*47*

764 48 12
                                        

Katsuki podczas jedzenia cały czas zerknął na Izuku. Byl zamyślony, a blondyn zastanawiał sie, czy ta spontaniczna akcja nie była delikatnie przemocowa. W końcu chłopak nazwał go szalonym, może nie chciał seksu w tamtym momencie a czerwonooki go przymusił?

- Przepraszam - rzucił nagle, a zielonowłosy podniósł głowę znad miski..- Za zaciągnięcie cię do łóżka. Chyba cię przymusiłem. - mruknął. - Wybacz, nie chciałem. Czasami faktycznie nie umiem się powstrzymać i myślę chujem.

- N-Nic sie nie stało...

- Następnym razem daj mi w łeb, albo zacznij krzyczeć...

- Kacchan, gdybym nie chciał, to bym cię zatrzymał - zarumienił się. - Pod za tym, nie zgodziłem się na drugą rundę, bo byłem głodny. No i miałeś mi opowiedzieć co cię trapi! Nie możesz wszystkich problemów rozwiązywać w łóżku. Seks ci się w końcu znudzi.

- Z tobą? Nigdy. Mamy do przetestowania całą camasutrę, Deku. Po za tym przez stres...

- Mój tyłek czuje stres, bo się do niego dobierasz o wiele za często- oznajmił. - Cały sie zgrzałem na myśl, że mnie weźmiesz gdy nie jestem przygotowany.

- Niczego sie nie musisz wstydzić. - mruknął I złapał go za dłoń.

- Wolałbym sie jednak przygotować, dla własnego spokoju ducha - oznajmił pozwalając mu gładzić swoją dłoń. - Więc? Wróciłeś w nieciekawym humorze. Co się stało, opowiadaj. - poprosił a blondyn westchnął.

- Zaczynając od początku... Alois trochę przystopował z działaniami, dlatego, że coś mu z interesami nie poszło, dlatego tak się to wszystko rozwlekło. Zbiegło się to z pobytem Tei w szpitalu, więc nie zwróciłem uwagi, że faktycznie nie dostałem zlecenia aby obstawiać wymianę, albo przemyt... Jednak, na dzisiejszym zebraniu, dał mi lokalizację gdzie mam się pojawić aby dopilnować interesów.

- Szef już wie? - zapytał a ten pokręcił głową.

- Jutro rano go poinformuję. Nie chciałem robić tego przez telefon, a gdybym do biura pojechał dzisiaj, kiedy mogą mnie śledzić, to byłbym głupi.

- Rozumiem.

- Mam datę wyjazdu na wyspę, muszę wziąć urlop na ten czas... I musisz, jechać ze mną. Będą testować specyfik na pobudzenie Omeg...

- Nie dobrze - mruknął cicho zielonooki I spuścił głowę. - Jak sie zabezpieczymy by nie było z tego dziecka? Dasz radę ich okłamywać ze dalej nie zrobiłeś badań?

- Niestety Izuku... a tyle ile tam będziemy... Tabletki po...

- Tak wiem... - westchnął. - Coś wymyślimy...

- Oczywiście, że tak. - obiecał i pocałował jego dłoń. - Myślałem, aby pojechać do lekarza, aby założył ci antykoncepcję, która nie wpłynie na Twoje hormony przez dłuższy czas. Nie pozwoli plemnikom dostać sie do jajeczka, aby nie zapłodniły go.

- Słyszałem o tym, ale to strasznie drogie...

- Nie przejmuj się pieniędzmi. - poprosił I znowu musnął jego dłoń - Bedzie dobrze, obiecuje. Nie pozwolę ani sobie ani im ciebie skrzywdzić. - oznajmił spokojnie, a ten pokiwał głową.

****
Yui rozpakował ostatnie pudło w mieszkaniu Kirishimy. To było duże, dwupokojowe, dzięki czemu nie musieli szukać nowego. Odłożył karton przy wejściu i zabrał się za obiad, bo Kirishima pewnie wróci głodny. Na szczęście mdłości już mu przeszły, a przynajmniej nie mial ich już tak często. Gdy rozbrzmiał dzwonek telefonu to podniósł i uśmiechnął sie szeroko.

- Hej Izuś! Co tam? - zapytał szczęśliwy, ze przyjaciel do niego dzwonił. - Czuje sie dobrze, dziekuje że pytasz. Stęskniłeś się? - zachichotał.

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz