Katsuki podczas jedzenia cały czas zerknął na Izuku. Byl zamyślony, a blondyn zastanawiał sie, czy ta spontaniczna akcja nie była delikatnie przemocowa. W końcu chłopak nazwał go szalonym, może nie chciał seksu w tamtym momencie a czerwonooki go przymusił?
- Przepraszam - rzucił nagle, a zielonowłosy podniósł głowę znad miski..- Za zaciągnięcie cię do łóżka. Chyba cię przymusiłem. - mruknął. - Wybacz, nie chciałem. Czasami faktycznie nie umiem się powstrzymać i myślę chujem.
- N-Nic sie nie stało...
- Następnym razem daj mi w łeb, albo zacznij krzyczeć...
- Kacchan, gdybym nie chciał, to bym cię zatrzymał - zarumienił się. - Pod za tym, nie zgodziłem się na drugą rundę, bo byłem głodny. No i miałeś mi opowiedzieć co cię trapi! Nie możesz wszystkich problemów rozwiązywać w łóżku. Seks ci się w końcu znudzi.
- Z tobą? Nigdy. Mamy do przetestowania całą camasutrę, Deku. Po za tym przez stres...
- Mój tyłek czuje stres, bo się do niego dobierasz o wiele za często- oznajmił. - Cały sie zgrzałem na myśl, że mnie weźmiesz gdy nie jestem przygotowany.
- Niczego sie nie musisz wstydzić. - mruknął I złapał go za dłoń.
- Wolałbym sie jednak przygotować, dla własnego spokoju ducha - oznajmił pozwalając mu gładzić swoją dłoń. - Więc? Wróciłeś w nieciekawym humorze. Co się stało, opowiadaj. - poprosił a blondyn westchnął.
- Zaczynając od początku... Alois trochę przystopował z działaniami, dlatego, że coś mu z interesami nie poszło, dlatego tak się to wszystko rozwlekło. Zbiegło się to z pobytem Tei w szpitalu, więc nie zwróciłem uwagi, że faktycznie nie dostałem zlecenia aby obstawiać wymianę, albo przemyt... Jednak, na dzisiejszym zebraniu, dał mi lokalizację gdzie mam się pojawić aby dopilnować interesów.
- Szef już wie? - zapytał a ten pokręcił głową.
- Jutro rano go poinformuję. Nie chciałem robić tego przez telefon, a gdybym do biura pojechał dzisiaj, kiedy mogą mnie śledzić, to byłbym głupi.
- Rozumiem.
- Mam datę wyjazdu na wyspę, muszę wziąć urlop na ten czas... I musisz, jechać ze mną. Będą testować specyfik na pobudzenie Omeg...
- Nie dobrze - mruknął cicho zielonooki I spuścił głowę. - Jak sie zabezpieczymy by nie było z tego dziecka? Dasz radę ich okłamywać ze dalej nie zrobiłeś badań?
- Niestety Izuku... a tyle ile tam będziemy... Tabletki po...
- Tak wiem... - westchnął. - Coś wymyślimy...
- Oczywiście, że tak. - obiecał i pocałował jego dłoń. - Myślałem, aby pojechać do lekarza, aby założył ci antykoncepcję, która nie wpłynie na Twoje hormony przez dłuższy czas. Nie pozwoli plemnikom dostać sie do jajeczka, aby nie zapłodniły go.
- Słyszałem o tym, ale to strasznie drogie...
- Nie przejmuj się pieniędzmi. - poprosił I znowu musnął jego dłoń - Bedzie dobrze, obiecuje. Nie pozwolę ani sobie ani im ciebie skrzywdzić. - oznajmił spokojnie, a ten pokiwał głową.
****
Yui rozpakował ostatnie pudło w mieszkaniu Kirishimy. To było duże, dwupokojowe, dzięki czemu nie musieli szukać nowego. Odłożył karton przy wejściu i zabrał się za obiad, bo Kirishima pewnie wróci głodny. Na szczęście mdłości już mu przeszły, a przynajmniej nie mial ich już tak często. Gdy rozbrzmiał dzwonek telefonu to podniósł i uśmiechnął sie szeroko.
- Hej Izuś! Co tam? - zapytał szczęśliwy, ze przyjaciel do niego dzwonił. - Czuje sie dobrze, dziekuje że pytasz. Stęskniłeś się? - zachichotał.
CZYTASZ
Opiekun (BAKUDEKU)
FanfictionKatsuki został porzucony pięć lat temu. Jedyne co mu zostało to jego córeczka, Tei, którą kocha nad życie. W przedszkolu małej, dostrzegł kogo? Deku. Tak, tego chłopaka, którego gnębił większość życia. Właśnie w tym momencie zaczęła się ich wspólna...
