Izuku ogarnął mieszkanie, zrobił listę zakupów i ruszył powoli spacerkiem do przyjaciela. Ten nie odbierał, więc stwierdził, że go odwiedzi i wyciągnie go na zakupy na ich imprezę. Kod do klatki znał na pamięć, a klucz do mieszkania miał swój, zapasowy w razie co.
- Yui! To ja! - oznajmił głośno, w mieszkaniu było cicho, więc ruszył do sypialni I wszedł tam. Blondynek spał z opaską na oczach, więc zielonooki się zaśmiał. - Yui! - powiedział radośnie siadając na łóżku, a Omega przebudzona podniosła opaskę do góry.
-Hej Izuuu. Co tu robisz? - zapytał zaspany.
- Nie odbierałeś to przyszedłem sprawdzić czy żyjesz, po wczorajszych rewelacjach... Jak tam z Kirishimą? - zapytał a ten się podniósł do siadu.
- Trochę sie kłóciliśmy, potem zerżnął mnie boleśnie, ale jak zrozumiał co zrobił to zajął się mną ze skruchą- oznajmił. - Dlatego odsypiam, położyliśmy się późno- ziewnął.
- Ohh, to zrobię kawkę. - oznajmił I uśmiechnął się niepewnie. - Musiał sie na prawde wkurzyć co? - przygryzł wargę a ten pokiwał głową. - Ale wszystko gra? Potrzebujesz przeciwbólowych?
- Nie... już wzięłem, co mogłem, nie zapominajmy, w ciąży mało co mogę- oznajmił a ten pokiwał głową. - Zrób kawkę, a ja się ogarnę - oznajmił a ten pokiwał głową i ruszył do kuchni. Myslał o słowach przyjaciela przygryzając wargę.
- Jestem. Cieszę sie, ze mnie odwiedziłeś - zaświergotał i przytulił zielonookiego, a temu przypomniało sie dlaczego przyszedł.
- Mam dobre wieści. Lekarzom udało sie zatrzymać proces rośnięcia Yui - oznajmił a blondynek podskoczył.
- Wspaniałe! Trzymałem kciuki - przytulił go znowu a ten się zaśmiał.
- Zrobimy sobie domówkę, musicie być. Dziś wieczorem. Najpierw po pracy Katsuki leci do szpitala, ja z nim ale potem spotykamy sie u nas. Pójdziesz ze mną na zakupy co?
- Pewnie! Pomogę z przygotowaniami- oznajmił szczęśliwy i zaczęli rozmawiać o tym co przygotować na przekąski. Gdy Wypili kawę I Yui zjadł małe sniadanie to ruszyli do sklepu spożywczego, aby kupić co trzeba. Obładowani wrócili do mieszkania zielonookiego i położyli wszystko na blatach, aby móc ogarnąć to co mieli w planach. Izuku nie czuł różnicy w zachowaniu Yui, jakby to co się działo dzień wcześniej totalnie nie miało miejsca.
- Katsuki zrobi wazektomię - oznajmił gdy przygotowywali sushi. Yui wstawił do pieczenia łososia, bo nie mógł surowej ryby, a też chciał pojeść.
- Ooo, mądree - oznajmił. - Nie będziecie się martwić o dzidzie i możecie szaleć - zachichotał.
- Pamiętasz mojego byłego chłopaka? - zapytał cicho, a ten skinął głową. - Gdy rozmawialiśmy o zabezpieczeniu się, pamiętasz opowiadałem Ci o tym, ze to było chwilę przed jego zdradą, to powiedział, ze wazektomia dla Alfy to ujma dla honorze. Że żaden prawdziwy Alfa nigdy tego nie zrobi. - oznajmił a Yui uniósł brew.
- No, Katsuki nie wygladał mi na pizdę - parsknął a Izuku też się zaśmiał. - Po za tym skarbie, myślę, że Katsuki po wazektomi będzie jeszcze bardziej męski. Bedziecie mogli uprawiać seks bez przeszkód, myślę, że będziecie jeszcze bardziej szaleni w łóżku niż ja i Kirishima, a my na prawdę nie próżnujemyy - oznajmił a ten się zarumienił.
- Byłem zaskoczony, bo to od niego wyszło... zapisał się na zabieg i mnie poinformował, powiedział, że nie będziemy sie bali na wyspie, że zostaniemy zdemaskowani przez to, że będzie używał gum. N-No i się trochę boję o mój tyłek, nie mam siły cały czas uprawiać seksu! - szepnął a ten się zaśmiał.
- Camasutra nie będzie wam obca - parsknął cichutko śmiechem. - Czy ty masz jakąś seksowną bieliznę? Seksowne stroje?
- A-Ale po co mi to? - zapytał zdziwiony, a ten sie zaśmiał.
- Cóż, na pewno Alfa poczuje, ze dobrze zrobił, gdy mu podziękujesz. Widzę, że odetchnęłeś- oznajmił pokazując na niego paluszkiem. - Po za tym nie możecie mieć nudnego życia seksualnego skoro nie musicie się ograniczać. Po za tym, gdy Tei wróci też nie będziecie mieli tyle okazji. Jak chcesz czegoś spróbować to zrób to gdy macie wolne mieszkanie - oznajmił podjadając kawałek ogórka.
- M-Myślałem o tym, b-by spróbować zrobić mu loda... Nie jednokrotnie mówił, że by chciał i... na wyspie to może być przydatne.
- Z pewnością, nie możecie opuścić spotkania, a na pewno będzie twardy I gotowy po tym co będę robił z tobą na stole... - uśmiechnął się niewinnie.
-A-Ale co będziesz robił? - zapytał cicho a ten zachichotał.
- Będziesz macany! - uśmiechnął się szeroko. - Musimy ci kupić jakiś strój, byś nie leżał całkiem nagi - mruknął sięgając po telefon.
- Czemu ty mowisz o tym tak... swobodnie? Dla mnie to przerażające. - szepnął.
- Nie pozwolę was skrzywdzić, Izu. Pomyśl o tym jak o graniu w filmie. Bądź aktorem.- oznajmił a ten niezbyt przekonany kiwnął głową. - Co do loda. Napij sie dziś wina, wyluzuj i może po tym przystąp do akcji - oznajmił szukając czegoś w komórce.
- Jak będziecie spać obok? - zapytał zaskoczony a ten wzruszył ramionami.
- Nikt nie słyszał jak się bzykałem z Kirim w sypialni gościnnej to i jego sapania słychać nie będzie. Albo jęków. - oznajmił spokojnie, a ten przygryzł wargę I pokiwał głową.
****
Izuku siedział w sali szpitalnej patrząc na Tei, która leżała na łóżku. Już nie była dzieckiem, wyglądała na piętnaście, szesnascie lat, czyli dla wilków była już praktycznie dorosła. Kwestia formalności by tak było. Mieli się dowiedzieć w jakim stanie będzie jej mózg dopiero jak się obudzi, ciało rosnąć przestało, ale hormony jeszcze buzowały, w głowie będzie bajzel i pewnie będzie miała wahania nastroju. Do środka wszedł Katsuki, więc Deku się podniósł I podszedł do niego. Ten złapał go za dłoń patrząc na ukochane dziecko.
- Lekarz powiedział, że muszą ją dla pewności, przetrzymać w śpiączce jeszcze z miesiąc. - oznajmił a ten skinął głową. - Aby mieli pewność, że jej głowa, w której też zaszły zmiany to na pewno udźwignęła.
- Przynajmniej wiemy kiedy już będzie z nami - oznajmił spokojnie i przytulił się do Alfy. - Będziemy ją odwiedzać, potem zabierzemy do domu i jakoś sobie poradzimy. Dostanie tyle wsparcia ile będzie potrzebowała i chciała - oznajmił. - Myślałem aby zrobić kurs aby móc pracować z bardziej skomplikowanymi dziećmi. Będę przynajmniej wiedział na co zwracać uwagę w jej zachowaniu...
- Jesteś wspaniały - oznajmił muskając jego czoło a ten sie uśmiechnął. - Opłacę ten kurs. - oznajmił I zasłonił mu usta, bo chciał protestować. - Od kiedy jesteśmy razem, moje pieniądze są też twoje i możesz z nich korzystać. - stwierdził a ten pokręcił głową. - Ale twoja wypłata zostaje nie zabiorę ci jej, moja gosposio - oznajmił a ten się oburzył.
- G-Głupek - parsknął cicho. Posiedzieli przy dziewczynce, ogarniając rzeczy wokół niej. Izuku sprawdził czy kwiaty mają świeżą wodę I podlał doniczkowe, obmyli jej twarz i nałożyli kremy wmasowując. Może się to wydawało dziwne i nie potrzebne, ale Izu nie chciał by się obudziła w słabym stanie fizycznym. Jej twarzyczka była sucha, więc zadbał o nawilżający krem, wmasowywali też jej w skórę kremy, które powinny pomóc na rozstępy, bo tak szybkie tępo wzrostu zostawiło na jej ciele wiele szram, które były różowe, bo świeże. Może I to nie pomoże, ale zielonooki chciał by dziewczyna wiedziała, że starali się pomóc jakkolwiek mogli. Dopiero gdy skończyli sesje pielęgnacyjną to mogli wrócić do mieszkania.
- O której będzie Yui z Kirishimą? - zapytał blondyn gdy wsiadali do auta.
- Oooh, zapomniałem Ci powiedzieć. Yui jest u nas w mieszkaniu, skonczył przekąski i sushi. Miał napisać Kirishimie aby wpadł do nas jak się ogarnie. Przepraszam, mam nadzieje, że nie jesteś zły, że został w domu sam.
- Co najwyżej znajdzie nasz zapas gumek - parsknął cicho blondyn I położył dłoń na jego udzie. - Ufasz mu, to ja też - oznajmił spokojnie a ten uśmiechnął się i pokiwał głową.
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
FanfictionKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
