*46*

718 55 20
                                        

Katsuki starał się cicho otworzyć drzwi,  bo sądził, że Omegi już śpią. Gdy jednak wszedł do środka, razem z przyjacielem dostrzegł trzech wesolutkich chłopaków grających w karty. Było grubo po drugiej w nocy, więc nie spodziewał się tego.
Kirishima przywitał się głośno, co zwróciło uwagę na nich.

- Ohhh, Kiriii, ale super ze jesteś! - zachichotał Yui chowając rumieńce za talią kart.

- Piłeś? - zapytał zszokowany a ten od razu się obruszył.

- Jestem w ciąży! Zapomniałeś?! W życiu! - oznajmił poważnie i się podniósł powoli. - Obwąchaj mnie. - oznajmił a ten westchnął I złapał go w talii przysuwając do siebie.

- Nie muszę. - stwierdził i przytulił się do niego.

- Za to ty już pachniesz alkoholem  - oznajmił blondynek I odsunął się jednak zasłaniając nos.  - Dzidzia tego nie lubi. - dodał a ten się zaśmiał. - Wez prysznic a potem się poprzytulamy. - obiecał a ten skinął głową.

- Izuku? - Katsuki patrzył na totalnie pijanego chłopaka. Ten pewnie nie zdawał sobie sprawy, że wygląda tak seksownie... Przygryzł wargę i oblukał Alfę w oczach mając tylko psotne ogniki, więc zapewne myślał o czymś zboczonym..

- Tak? - mruknął bardzo cicho, unosząc delikatnie głowę w górę oblizując swoją dolną wargę a potem znowu ją przygryzając.

- Wszystko gra? - zapytał mężczyzna a ten przekrzywił głowę w bok.

- Tak... - powtórzył, ale nie zrezygnował z patrzenia na niego tym chciwym i mówiącym wszystko spojrzeniem.

- Chcesz się położyć? - zapytał podchodząc  I siadając obok niego na kanapie.

- Nie - mruknął I się zbliżył do niego. Czuć było od niego alkohol. - Ale wiesz co... - zapytał a ten pokręcił głową. Zielonooki położył dłoń na jego klatce i przesunął palcem po niej. Na całe szczęście Todoroki akurat wrzucał do worka na śmieci jakieś butelki, Kiri i Yui zniknęli razem w łazience więc nikt nie widział, że blondynowi stwardniał, bo ten ton i jego pogrywanie sobie sprawiały że miał ochotę go zaciągnąć do łóżka.

- Co? - zapytał bo ten zrobił długą pauzę. Najpierw patrzył mu w oczy, a teraz na usta i znowu się oblizał.

- Zjadłbym coś  - powiedział i oparł się na jego udach. - Przygotujesz mi coś pysznego na ciepło? - zapytał a Alfa uniósł brew. - Dam ci buzi... - zaczął go zachęcać, mimo że nie było to potrzebne, bo czerwonooki zrobiłby to i bez obietnicy.

- Oczywiście. Zrobię to na co masz ochotę w takim razie. - oznajmił a ten się ucieszył i odsunął się. Pełen energii i wigoru.

- To ja poproszę ryż zasmażany z warzywami! Dla Shoto I Yui też - oznajmił a ten się zaśmiał poklepał go po głowie I wstał.

- Ogarnijcie stół - oznajmił jedynie. Później wyegzekwuje obiecanego buziaka, może przed snem weźmie go w obroty i ... cholera,  sam się napalał a potem będzie cierpiał.  Jednak... Nie mógł się powstrzymać przed fantazjami o nim. Może powinien mu podarować jakąś seksowną bieliznę... to by była dopiero uczta dla oczu.

***

Katsuki rano wstał bez kaca. Nie pił dużo więc nie zdziwił się wcale. Zrobił sobie kawę I usiadł na balkonie z kubkiem, zastanawiając się co będzie dalej z jego córką, misją i innymi rzeczami. Wspominał też to, co Izuku wyrabiał w nocy, bo ten najedzony i na pewno nie śpiący wspiął się na niego i zaczął się ocierać. Alfa Nie chciał go wykorzystywać, więc dopóki ten sam się nie nabił na jego kutasa to nie ruszył palcem. Dopiero gdy się zmęczył to obrócił ich na misjonarza i zaczął wykonywać szybkie, zdecydowane ruchy, co sprawiło, że Deku nie mógł powstrzymać jęków. Ten był bardziej niż szczęśliwy, bo chyba skakał na nim pierwszy raz w życiu i nie bardzo siedział jak sie za to zabrać.  Zapewne będzie się dziś wstydził, bo w końcu mieli pełną chatę ludzi. Todoroki dalej spał na kanapie a Kiri I Yui w sypialni gościnnej.

- Hej... - obiekt jego rozmyślań właśnie wyszedł do niego na balkon. Przymknął drzwi i mocniej otulił sie szlafrokiem. 

- Hej, jak ci się spało? - zapytał I złapał go za dłoń I delikatnie posadził sobie na kolanie. Ten nie protestował, a wręcz wyciągnął ręce po jego kawę, którą Katsuki sie podzielił. - Masz kaca? Potrzebujesz elektrolitów?

- Nie... tylko lekko boli mnie głowa. - oznajmił I wtulił sie w niego delikatnie a ten zaczął go miziać po udzie.

- Coś cię trapi? - zapytał blondyn I musnął jego dłoń, bo ją złapał a ten westchnął mocniej sie wtulając.

- Przepraszam, chyba cię wykorzystałem... pamiętam, ze... ujeżdżałem cię ale ty trzymałeś ręce przy sobie...

- No co ty, z tobą bym to robił zawsze i w każdej pozycji. Nie chciałem, abyś z przebłysków nocy wywnioskował, ze to ja sie do ciebie dobrałem.

- Nie,nie. Wszystko pamiętam... - mruknął I wtulił sie mocniej. - Czyli jest okej?

- Jak najbardziej Izuku. Zrobię Ci śniadanie i dam przeciwbólowe, co ty na to?

- Poproszę - uśmiechnął sie delikatnie I podniósł sie z jego kolan oddając kubek. - I poproszę dla mnie kawę też... a ja pójdę sie wykąpać- oznajmił I musnął jego policzek a ten jedynie skinął głową.

***
Następnego dnia, gdy mieszkanie po imprezie było już ogarnięte, Izuku zabrał sie za robienie obiadu. Z tego co kojarzył, Katsuki miał być tego dnia  później, ze względu na zebranie u Aloisa. Mieli w końcu dogadać termin wyjazdu na wyspę. Zielonooki wiedział, ze to co będzie się tam działo, zostanie mu w pamięci już na zawsze. Wyłączył gaz pod mięskiem akurat w momencie kiedy drzwi sie otworzyły.

- Hej, Kacchan. - oznajmił, a ten przywitał sie skinieniem.  Musnął jego wargi i zrzucił bluzę z siebie.  - Jak w pracy?

- W pracy w porządku. A ty jak spędziłeś dzień?

- Zebrałem materiały które miałem i zawiozłem do domu dziecka i świetlicy. Inne dzieci na nich skorzystają. Uprzątnęłem mieszkanie I kończę obiad.

- Napracowałeś sie, pięknie pachnie. - musnął go w czoło i wziął miseczki z półki. - Pomogę ci to poustawiać i siadajmy do jedzenia.

- Coś cię trapi. - złapał go za dłoń I wtulił sie w niego. Ten od razu mocniej go ścisnął i schował głowę w jego włosy.- Teraz to pewne - dodał a ten musnął jego włosy. - Opowiesz mi podczas jedzenia? -  zapytał a ten skinął głową I się odsunął.

- Dajesz mi wsparcie, nawet gdy o nie nie proszę. Dziękuję Izuku. - oznajmił a ten zadrżał od jego tonu.

- Ja... Kocham cię Kacchan... I będę to robił..  - szepnął. Mężczyźnie serduszko na chwilę stanęło przez to wyznanie, a potem zaczęło galop, był w tym momencie tak cholernie szczęśliwy...

- Pierdole obiad. Odgrzejemy - oznajmił I złapał go w pasie i podniósł.

- Hej! Co ty! - pisnął I już znaleźli sie w sypialni a on zostal rzucony na łóżko. - Kacchan! Jesteś szalony! - oznajmił poważnie a ten zaśmiał sie cicho.

- Podoba Ci sie to - oznajmił zaczynając zrzucać swoje ubranie a potem, gdy stał tam jak młody nagi bóg, złapał za spodnie Omegi.

- h-Hej! Nie goliłem sie ani ...

- Nie obchodzi mnie to - oznajmił I zawisł nad nim. - Co będzie to będzie, niczego sie wstydzić nie musisz. - oznajmił I musnął jego wargi sięgając po gumkę do szuflady.

- Totalnie szalony! - krzyknął Deku, gdy ten zaczął iść buziakami w dół rozbierając go. Kochali się na misjonarza, a zielonooki nie mógł powstrzymać jęków, które wychodziły z jego warg. Mężczyzna zresztą sam zabierał jego ręce, aby nie mógł zakryć swoich ust. Kochał go słyszeć w końcu należał do niego! Tylko i wyłącznie do niego!  - Boze, Kac-Kacchan! Dochodzę- wyjęczał chłopak na finiszu wyrzucając kłatkę do góry.  Zacisnął palce i wbił paznokcie w jego barki, wydając z siebie długi głośny jęk. Gdy zobaczył, ze ten sięga po następną gumkę, krzyknął. - Nie ma mowy!

- Deku... proszę - mruknął ale ten był twardy i nie ugięty. - Po obiedzie?

- Pomyślę - oznajmił I westchnął. Cały drżał od tego wysiłku, więc to Alfa musiał mu pomóc z dostaniem sie do łazienki. Po pięciominutowym prysznicu ruszył do stołu i usiadł, aby zjeść próbując nie patrzeć na Alfę, bo ten znowu mógłby sie na niego rzucić, a był na prawdę głodny!

Hej kochani! Zapraszam do komentowania powieści!

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz