*51*

581 42 20
                                        

Gdy zebranie się skończyło, to Izuku podszedł do Yui zmartwiony. Ten się do niego uśmiechnął i przytulił do siebie. Deku był zszokowany tym co usłyszał, ale nie chciał stracić przyjaciela. Poznali się kilka lat temu, rozumieli się jak nikt, nie chciał stracić kogoś, kto go tak mocno wspierał i kogo kochał. Gdy ten go uścisnął, coś nie zrozumiałego kazało mu się rozpłakać. Szlochał mocno przytulając się do najlepszego przyjaciela.

- Niuniuś, co tyyy? - zapytał chłopak I starł mu łzy, gdy ten sie delikatnie odsunął. - Między nami nic się nie zmieni, doskonale oddzielimy pracę od życia prywatnego. To co stanie się na wyspie, zostanie na wyspie i te wydarzenia nie wpłynął na naszą przyjaźń. Obiecuje. - oznajmił spokojnie a ten pokiwał głową zapłakany.

- T-Ty... który ty jesteś prawdziwy? - zapytał cicho, a ten przekrzywił głowę. -K-Kocham cię jako głupkowatego, uśmiechniętego blondyna, który czasami nie wie co gada... ta druga strona jest... Jak nie ty... - szepnął cicho. - Straszna.

- Ojjj, pamiętasz skarbeńku jak nie raz w klubie spławiałem debili? Wtedy też byłem sobą a mój ton głosu był dużo ostrzejszy. Jestem na codzień sobą, nikogo nie udaje, zwyczajnie, gdy przychodzi czas na pracę, robię się poważny. - oznajmił.

- Przecież jesteś pielęgniarzem! - szepnął. - Jakim szpiegiem? Jakim agentem?! - zaczął mamrotać,  patrząc na niego, bo nic nie rozumiał. - Snajper? - pisnął, bo przecież też o tym szef wspomniał

- Gdy skończyłem z byciem tajniakiem odkryłem nowe powołanie skarbie. Uwielbiam swoją pracę. - oznajmił spokojnie a ten przygryzł wargę. - Robię to, by nikt cię nie skrzywdził. - oznajmił cicho i przytulił go znowu. - Szczególnie, że także próba gwałtu... to nie było na domówce,  prawda?

- S-Skąd ty... - szerzej otworzył oczy. 

- Źle pachniała mi ta sprawa i postanowiłem sprawdzić, czy aby na pewno to nie Katsukiego wina. - oznajmił spokojnie. - No i dowiedziałem się w co jesteś wplątany dzięki znajomościom u czynnych tajnych agentów. - oznajmił a ten pokręcił głową. - I postanowiłem się przyłączyć, abyś więcej nie ucierpiał. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Nie pozwolę cię więcej skrzywdzić. - oznajmił a ten znowu się rozpłakał i w niego wtulił.
Blondwłosy Alfa do nich podszedł i objął ukochanego.

- Chodź Izu. Jedziemy do domu - oznajmił cicho. - to był długi dzień. Położymy sie spać - szepnął a ten odsunął się od przyjaciela.

- M-Między nami okej? - wydukał jeszcze do przyjaciela a ten pokiwał głową.

- Oczywiście Izu. Umówimy się na kawkę I omawianie wyprawki - oznajmił a ten niepewnie się uśmiechnął I pokiwał głową, po czym wyszedł razem z czerwonookim do domu, starając się uspokoić. Yui odwrócił się przodem do swojego Alfy. Westchnął ciężko, bo nie wiedział co ten zrobił, czy się rozstaną czy będzie wrzeszczał, czy może spróbuje go uderzyć. Długo milczeli patrząc na siebie. W końcu Kirishima przetarł twarz dłońmi.

- Jedziemy do domu - oznajmił, a blondynek się zgodził bez słowa. Został przepuszczony w drzwiach i zostały mu otwarte drzwi do auta, aby wsiadł. Nie odezwali się do siebie całą drogę, a gdy weszli do mieszkania, to chłopak poszedł się przebrać z obcisłego wdzianka w bluzę, którą ukradł Alfie i wygodne legginsy po czym usiadł na kanapie.

- Musimy o tym porozmawiać. - oznajmił, bo mężczyzna wgapiał się w wyłączony telewizor i marszczył brwi. Najwyraźniej dalej przetwarzał.

- Zamierzałeś mi kiedyś powiedzieć o twojej przeszłości? - zapytał czerwonooki dalej patrząc przed siebie.

- Nie. - odpowiedział zgodnie z prawdą. - Nie widziałem potrzeby aby ci mówić. To miała być przeszłość i miała nigdy nie wypłynąć. To będzie ostatnia misja jako szpiega, dokończę te sprawę, a jak Alois będzie za kratami każe zniszczyć wszystkie informacje na temat mojego tajnego życia i nigdy nie wrócę do tego.

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz