Katsuki głaskał córkę, leżąc obok niej na łóżku szpitalnym. Zdecydował się ją przenieść do prywatnej kliniki, właśnie ze względu na to, że tutaj nie bardzo mógł być tak blisko, bo zaraz go wyganiali. Czekali tylko na zielone światło, że może ją zabrać. W tym momencie była na silnych lekach przeciwbólowych, ale i tak kręciła się w bólu przez sen.
- Jestem - do środka wszedł Izu. Odebrał od kuriera jedzenie, bo nie opuścili szpitala od kilku godzin... - Był lekarz? - zapytał cichutko a ten pokręcił głową. - Chodź, zjemy. - poprosił ale ten znowu pokręcił głową. Omega odstawiła na bok torbę i podeszła do niego, zaczęła głaskać po ramieniu, będąc smutnym przez to co się stało.
- Nie wybaczę sobie, jeżeli straci dzieciństwo przez to, że jakiś dzieciak jej dotknął. Przecież... to moja mała szatanica. Pięciolatka, która trochę za mocno była wygadana... I teraz ma dorosnąć? Po prostu ma się stać dorosłą kobietą, która pójdzie w świat? - zapytał cicho. W ulotce była napisane, że tak się stanie. - Zabrali jej całe dzieciństwo... Nie wiem czy lekarze ... to powstrzymają...
- Bądźmy dobrej myśli. - szepnął cichutko a ten pokiwał głową I już milczał. - Mam nadzieję... że uda im się to zatrzymać. To dla was osoboje będzie szok, żyć ze sobą i funkcjonować, gdy tak szybko pójdzie to do przodu. - szepnął i przytulił go od tyłu, bo ten dalej leżał przodem do małej. Wstał dopiero kiedy lekarz wszedł do pomieszczenia. Wskazał im wyjście i przeszli do gabinetu. Izuku przygryzł wargę siadając obok Alfy. Złapał go za dłoń a ten ścisnął ją bo też potrzebował wsparcia.
- Po zrobieniu jej na prawdę wielu badań wyszło na to, że faktycznie rozpoczął się proces jej dorastania w bardzo szybkim tempie. - oznajmił składając dłonie w piramidkę. - Wprowadzimy ją w śpiączkę, obudzimy dopiero, gdy przestanie rosnąć. Równocześnie będziemy się starać o zatrzymanie procesu, ale nie wiem czy to jest możliwe. - mówił. Wytłumaczył im dlaczego pokazując wyniki.
- Możemy ją przenieść przed wprowadzeniem w śpiączkę? - zapytał Izu cicho a ten westchnął.
- Damy jej silne leki, ale może dalej czuć ból - oznajmił spokojnie więc pokiwał głową I spojrzał na blondyna.
- Dobra. Izuku, przygotuj auto. Ja zadzwonię do kliniki. Zabierzemy ją po drodze na lody, aby nie pamiętała, że czuła jedynie ból przed zaśnięciem - podniósł się I ruszył do wyjścia.
****
Mała siedziała na łóżku w ładnym pokoju z motylami na ścianie. Jadła lody gdy pielęgniarka poprawiała jej poduszkę i sprawdzała kroplówkę, która miała ją uśpić. Nie chcieli robić tego zastrzykiem. Milczeli bo nie wiedzieli co mogliby mówić.
- Może obejrzymy coś? - zapytał Izu a mała się zgodziła. Położył się obok niej a ojciec po drugiej stronie. - Będziemy czekać na badania więc najlepsze dla zabicia nudy - wytłumaczył jej i włączył telewizor. Chwilę pogadali i pośmiali się trochę z kreskówki. Gdy dziewczynka zasnęła Izuku zbiegł z łóżka i ze łzami w oczach zamykając się łazience. Alfa przyszedł do niego i przytulił go do siebie. Doskonale rozumiał emocjonalność chłopaka, w końcu z pewnością kochał małą a teraz ona... dorośnie. Nie będzie więcej spacerów, nauki, zabawy... - P-Przepraszam, nie dałem rady powstrzymać łez...
- Wiem - oznajmił I usiadł na sedesie i posadził go na sobie. Przytulali się gdy Omega moczyła mu koszulę.
- Zamierzam skupić się na pracy, chce was wyzwolić aby moja córka nie obudziła się w takim okropnym świecie.
- A-A co ze mną? Nie mogę już dla ciebie pracować... - oznajmił a ten pokręcił głową.
- To nie ważne. Będziesz zajmował się domem. Nie zostawię cię na lodzie - oznajmił spokojnie i pocałował go. Ten oddał pocałunek. - Będziesz częściej z nią, niż ja, Będziesz ich nadzorował. Tylko tobie ufam - szepnął cicho a on zgodził się. Trwali tak dość długo bo oboje musieli się pozbierać po tym wszystkim. Wrócili do domu na noc, ale nie mieli ochoty na nic, więc zwyczajnie wzięli kąpiel i położyli się spać.
Następnego dnia rano, obudzili się w parszywych humorach. Katsuki zrobił im kawę I śniadanie, mówiąc, że musi jechać do pracy, a po południu przyjedzie bezpośrednio do szpitala. Mała nie będzie w świecie żywych, ale miał nadzieje chociaż na jakieś informacje o stanie jej zdrowia. Niestety ten dzień nie poszedł jak powinien, bo przez jego roztargnienie sam został ranny. Gdy wszedł bardzo późnym wieczorem do sali Izuku poderwał się do góry.
- Coś ty sobie myślał? Uderzył w ciebie, a ty nawet palcem nie ruszyłeś aby uskoczyć! - zaczął go opieprzać. Oczywiście oglądał wiadomości. - Masz się wziąć w garść, bo Tei nie będzie miała do kogo wracać jak tak dalej pójdzie Katsuki! - opieprzał go dalej i nawet rodzice blondyna, którzy stali w drzwiach nie ważyli się im przerwać.
- Przepraszam Izuku, zwyczajnie cały czas o niej myślę... I nie mogę przestać... - oznajmił zaciskając pięści.
- I będziesz to robił. - usłyszeli głos Masaru, więc oboje na niego spojrzeli. - Ale ona teraz jest bezpieczna, a ty musisz zadbać o swoje bezpieczeństwo, abyś do niej na pewno wrócił - oznajmił I przytulił syna do siebie.
- Co wy tu robicie? - zapytał blondyn I z mamą także się uścisnął.
- Izuku po nas zadzwonił. Wiedział, że będziesz potrzebował wsparcia i nie do końca wie jak ci go udzielić. - oznajmiła a ten spojrzał na brokuła i przyciągnął go do siebie aby ten także mógł się przytulić. - Jesteśmy tu, dla ciebie, abyś nie popadł w rozpacz, jak wtedy...
- Tylko twoja córka sprawiła, że wyszedłeś z tego bagna, więc niech fakt, że będzie cię potrzebować jak się obudzi, trzyma cię wyprostowanego i nie pozwoli Ci wpaść w depresję. Po za tym, musisz się też zająć Izuku. W końcu jesteś Alfą i masz go w papierach. - szepnął cicho a ten pokiwał głową. Miał ochotę się popłakać, bo czuł, że zawiódł jako ojciec, jako bohater i ochroniarz, bo jednak jego pociecha leżała tutaj....
- Dziękuję wam - szepnął cicho. - Że jesteście przy mnie. Zawsze byliście... - wymamrotał obejmując Omegę mocno i wcisnął w siebie, bo sam potrzebował teraz czułości, jego ramion I wsparcia. Izu pozwolił się zgnieść, a nawet nie pisnął słówkiem, że mu duszno. - Macie rację. Muszę trzymać poziom. Jak się obudzi dalej będę jej ojcem, a ona będzie zagubiona. Już nigdy więcej nie pozwolę jej skrzywdzić. Ani nikogo z mojej rodziny. - szepnął cichutko.
- Dobrze cię wychowałam. Poradzisz sobie - obiecała jego matka. - A teraz opowiedz nam co się stało, bo wiem jedynie że jest w śpiączce. - oznajmiła a ten skinął głową I pokazał im kanapę pod oknem a sam usiadł na łóżku małej aby móc ją głaskać po nodze. Zaczął im opowiadać że spędzili świetny dzień, ale niestety skończył się on dla nich tragicznie.
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
FanfictionKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
