*58*

388 30 9
                                        

Blondyn obserwował ukochanego jak ten klęka obok łóżka i ustawia się wygodnie między nogami. Widział, że się stresuje i nie jest pewny tego co robi. Pomógł mu w ściąganiu swoich dresów, a nawet wziął penisa do ręki, aby go postawić. Był pół twardy, bo Katsukiego na prawde podniecała postawa zielonookiego.

- P-Powinienem go złapać i polizać? - zapytał cicho Omega a ten pokiwał głową. Izuku wziął oddech i starał sobie przypomnieć co tam czytał i widział na ten temat. Gdy włożył go sobie do ust, zaczął się zasysać i mu obciągać. Wyszło to tak naturalnie jakby był do tego stworzony. Blondyn wsunął dłoń w jego włosy I przytrzymał troszeczkę jego głowę by nie robił tego tak szybko i nakierował go by brał troszkę głębiej, ale bez krztuszenia się. Izuku nie wiedział czy dobrze robi, ale jak Alfa zaczął przymykać oczy i oddychać się do tyłu by oprzeć na ręce, zrozumiał, że jest na dobrej drodze. Gdy Katsuki przycisnął go mocniej, trochę spanikował I odsunął się gwałtownie, a przez to, sperma która miała trafić do jego ust, strzeliła mu prosto na twarz.

- Katsuki! - pisnął I zacisnął oczy, bo był pewien, że część trafiła mu do oka.

- Mogłeś nie panikować i dać mi dojść w ustach - zaśmiał się meżczyzna i wziął chusteczkę aby go wytrzeć. Ten klęczał dalej, czekając na pomoc.
- Poszło ci na prawdę dobrze jak na osobę która nigdy tego nie robiła - oznajmił I gdy wyczyścił mu twarz, to ten zaczął mrugać. Nie czuł pieczenia, więc spojrzał na niego będąc cały czerwony.

- Dużo czytałem ... - szepnął cicho a ten pokiwał głową I musnął jego usta.

- Dziękuje. - oznajmił I pomógł mu wstać. - Chcesz się położyć czy...

- Myślę, że możemy sobie coś włączyć i poleżeć - przygryzł wargę a ten pokiwał głową. - Skoczę umyć twarz - stwierdził, a Alfa zaśmiał sie i zamiast pozwolić mu na to, to położył go na łóżku. Izuku pisnął gdy ten ustami zaczął wędrować po jego szyi idąc w dół, rozwiązując szlafrok.

- Myślę, że muszę się odwdzięczyć, Deku - oznajmił patrząc na niego lekko lubieżnym wzrokiem, bo ta piżama na prawdę bosko na nim wyglądała. - Wyglądasz tak dobrze, ze nie moge odpuścić.

- K-Kacchan...

- Próbujesz uciec bo wstydzisz się tego co zrobiłeś? - zapytał a ten zasłonił oczy cały czerwony na co Alfa zaśmiał się. - Nie masz czego się wstydzić kochanie - szepnął cicho i wargami przeciągnął po jego brzuchu odsuwając piżamę. - Mamy jeszcze wiele rzeczy do zrobienia,  spróbowania...

- K-Kacchan... - jęknął chłopak cichutko po raz kolejny zawstydzony i przygryzł wargę. Bardzo chciał, by Alfa zrobił z nim te wszystkie sprośne rzeczy, o których wspomniał, ale za bardzo się wstydził. Nagle poczuł, że zaczyna robić mu się nie dobrze, więc położył dłoń na ramieniu mężczyzny i odepchnął go. Ten nie zdążył zapytać o co chodzi, bo zielonooki zerwał się i pobiegł do łazienki.  Blondyn poprawił dresy i poszedł za nim, bo ten akurat wymiotował.

- Na prawdę to jedzenie musiało ci zaszkodzić. - zaczął gładzić go po plecach delikatnie, a gdy ten miał przerwę od wymiotów, podał mu mokry ręczniczek aby wytarł twarz.

-Przepraszam... zepsułem nam wieczór... - mruknął a ten pokręcił głową.

- Nie musisz przepraszać, to nie twoja wina - oznajmił spokojnie a ten oparł się o niego, ciesząc się ze wsparcia.

***
Następnego dnia,  Omega czuła się lepiej, ale to pewnie dlatego,  że nie miała czym wymiotować. Zielonooki bał się pierwszego posiłku, bo miał lekkie obawy, że choroba wróci. Leżał w łóżku pół dnia, pisząc z Yui,bo ten się zmartwił stanem przyjaciela.  Nie chciał słyszeć,  że ten chciał pobyć sam. Przyjechał z zakupami, aby zrobić coś pożywnego i pysznego. Katsuki, który otworzył mu drzwi, uniósł brew.

-Umiem się zająć swoją Omegą podczas choroby. - przewrócił oczami a ten uniósł brew.

- A ugotujesz mu coś pysznego, by szybko wrócił do zdrowia? Nie sądzę. Alfy nie potrafią w takie rzeczy - oznajmił I przewrócił oczami.

-Zrobiłem bulion,  właśnie je i nie narzeka. - oznajmił zakładając ręce na piersiach a ten prychnął. 

-Niech ci będzie, ale i tak już jestem, więc sprawdzę co u niego - dał mu zakupy i wszedł do mieszkania jak do siebie. 

-Cenie sobie prywatność! - oznajmił blondyn I wyrolował oczami na ciężarnego.  Pochował zakupy, gdy przyjaciele rozmawiali w salonie. Usłyszał śmiech ukochanego, więc uśmiechnął się pod nosem. - Nie proszony gość chce coś do picia? - zapytał, opierając sie ścianę, patrząc na nich, gdy tylko skończył i mógł przenieść sie do pokoju obok.

- Tak, poproszę herbatę. Jest zimno dzisiaj - oznajmił I wpakował się Izuku pod koc, bo ten go podniósł. Katsuki, gdy  podał na stół dzbanek i kubeczki to usiadł obok ukochanego I go przytulił do siebie.

- Powinienem podziękować za bieliznę  - oznajmił blondyn biorąc do rąk pilot. Zielonooki spalił raka, a Yui podłapał.

- Prawda, że Izu wygląda w tych piżamach bosko? Wiedziałem, że będą mu pasować! - uaktywnił się.

- Na razie widziałem na nim jedną, ale jak się poczuje lepiej to na pewno będzie paradował też w innych. I zabawki też wypróbujemy. 

- Koniecznie.  Ta z wypustkami robi robotę podczas pieszczot, Izu będzie wariował - stwierdził a Omega pomiędzy nimi chowała twarz w dłoniach.

- P-Przestańcie! - pisnął I wtulił się w ukochanego. - To nie jest temat na dziś! Ani nigdy! - piszczał zawstydzony.

- Dobrze dobrze - oznajmił Alfa I pogłaskał go po plecach. - Ale korzystając z tego, że Yui już się tu wpakował. Chce wiedzieć co zamierza z tobą robić na wyspie.

- Tłumaczyłem już. Wyrazić się jeszcze jaśniej? - westchnął. - Zostanie położony na stole. Będzie dotykany, całowany, lizany, a na koniec wsadzę w niego swojego kutasa.

- A ten kutas to po co? - Alfa od razu sie obruszył.

- Tak abyś patrzył i się wkurwiał.  - przewrócił oczami.

- Yu... - Izu przygryzł wargę niepewnie na niego zerkając.

- Nie wsadzę no! - westchnął. - Chce uniknąć tego, że będziesz widział. Masz być przestraszony i nieświadomy co cię czeka. Kiepski z ciebie aktor - oznajmił do przyjaciela a ten spuścił wzrok. - Dostaniesz też ten nowy wynalazek, narkotyk od Aloisa. Będziesz czuł gorąc jak w rui, będziesz czuł się dobrze z tym, że ktoś cię dotyka. Zresztą. Najważniejsze, że będziesz moją zabawką to nikt cię nie tknie. Zapewni ci to ochronę, a po to tam się pakuje.  Więcej wiedzieć nie musicie na razie. Dowiem się czegoś więcej to się dowiecie.  - oznajmił. - A teraz koniec tego tematu, bo zaczyna mnie irytować. - westchnął I napił się herbaty.

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz