Ten poranek był na prawdę przyjemny. Wygłupiali się podczas robienia jedzenia i finalnie mała dostała jajka sądzone w kształcie serduszka, Deku dostał rybkę jako wzorek a Katsuki jadł papkę, bo małej nie wyszło przewracanie, ale i tak było pysznie. Nawet nie narzekała na warzywa, bo tata jej uświadomił, że pewnie później cały dzień będzie jadła same dobre rzeczy. W między czasie wypytać ją o jej zdolności a ta zajarana opowiadała co widzi i jakie szczęście czuje, gdy może komuś powiedzieć, że będzie miał dzidzie. Wsiedli do auta gotowi na przygodę, a w trakcie słuchali ulubionych hitów dziewczynki, ale gdy trzeci raz leciała piosenka o żabach ojciec zarządził trochę muzy jego i Izuku, ale i tak wybierali takie kawałki, aby śpiewać mógł każdy.
Po dwóch godzinach w aucie mała miała pełno energii do zabawy, więc nie mogła się doczekać wejścia. Było tyle atrakcji, że nie mogła się zdecydować, a dnia by nie starczyło aby wszystko obskoczyć, więc ciągała opiekunów co chwila na coś innego, tak aby były jak najmniejsze kolejki.
Po całym dniu spędzonym na graniu, padła im pod koniec, więc Katsuki wziął ją na ręce i zasnęła trzymając się jego karku. Izuku, dla którego blondyn wygrał czapkę z All Mightem i kilka innych głupotek, trzymał także nagrody małej i niedopite picie i popcorn. Dobrze, że zabrał ze sobą jakąś torbę, bo by nie mógł iść swobodnie tyle tego było.
- Jak się bawiłeś? - Katsuki złapał zielonookiego za dłoń I pocałował ją, bo trzymanie małej jedną ręką mu wystarczało.
- Bardzo dobrze, cieszę się, że poszliśmy. - oznajmił uśmiechnięty a ten przyciągnął go bliżej i musnął jego usta. Uwielbiał go zarumienionego, a teraz właśnie tak było.
- Myślę że jak wrócimy do domu i położymy ją spać to nie wypuszczę cię, dopóki nie zrobisz mi obiecanego masażu.
- Powiedziałem, że zrobię jak zasłużysz i wygrasz mi ten breloczek, aleee ci się nie udało, także ta twoja nagroda nie dojdzie do skutku - pokazał mu język a ten udawał oburzenie.
- W takim razie coś innego dojdzie do skutku. Wygrałem Ci czapkę, więc i tak mi się musisz odwdzięczyć - oznajmił. - I już doskonale wiem jak. - uśmiechnął się pod nosem a zielonooki uniósł brew.
- Co byś chciał? - zapytał zaciekawiony. A ten pokazał za pomocą języka w swoich ustach, robienie loda.
- Heee, no chyba nie! - zarumienił się mocno i odwrócił głowę. Alfa przyciągnął go jeszcze bliżej i teraz szli ramię w ramię.
- Oj taaak, na to zasłużyłem - parsknął, dobrze że córka już spała, to mógł go trochę poirytować i pozawstydzac. Kochał to. - Podczas twojej rui ci nie poszło, ale teraz mamy dużo czasu i nikt się nie będzie spieszył - oznajmił szczerząc się bo ten w szoku jego bezczelnością odwrócił się twarzą do niego. Skorzystał z okazji i musnął jego wargi znowu. Nie jego wina, że chciał go bzykać ile wlezie i na ile im szczeble w łóżku pozwolą.
- Pff, zawsze mogę spać w pokoju obok ale nie będę tego robił - mruknął. Za mocno by się wstydził to zrobić. Ledwo go polizał w ruję i był zbyt podniecony by kontynuować. W sumie raz próbował obciągać... wtedy gdy Katsu cierpiał z podniecenia w willi Aloisa. Cóż, polizał go i wziął do ust, ale tak na prawdę nie zrobił nic więcej, bo ten doszedł, ale i tak się wstydził. Gdy ten będzie trzeźwy, będzie się patrzył i nie będzie podniecony przez narkotyk... Nie ma szans aby wziął go do ust!! To krępujące! Dobrze, że on nawet o tym nie pamiętał. Albo zwyczajnie o tym nie wspomniał, bo to było przed tym prawie gwałtem...
- Tatoo... - usłyszeli mruknięcie małej, która się przebudziła. - Pić... - mruknęła więc Izu wyjął z reklamówki butelkę i przystanęli. Posadzili ją na ławce i dali wody.
- Uwaga! - Izuku instyktowinie szybko się odwrócił i rzucił się po zobaczeniu rozpędzonego dziecka na hulajnodze, który stracił panowanie, aby ochronić Tei bo akurat w nią pędził. Zielonooki jęknął, bo dostał w żebro, a chłopiec jedynie upadł pod nogi dziewczynki. Podniósł się opierając na niej i od razu przeprosił. Minęła chwila dosłownie gdy jego mama pojawiła się obok. - Tak bardzo przepraszam. Najmocniej, nie chcieliśmy. - oznajmiła i zabrala syna na bok. - Czy on jej dotknął? Niechcący?
- Jak się podnosił- Katsuki zmarszczył brwi, bo pytanie było dziwne. Kobieta nerowo zaczęła szukać czegoś w torebce.
- Przepraszam. Boże przepraszam. Na prawdę, przepraszam - podała im ulotkę i zabrała dzieciaka i hulajnogę uciekając jak najszybciej.
- Co to było? - zapytała cicho zdezorientowana dziewczynka... Blondyn zaczął czytać ulotkę i szerzej otwierał oczy z przerażenia i zdumienia.
- Jedziemy do szpitala. - mruknął a zielonooki spojrzał na niego będąc w szoku.
- Nie zderzyli się nawet... - Nie wiedział o co mu chodziło.
- Wytłumacze wam w aucie - oznajmił jedynie i wziął dziewczynkę na ręce a ta zaniepokojona wtulila się w niego z smutną miną, bo wydawał się zdenerwowany, a to znaczyło, że coś jest poważnie nie tak.
***
Na izbie przyjęć blondyn pokazał ulotkę lekarzowi, mówiąc dokładnie to co przed chwilą dla zebranych w samochodzie. W broszurce było napisane, że jeżeli chłopiec dotknął innego dziecka, jego Quirk sprawia, że dotknięta dziewczynka zaczenie teraz rosnąć jak szalona. Jego moc nie zawsze działała, więc konieczne było zabranie jej do szpitala, bo nagły wzrost może doprowadzić do dolegliwości bólowych, wymiotów, odwodnienia...
Katsuki miał nadzieje, że tym razem nie zadziałała i że mała nie będzie miała problemów.
Przyjęli ją na obserwację, więc siedzieli obok niej na sali, a ta oglądała bajkę.
- Skoczę do bufetu po kawę. Kaccan, chodź ze mną proszę. Zostaniesz na chwilę sama, ale wracamy za pięć minut, dobrze? - zapytał małą a ta skinęła głową. Wyszli razem i przeszli do automatów. Zielonooki milczał, a gdy kubek był pełen płynu postawił go na stoliku. Podszedł do Alfy i przytulił się do niego, ten westchnął starając się rozluźnić. - Czemu musi nas to wszystko spotkać? Nie chce aby ona cierpiała przez Quirk kogoś innego...
- Mam nadzieję, że nie będzie. A jeżeli tak to zrobię wszystko aby im uprzykrzyć życie. - mruknął mocniej go przytulając. Rozbrzmiał dzwonek telefonu, więc meżczyzna westchnął ale sięgnął aby odebrać. - Jeszcze lepiej. Szef - mruknął cicho. Ten odsunął się.
- Idę do Tei, a ty się nie spiesz. - szepnął puszczać go. Zabrał kawę I poszedł do małej. Gdy Katsuki wrócił to nie do końca wiedział co się działo. Było wokół pełno pielęgniarzy i lekarz, który się krzątał wokół łóżka. - Gdy przyszedłem jeszcze czuła się dobrze, ale potem zaczęła krzyczeć że ją boli i zaraz potem zwymiotowała. - Izuku złapał Alfę i wtulił się w niego przestraszony. Ten go objął I patrzył na to co się dzieje, mimo że chciał tam przy niej być.
- Wyjdźcie, będziemy ją przebierać w piżamę szpitalną i będziemy podawać leki - jedna z pielęgniarek ich wyprosiła. - Wypiszcie dokumenty, zgody na pobyt inne. Dostaniecie je w recepcji. Przyjmiemy ją na oddział. - mówiła szybko i od razu popychała do wyjścia. Blondyn był wściekły, więc potrzebował się uspokoić.
- Wyjdźmy przed szpital na chwilę- poprosił, a Omega się zgodziła. Sam był przygnębiony i cichy ... w końcu chodziło o kogoś kogo kochał i chciał ją chronić najlepiej umiał.
Hej!! Zapraszam do komentowania i gwiazdkowania. Wtedy czuje się doceniona bardzo bardzo ;))
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
Fiksi PenggemarKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
