowłosy. - A teraz do jedzenia, aby nabrać siły, bo trzeba iść do pracy. - oznajmił i zaczął wcinać śniadanko

****
Izuku z drugą Omegą siedziały na kanapie. Yui siedział wtulony w niego i patrzył w telewizor. Nie wiedział co ma o tym myśleć, patrzył na pozwolenia, a raczej ich kopie od kirishimy. Ten po pracy miał zajść do urzędu, zrobić z niego "swoją Omegę".

- Chcesz się ze mną przejść? Musze poinformować szefa, że jestem w ciąży...

- Poczekaj z tym. Na razie masz wolne, prawda? - zapytał.

- Tak. Mam urlop.

- Dobrze, to pójdziemy do lekarza się upewnić i przyniesiesz mu zwolnienie. Wtedy dostaniesz pieniążki na zwolnieniu, co pomoże ci z poczuciem, że siedzisz Kirishimie w portfelu - oznajmił, bo oczywistym było, że blondynek nie chciał brać pieniędzy na cokolwiek od mężczyzny.

- Masz racje... dziękuję, że mnie wspierasz - szepnął cichutko a ten przytulił go do siebie. - Ciebie Katsuki dobrze traktuje?

- Nie narzekam. Tei śpi, więc... mógłby mnie zwolnić, zostaliśmy parą, ale stwierdził, że będę wykonywał obowiązki domowe, więc I tak będzie mi robił przelewy za pracę.

- Mądry z niego Alfa - szepnął cicho i mocniej się wtulił. - Mam nadzieję, że się ułoży, że wszystko wróci do normy, że te głupie prawa dla Omeg zostaną cofnięte...

- Yhym.. a może, kto wie, z Kirishimą wyjdzie wam fajna relacja i zostaniecie parą? - parsknął a ten się zarumienił. - Wiem, że go nie znasz, ale jak będziesz bliżej niego... kto wie, może znałeś miłość na całe życie- zaśmiał się a ten parsknął.

- Dziecko może nas zbliżyć, a możemy się znienawidzić- szepnął. - Czas pokaże...

- Dobra, nie smuć się. Chodź, zrobimy przekąski i usiądziemy do serialu. - zaproponował a ten się zgodził z delikatnym uśmiechem.

Hej hej! Zapraszam do komentowania! Co sądzicie o rewelacjach?

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz